DOŚWIADCZAĆ DEPRESJI

Gdy chodzi o wychodzenie z doświadczania depresji, mnie najlepiej służy kilka głębokich przepono-wych oddechów. Ta technika pięknie rozluźnia.

Na pewno spotkaliście się z takim określeniem: ŚWIAT JEST DOSKONAŁY TAKIM, JAKIM JEST! Powtarzają to wielcy nauczyciele duchowi, zachwycając się doskonałością świata. Jakże mi do nich daleko, bo ja nie tylko nie zachwycam się doskonałością świata, ale tkwi we mnie wielka niezgoda na niesprawiedliwość, okrucieństwo, chamstwo, prostactwo… Dość tych przykładów! I nie przekonują mnie wyjaśnienia o karmie, drugim dnie, którego nie jesteśmy w stanie zobaczyć czy potrzeba cierpienia przez kogoś na niskim poziomie rozwoju. Dwa miliony Polaków żyje w skrajnej biedzie i mam twierdzić, że świat jest dokonały?! We mnie nie ma nawet zgody na cierpienie sarny zagryzanej przez psy, a coś takiego miałem okazję widzieć. Patrzyłem w jej zapłakane oczy gdy odpędziłem psy, a ona umierała na moich rękach.

Natura bywa okrutna, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że opór przeciwko niej jest powodem jeszcze większego cierpienia. Kolejny paradoks. Nie chodzi tylko o taki opór, chodzi o każdy opór! Dopiero akceptacja przynosi nam spokój, ale jak zaakceptować cierpienia rodzącej matki na bagnach Polesia? Pomóc może jedynie nieustanne przypominanie sobie kim jestem. Jestem Obserwatorem, ja tego świata nie stworzyłem, nie zarządzam nim i nie odpowiadam za to wszystko. Ja tylko Obserwuję. Możecie to nazwać pewnego rodzaju zamknięciem w sztucznej bańce, ale czy wolicie zamknąć się w bańce pod nazwą depresja?  

Nawet pisząc te słowa, doświadczam pewnego rodzaju depresji. Zauważcie jednak jakże subtelną grę słów: nie napisałem mam depresję, tylko doświadczam depresji. To są diametralnie inne światy, bo jest niezwykle ważne co mówimy po słowie JA. Kiedy znajdą się tam słowa: mam, jestem, cierpię, choruję – niejako betonujemy się w paskudnym stanie emocjonalnym. Natomiast doświadczanie czegoś to perspektywa wyjścia z tego czegoś. Pozwólmy więc sobie doświadczać czegoś, nawet bardzo przykrego od czasu do czasu, ale nie tkwijmy w tym. Szczególnie teraz, gdy za oknem szaro, buro i paskudnie więc dużo łatwiej być negatywnym niż pozytywnym.

Kiedyś bardzo lubiłem porównywać świadomość do ogrodu, a przecież wiadomo, że w ogrodzie najszybciej rosną chwasty. Żeby przepięknie zakwitły kwiaty miłości czy wdzięczności musimy je przed chwastami chronić. Plewienie jest upierdliwe i pracochłonne, ale za to jaką potem mamy piękną świadomość! I usiąść na stołeczku, i popatrzeć na swój wirtualny ogródek, i okazać wdzięczność… Za co? Za to, że plecy bolą od plewienia?! Właśnie tak! Okazywanie wdzięczności za wszystko jest potężną praktyką, bo trenuje nasz umysł, a przede wszystkim Ego!

Mam nadzieję, że pamiętacie o daremności walki z Ego, bo to nierozłączna część nas samych. Tylko idioci chcą zabić swoje Ego. Chodzi o to, żebyśmy nauczyli się używać Ego, a nie być przez Ego używanymi. A gdy chodzi o wychodzenie z doświadczania depresji, mnie najlepiej służy kilka głębokich przeponowych oddechów. Stosuję technikę 4-7-8, która pięknie rozluźnia. Oddech na cztery, zatrzymanie powietrza w płucach na siedem i długi wydech na osiem. Przed nami ostatni listopadowy weekend, więc może warto sprawdzić jego działanie? Miłego oddychania zatem!