<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa: #przemyślenia - Stanisław Andrzej Penksyk</title>
	<atom:link href="https://www.niedajsieumrzec.pl/tag/przemyslenia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.niedajsieumrzec.pl/tag/przemyslenia/</link>
	<description>sklep z książkami, ebooki, bajki</description>
	<lastBuildDate>Fri, 30 May 2025 06:52:12 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.3</generator>
	<item>
		<title>ZAMARTWIANIE SIĘ TO TYLKO DOBRZE ZAKAMUFLOWANA GŁUPOTA</title>
		<link>https://www.niedajsieumrzec.pl/zamartwianie-sie-to-tylko-dobrze-zakamuflowana-glupota/</link>
					<comments>https://www.niedajsieumrzec.pl/zamartwianie-sie-to-tylko-dobrze-zakamuflowana-glupota/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[S.A.P.]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 May 2025 06:52:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[#codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[#inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[#lęki]]></category>
		<category><![CDATA[#mindset]]></category>
		<category><![CDATA[#przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[#psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[#rozwójosobisty]]></category>
		<category><![CDATA[#zmartwienia]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[strach]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.niedajsieumrzec.pl/?p=9831</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z cyklu: O co się martwisz (2) Dziś kontynuuję opowieść o zmartwieniach. Od tych prozaicznych, jak lęk przed lataniem samolotem, aż po zamartwianie się o [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.niedajsieumrzec.pl/zamartwianie-sie-to-tylko-dobrze-zakamuflowana-glupota/">ZAMARTWIANIE SIĘ TO TYLKO DOBRZE ZAKAMUFLOWANA GŁUPOTA</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.niedajsieumrzec.pl">Stanisław Andrzej Penksyk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;"><em>Z cyklu: O co się martwisz (2)</em></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">Dziś kontynuuję opowieść o zmartwieniach. Od tych prozaicznych, jak lęk przed lataniem samolotem, aż po zamartwianie się o Boga. A co, jeśli po śmierci okaże się, że tam jest tylko pustka, żadnego Boga? Niektóre zmartwienia wydają się racjonalne&#8230; Na przykład kobiety w ciąży martwiące się, czy urodzą zdrowe dziecko. Racjonalne to nie jest, ale rozwinięcie tych zmartwień znajdziecie w kolejnych piątkowych postach.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">A teraz dalsza wyliczanka narodowych zmartwień. Partner, dzieci, rodzice &#8211; klasyka. Spora część moich patientów martwiła się, czy partner nie odejdzie w siną dal, czy najbliżsi nie będą mieli wypadku, czy rodzice nagle nie umrą, zostawiając ich bez wsparcia. Czy ktoś nie zgwałci mojej córki, a coraz częściej także syna?! Zamartwiamy się o najbliższych, bo to wyraz miłości? Nieprawda. To wyraz głupoty. Ale o tem potem.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">Większość z nas wciąż zamartwia się, co inni o nas pomyślą. Często powodem są banalne zmarszczki, ten nieuchronny dowód starzenia się, albo oponka na brzuchu i wieczne marzenia o powrocie do wagi sprzed ślubu. Stary samochód? Idealny powód do zmartwień. Przecież może się rozkraczyć w połowie drogi! A pogoda? Szczególnie gdy zaprosiliśmy gości na grilla. A jeśli zacznie padać?!</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">Są jeszcze rachunki, rzecz jasna i obawa, że w tym miesiącu nie damy rady zapłacić wszystkich należności. No i telefon od partnera. Zadzwoni czy nie zadzwoni? A jeśli nie zadzwoni, to gdzie on, do diabła, jest? I ten późny powrót do domu&#8230; A jak mnie ktoś napadnie na ulicy?! Tyle obcokrajowców się pojawiło! Wiecie, że niektórzy martwią się nawet, o to, że nie dadzą rady wygłosić mowy pogrzebowej?</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">Dla tych od szkiełka i oka: podsumuj wszystkie te przykłady, z dzisiejszego i poprzedniego posta,  i za każdy przyznaj sobie 5 punktów. Dodaj. I co ci wyszło? Martwisz się, że za dużo? Nieważne. To wszystko ma wartość zerową. Zero! Null! Niestety, wszyscy nas naciskają, szczególnie media,  byśmy się zamartwiali. I dają nam gotowe powody. Nawet coś, co nie istnieje — przeszłość! Potrafią wykorzystać przeszłość, żebyśmy mieli się czym jeszcze bardziej zadręczać. Ale o tym w następny piątek. A na razie — miłego weekendu.</span></p>
<p>Artykuł <a href="https://www.niedajsieumrzec.pl/zamartwianie-sie-to-tylko-dobrze-zakamuflowana-glupota/">ZAMARTWIANIE SIĘ TO TYLKO DOBRZE ZAKAMUFLOWANA GŁUPOTA</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.niedajsieumrzec.pl">Stanisław Andrzej Penksyk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.niedajsieumrzec.pl/zamartwianie-sie-to-tylko-dobrze-zakamuflowana-glupota/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>8</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>REFLEKSJE Z BAZARKU O LUDZIACH, WARTOŚCIACH I ŻYCIOWYCH PRIORYTETACH</title>
		<link>https://www.niedajsieumrzec.pl/refleksje-z-bazarku-o-ludziach-wartosciach-i-zyciowych-priorytetach/</link>
