GODZIĆ SIĘ NA PRZEMOC

Muszę zasłużyć na bycie chcianą, na bycie kochaną, na bycie oczekiwaną i nigdy, przenigdy nie dopuścić do rozstania, bo to okrutnie boli.

Monika Irsmanbet

Gdy oglądałam filmik Stasia „Spal żółte kalendarze” zatrzymałam się nad maltretowaną Krysią, a moje myśli pomknęły do Anety. Kobiety i raki, kobiety i ich piersi. Zatrzymana przeszłość. Nie godzę się na ironię przemocy domowej i w ogóle żadnej przemocy. Dla mnie to ogrom smutku z dzieciństwa i czasu, gdy poddani byliśmy kodowaniu przez jedyne, najbliższe, najukochańsze i najzaufańsze istoty na świecie – naszych rodziców.

Cofnijmy się do chwili, gdy mamy cztery dni życia (moja córka), a mama (ja) wraca do szpitala na sygnale i tam walczą o jej życie. Cztery dni i wciąż żywe połączenie, przepełnione ciekawością, strachem i dezorientacją, serduszko i matka, która znika na całe noce i dni. Brak jej energii, brak głasków (niezbędnych do życia), brak głosu, zapachu i brak wszystkiego. Ludzkie dziecko jest jedynym, które nie jest w stanie przetrwać bez pomocy świata. Co zapisuje się w naszym systemie? KONIEC! Koniec życia, bezpieczeństwa, skazana na śmierć. Serce pęka z bólu, strachu i rozczarowania. Miliony myśli odrzucenia, opuszczenia. Niechciana, niekochana, nieproszona. Muszę zasłużyć na bycie chcianą, na bycie kochaną, na bycie oczekiwaną i nigdy, przenigdy nie dopuścić do rozstania, bo to okrutnie boli. Świat na zewnątrz jest barbarzyński, bestialski, bezlitosny. Nie mogę być sama!

Mamy lat 5 i wciąż „łapiemy oskrzela”. Rodzice zawożą nas do cioci Ireny nad morze. Ukochana ciocia, która nas uwielbia i ten zbawienny jod. Nie mamy jednak pojęcia, co znaczy jod. To tylko na jakiś czas i dla twojego dobra. Nasz świat to rodzice i gdy wychodzą, on się rozsypuje na kawałki. Nie jesteśmy w stanie poskładać ich sami i z pomocą pędzi nasza podświadomość. Uratuje Cię i będziesz żył, ale pamiętaj, nigdy więcej nie dopuść do rozstania! Mamy 30 lat, a nasz związek to alkohol i przemoc. Mąż zachowuje się podobnie jak tata, ukochany pierwszy mężczyzna. Nasz wzór na męskość! Bije, gdy jest zły, ale później przeprasza i przytula. Bije, bo go zawiodłam, ale jak przytula, to jest tak błogo i pięknie. Na miłość trzeba zasłużyć, nie można zawieść. Miłość jest okupiona bólem, strachem i biciem. Kocham ojca dla tej właśnie chwili błogości i bezpieczeństwa! Świat zewnętrzny jest taki niebezpieczny, więc kochamy takiego ojca. Kochamy takiego męża, choć mamy już 30 lat. Kody w naszej głowie są wypalone na żelaznych tablicach, na zawsze, na wieki. Nie mamy mocy ich zniszczyć, nigdy! Mamy moc tylko je nadpisać. I nie musimy tego rozumieć, bo każdy ma inne kody w systemie. Możemy tylko pomoc, gdy ktoś tej pomocy u nas szuka.

Aneta odeszła ze swoim rakiem, bez piersi, bez mózgu, bez kości, za to z wielkim deficytem miłości. Nie poznała jej, choć była obok tak blisko. Aneta odeszła, aby jeszcze raz doświadczyć lekcji, którą wybierze. Śmierć to najpiękniejszy moment życia – mówi Walsh i dla Anety na pewno takim był. Odbierano jej ciało fragmentami, a ona znikała i znikała, coraz bardziej bezwartościowa i niewidzialna. Jaką historię toczyła Aneta? Wie to już tylko ona sama. Czasem kody są tak mocne, że nawet nie szukamy pomocy. Akceptacja i zgoda to wszystko, co mamy. Do tego hasła typu jeśli chcesz mnie naśladować, to weź swój krzyż na każdy dzień i mamy gotowe piekło.

Lisa Allen to Amerykanka, która poddała się cyklicznemu skanowaniu mózgu. Miało wykazać jak niegdysiejsza palaczka, dłużniczka, niemalże bezdomna kobieta zmienia swoje nawyki, a co za tym idzie, nadpisuje nowe kody w mózgu. Skany wykazały niezwykłą rzecz. Jeden zestaw wzorców neurologicznych, stare nawyki i myślenie, zostały nadpisane nowymi wzorcami. Naukowcy wciąż widzieli aktywność starych neuronów, ale impulsy były wyraźnie wypychane przez nowe pragnienia. Wraz ze zmianą myślenia i życia Lisy, zmieniał się jej mózg. Nieprawdopodobne odkrycia dają nam nadzieję, że zawsze możemy wpłynąć na naszą przeszłość, która tak naprawdę jest martwa, ale która wciąż miewa ogromną moc i siłę, aby tworzyć naszą przyszłość.

guest

3 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Tadeusz
Tadeusz
21/10/2022 12:06

W samo sedno💥 bo.
nie zawsze wszystko . Musi mieć idealnie czyste klarowne „barwy” .. zbyt często ich nie ma……

Mirosława
Mirosława
18/10/2022 12:37

To fakt. Znam to. Jednak dzisiaj po latach doszłam do wniosku, że nic nie jest takie jak myślimy, że jest. Człowiek jest „wielowarstwowy” i wszystko, co go spotyka ma swój sens i czemuś służy. Ponoć wszystko jest naszym wyborem – świadomym lub nie – ale zawsze nasz wybór.

Monika
Monika
Reply to  Mirosława
18/10/2022 16:03

Oczywiscie ze tak. Z poziomu duchowego tak wlasnie jest ale najwazniejsze,aby zdazyc to zrozumiec i wyjsc z roli ofiary na zawsze. z miloscia i zrozumieniem doswiadczenia