STRACH MA WIELKIE OCZY

Strach jest bohaterem długiego rozdziału mojej najnowszej książki „Być Obserwatorem”. Tam przedstawiam źródła lęku, i sposoby radzenia sobie z nim.

Andżelika napisała ważny komentarz, którego tematem jest strach:  Ja z tych, co od poczęcia w lęku. Straszona na wszelkie możliwe sposoby. Nie bać się dla mnie to niemal jak nie oddychać. Zdejmuję powoli kolejne warstwy strachu, a właściwie próbuję zamienić go na miłość…mam nadzieję. I tak się huśtam od strachu do radości… Może w końcu osiągnę błogą równowagę. Póki co, lęki mnie jeszcze nawiedzają. Radości też. Zamieszczam ten komentarz Andżeliki, bo nie każdego stać na taką szczerość a prawie każdy odczuwa strach. Wiem coś o tym, bo najważniejszym celem moich sesji hipnoterapeutycznych jest zdjęcie lęku, który zawsze blokuje możliwość uzdrowienia. Zbyt często słyszę ratunku, umieram i prawie zawsze wynika to z lęku, często zupełnie bezpodstawnego.

Temat jest szalenie ważny i dlatego strach jest bohaterem długiego rozdziału mojej najnowszej książki „Być Obserwatorem”. Nie tylko przedstawiam źródła lęku, ale również sposoby radzenia sobie z tym destrukcyjnym uczuciem. Jest tego trochę, wszystkie będą w książce, bo przecież nie dam rady opisać tych narzędzi w krótkim dzisiejszym poście. Nie będę się zatem rozpisywał, po prostu przedstawię krótki fragment tego rozdziału. Będziecie pierwsi, którzy to czytają:  

„Strach towarzyszy nam od zawsze. Gdyby nie strach, najprawdopodobniej nie przeżylibyśmy, bo jak można przeżyć gdy niczego się nie boimy? Pędzącego samochodu, atakującego psa, żaru ognia i głębi wody – czyli wszystkiego, co potencjalnie może nas zabić. Strach w takich sytuacjach jest naszym niewątpliwym sprzymierzeńcem, ale staje się śmiertelnym wrogiem, gdy blokuje każdą aktywność. Nie każdy samochód przejedzie nas, nie każdy pies ugryzie, w ogień wejdzie tylko głupiec a na głęboką wodę nie musimy się rzucać gdy nasze umiejętności pływackie są mizerne.

Zostawmy na boku takie oczywiste oczywistości, a zajmijmy się dużo subtelniejszymi sytuacjami, których chcemy uniknąć. Jest tego mnóstwo, bo staramy się trzymać z daleka od wszystkiego, co boli i skazuje na cierpienie. Staramy się, ale i tak nikomu nie udała się taka sztuka. Od czasu do czasu wpadamy w pechową sytuację i tkwimy w niej po uszy raz krócej, raz dłużej. Daremne żale, próżny trud, bezsilne złorzeczenia! Wściekanie się nic nie pomoże i nie zwalnia od myślenia. Właśnie w takich ciężkich sytuacjach warto pomyśleć i zastanowić się przez chwilę nad katastrofalną sytuacją, w której się znaleźliśmy. Potrzebna jest chwila refleksji i odpowiedź na oczywiste pytanie dla każdego człowieka rozwiniętego duchowo: Czego mam się nauczyć z tej lekcji, jakie podsyła mi życie?

To chyba oczywiste, że wszystko, co nam się przydarza to lekcje, które musimy zaliczyć, aby pójść o krok dalej. Najcenniejsze są te, które najbardziej bolą, ale gdy znajdziemy w nich swoją perełkę do naszyjnika wiedzy, docenimy przesłanie, a nawet odczujemy wdzięczność za to co nas spotkało. Dopiero jako Obserwator, rzecz jasna! Nigdy jednak nie dojdzie do takiej sytuacji jeśli zrezygnujemy z myślenia a tak właśnie dzieje się najczęściej w sytuacjach stresowych”.

 1,605 – ilość odwiedzin