					<comments>https://www.niedajsieumrzec.pl/refleksje-z-bazarku-o-ludziach-wartosciach-i-zyciowych-priorytetach/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[S.A.P.]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Feb 2025 07:50:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[#codzienność]]></category>
		<category><![CDATA[#historiaznżycia]]></category>
		<category><![CDATA[#inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[#ludzkienawyki]]></category>
		<category><![CDATA[#przemyślenia]]></category>
		<category><![CDATA[#refleksje]]></category>
		<category><![CDATA[#rozwójosobisty]]></category>
		<category><![CDATA[#świadomeżycie]]></category>
		<category><![CDATA[#wartości]]></category>
		<category><![CDATA[#życiebezfiltra]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.niedajsieumrzec.pl/?p=9511</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tak się zastanawiam: czy mój stosunek do ludzi zmienił się z czasem, czy zawsze taki byłem? Może przykładam zbyt dużą wagę do świadomego rozwoju, a [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.niedajsieumrzec.pl/refleksje-z-bazarku-o-ludziach-wartosciach-i-zyciowych-priorytetach/">REFLEKSJE Z BAZARKU O LUDZIACH, WARTOŚCIACH I ŻYCIOWYCH PRIORYTETACH</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.niedajsieumrzec.pl">Stanisław Andrzej Penksyk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">Tak się zastanawiam: czy mój stosunek do ludzi zmienił się z czasem, czy zawsze taki byłem? Może przykładam zbyt dużą wagę do świadomego rozwoju, a za małą do tego, co we mnie genetyczne czy rodowe? Ta myśl przyszła mi do głowy na zwykłym bazarku, gdzie kupowałem warzywa. Bo jak wiecie, wciąż głównie odżywiam się warzywami. Głównie – chociaż czasem pozwalam sobie na jajko na miękko, kawałek łososia czy odrobinę tatara.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">Mała dygresja: wciąż słyszę, że warzywa są dziś „niejadalne”, bo glifosat, opryski, wyjałowiona ziemia, brak minerałów. I coś w tym pewnie jest, ale uważam, że korzyści przewyższają niekorzyści. Jem dwie wielkie michy surówki dziennie i nie biorę żadnych suplementów – z witaminami C i D3 włącznie! Nie potrzebuję. Czuję się świetnie i nie choruję. Koniec dygresji, wracamy na bazarek.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">Robiłem zakupy z sąsiadką, która targowała się o każdą marchewkę czy pęczek pietruszki. Sprzedawcy jej ustępowali, opuszczając po kilka groszy. Patrzyła na mnie podejrzliwie, bo ja płaciłem tyle, ile żądano. To ją wyraźnie bolało, ale jakoś  wytrzymywała do czasu gdy kupując buraki, zapłaciłem trochę więcej – nie mieli drobnych, a ja machnąłem ręką. Potem musiałem się tłumaczyć jak sztubak, że te kilka groszy mnie nie zrujnuje, a dla człowieka, który stoi cały dzień na zimnie, to większy utarg.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">Sąsiadka patrzyła na mnie co najmniej dziwnie i w końcu parsknęła: <em>rozumiem, jesteś z tych, co to rozdają napiwki kelnerom</em>! Oczywiście, że zawsze zostawiam napiwek, ale ich nie rozdaję. Nie zdajecie sobie sprawy, jaka trudna jest praca kelnera! Byłem nim kiedyś, więc wiem. W filmie rzecz jasna, ale przez cały dzień zdjęciowy kelnerowałem! To była katorga! I ja miałbym teraz sępić na tych ciężko pracujących dziewczynach czy chłopakach?</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">Zapewne zastanawiacie się, czy przekonałem sąsiadkę co do mojego zachowania? To bez znaczenia, bo właśnie wtedy zacząłem sobie przypominać, czy zawsze tak było? Otóż tak. Nawet wtedy, gdy nie śmierdziałem większym groszem. Pozostałość po przodkach? Nawyk? Kompleks wyższości karmiący moje ego? Klaudiusz pewnie chciałby postawić bezdyskusyjną diagnozę, ale ja tego nie zrobię. Po diagnozie kolej przecież na terapię, a ja nie chcę wyleczyć się z tej choroby. Bez względu na jej źródło.     </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">p.s.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: 'times new roman', times, serif; font-size: 14pt;">„Wystawka, panama i kit” pochodzi z przedwojennej gwary warszawskiej i określa pozerstwo, zadęcie, szpanerstwo. Ta piosenka ma swoje warszawskie korzenie dzięki Staśkowi Wielankowi. Zaprzyjaźniliśmy się, więc Stasiek musiał zostawić swój odcisk w moim zbiorze piosenek biesiadnych. Napisałem tekst, taką małą obyczajową publicystykę, do której muzykę napisał właśnie on, legendarny już bard warszawski. Wziął też udział w nagraniu na jednej ze swoich cyi, a miał w swoim domu niezły zbiór akordeonów.  I po co i na co ten cymes i szyk? Wystawka, panama i kit! <a href="https://youtu.be/G4oMTNDx7mU" target="_blank" rel="noopener"><strong><u>PANAMA I KIT</u></strong></a></span></p>
<p>Artykuł <a href="https://www.niedajsieumrzec.pl/refleksje-z-bazarku-o-ludziach-wartosciach-i-zyciowych-priorytetach/">REFLEKSJE Z BAZARKU O LUDZIACH, WARTOŚCIACH I ŻYCIOWYCH PRIORYTETACH</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.niedajsieumrzec.pl">Stanisław Andrzej Penksyk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.niedajsieumrzec.pl/refleksje-z-bazarku-o-ludziach-wartosciach-i-zyciowych-priorytetach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>19</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
