LECZENIE CZY SAMOUZDRAWIANIE

Leczenie wygląda trochę inaczej na Florydzie niż u nas. Stonkowanie także.

Mamy dwutygodniową przerwę na trenowanie Techniki Bramy. Jeśli naprawdę chcecie wykluczyć leczenie i zarządzać swoim zdrowiem, miłością, pracą i wszystkim innym co składa się na pojęcie życia, potraktujcie ten trening niezwykle poważnie. Najmniej dwa razy dziennie, rano i wieczorem! To tylko 10 – 20 minut a efekty przełożą się na całe lata, jakie jeszcze macie przed sobą. Tych, którzy nie czytali poprzedniego, czyli piątkowego postu Technika Bramy zachęcam do przeczytania i załapania się na tę ekscytującą wycieczkę.

Być może łamię zasady bycia Obserwatorem i zbyt nachalnie do tego namawiam, ale… Prawdę mówiąc, każda publiczna wypowiedź, bez względu na intencję, jest pewnego rodzaju namową. W książkach namawiam przecież do tego, aby nie dać się umrzeć i opisuję jak to zrobić. Ale ludzie wolą leczenie niż czytanie. A czytanie prowadzi prostą drogą do samouzdrawiania. Za cenę jednej sesji mogliby kupić wszystkie moje książki i jeszcze by im zostało na dobrą kawę z wielkim ciachem. Po solidnym zastosowaniu moich wskazówek wizyty u lekarzy, czy u mnie, są raczej zbędne. A jednak wybierają sesje!

Być może dlatego, że jako terapeuta zdejmuję z nich odpowiedzialność, a jako autor tworzę problemy. Nie jest miło czytać, że to czytelnik „wypracował” sobie swoją chorobę i popaprane życie. I że tylko on może wszystko zmienić jeśli weźmie za swoje życie odpowiedzialność. Leczenie – nie, Samouzdrawianie – tak! Część ludzi absolutnie nie zaakceptuje czegoś takiego, traktując mnie jako buntownika, antytradycjonalistę i jak to mówią w moich stronach, diabła z piekła rodem. Czy w tej sytuacji mogę się przebić ze swoimi książkami do tych wciąż śpiących egoistów, psychotyków i arogantów? Gdy w takim samym stopniu nie znoszą mnie katole jak i ateiści? Pozostaje mi naprawdę skromna ilość czytelników. 

Mogę za to cieszyć się stosunkowo pełną wolnością. Coś za coś. Gdyby wokół mnie gromadziły się tłumy, byłbym zagrożeniem dla władzy i kościoła, co na jedno wychodzi. Ale ich nie obchodzi facet, którego książki są niszowe, dlatego mogę pozwolić sobie na kontrowersyjne wypowiedzi. Wiem, nie jestem sam! Jest już coraz więcej przebudzonych, a jednak Władzia robi swoje. Ile razy można pisać czy mówić o szkodliwości noszenia maseczek? Niektóre stany już się budzą w USA, np. Floryda! Wszyscy przebudzeni wiedzą o tym od samego początku a do Władzi przebiło się dopiero teraz. I być może, jak słychać, prawdopodobnie pozwolą nam łaskawie chodzić bez nich na wolnym powietrzu od połowy maja.

My już wiemy, że świat żyje w kłamstwie, bo w „prawdzie” żyć jest niezwykle trudno. Prawda jest zawsze subiektywna i jeśli przyjmiemy czyjąś prawdę za swoją, może się okazać kolejnym kłamstwem. Dlatego tak usilnie zachęcam do tworzenia własnych, niezależnych i samorządnych prawd, które umożliwiają niezależne i samorządne życie. Technika Bramy to wstęp do świata synchronizacji kwantowej, do której wrócimy po Zielonych Świątkach. Wrócimy, albo nie wrócimy, bo jak się zapewne domyślacie, zapytam Was o to za dwa tygodnie.