PAMIĘTAJMY O OGRODACH – IKIGAI 7

Ikigai 7 o naturze, która nas błogosławi poprzez długie, szczęśliwe i spokojne życie i o polskich ogródeczkach, które odchodzą coraz bardziej od natury.

Nie będziesz miał(a) swojego doskonałego ikigai, jeśli nie ma w nim połączenia z naturą, tak przynajmniej twierdzą długowieczni mieszkańcy Ogimi. Wbrew temu, co mówią Japończycy, większość ludzi współczesnego świata żyje w miastach. Naturalnym środowiskiem człowieka stał się beton, wieżowiec, korki na ulicach i bary z fast foodami na rogu każdej ulicy. W ciele i duszy człowieka tkwi jednak tęsknota do tych pół malowanych zbożem rozmaitem, wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem… Hayao Miyazaki, japoński reżyser filmowy, zdobywca wielu Oscarów twierdzi nawet, że lasy mają osobowość, drzewa czują, a z ptakami można się zaprzyjaźnić.

Federacja Klubów Starszyny Ogimi, miasta najbardziej długowiecznych osób na świecie wydała następującą deklarację w 1993 roku: Mając osiemdziesiąt lat, jestem jeszcze dzieckiem. Kiedy przyjdziesz mnie zabrać, gdy będę mieć dziewięćdziesiąt, zapomnij o mnie i poczekaj, aż dożyję setki. Im starsi, tym silniejsi. I nic nie przeszkodzi nam zaznawać czułości naszych dzieci. Jeśli pragniesz długiego życia  i zdrowia, zapraszamy cię do naszej wioski, gdzie błogosławi Cię natura i wspólnie odkryjemy sekrety długowieczności. W jaki sposób błogosławi natura? Sprzyja przychylności losu, pomyślności, bierze w opiekę i obdarza łaską, co po prostu oznacza długie, szczęśliwe i spokojne życie.

Autorzy omawianej książki w ten sposób opisują widok na miasto Ogimi: Z wierzchołka jednej z gór można zobaczyć miasteczko w całej okazałości. Wówczas zdajemy sobie sprawę, że jest ono zupełnie zatopione w zieleni. Widać co prawda jakieś domy, które wystają z zieleni, ale to ona króluje w miasteczku. Jak ten opis ma się do naszych polskich miasteczek? Ano tak, że w większości wycięto w pień wszystkie drzewa, zlikwidowano klomby i trawniki a place i ulice wyłożono granitem, kostką i betonem. Wydaliśmy na to masę pieniędzy, podobno unijnych, chociaż mam co do tego duże ALE. Na szczęście powoli rodzi się nowy „trynd” i gdzieniegdzie zdziera się granit, kostkę i beton, aby znów sadzić drzewa i kwiaty. Tym razem za nasze?    

Mieszkańcy Ogimi całe dnie spędzają w swoich małych japońskich ogródeczkach i przynajmniej to mnie z nimi łączy na pewno. Co prawda ich ogródeczki wyglądają inaczej niż nasze, ale wszystkie ogródeczki świata spełniają tę samą rolę: gospodarczą i użytkową, ale głównie są miejscem relaksu i spotkań towarzyskich. I pod tym względem nie ustępujemy Japończykom, bo nasze weekendowo – ogrodowe grillowanie już jest słynne na całym świecie. Biorąc pod uwagę, co się grilluje i co się przy tym pije, raczej nie sprzyja długowieczności, więc ja od dłuższego czasu preferuję kawkę w ogródeczku. Moja kawka z kardamonem i kokosem… Znacie przepis, bo podałem go w tym starym filmiku. Ach, ach, ach! Co Wam będę opowiadał! I nawet nie mówcie mi, że kawka na wynos dzisiaj towarzyszy mi, że cappuccino niesłodzone będę… brrrrr!

Same ogródki odchodzą jednak coraz bardziej od natury. Wychowywałem się na wsi, gdzie mak i konopie były stałym elementem naszej kultury. Naprawdę! W każdym ogródku siała baba mak, bo wiedziała jak, a nikt nigdy nie słyszał o narkomanii! Moja wioska kwitła makami i konopiami, nikt tego nie palił! Owszem, czasami mama zrobiła kompot z maku, gdy było chłodno, głodno, bolał brzuch lub nie można było zasnąć, i było miło! Konopie rosły prawie na każdym polu i posypywano nimi chleb pieczony w piecu! Do głowy nam nie przyszło, że już jesteśmy narkomanami! Wciąż zastanawiam się, dlaczego Unia odbiera coś, co natura dała wszystkim ludziom?! Czy władza jest mądrzejsza od Boga? I z tymi pytaniami zostawiam Was na cały weekend aż do poniedziałku. Trzymajcie się cieplutko!

guest

11 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments