Nawyk, kompleks, pozostałość po przodkach? Co za różnica, to wszystko iluzja! – napisał, jak zawsze, Klaudiusz. Jak zawsze, bo od dłuższego czasu próbuje nas przekonać, że WSZYSTKO jest iluzją. Niby tak, ale uważam, że nasze istnienie nie jest iluzją – jest prawdziwe. Materia, w której żyjemy, jest naszym doświadczaniem istnienia: stół, drzewo, partner, ale również kampania prezydencka – czyli codzienne doświadczanie rzeczywistości.
Materia składa się z atomów, a atomy z jeszcze mniejszych cząsteczek. Wiemy już, że materia jest zarówno energią, jak i informacją, a informacja jest zakodowana w energii. Wiemy także, że źródłem energii i materii we Wszechświecie jest próżnia kwantowa. Nie zobaczymy jej, nie dotkniemy i nie usłyszymy, bo to hipotetyczny konstrukt matematyczny faktu – jak to pięknie określili naukowcy. Nie da jej się uchwycić naszymi zmysłami.
Ale jest źródłem – niematerialnym potencjałem dla materii i informacji, dla wszystkiego, co nazywamy fizycznym. I w tej próżni, iluzyjnej próżni, Klaudiuszu, istnieją cząstki potencjalne, które mogą stać się prawdziwymi cząstkami: stołem, drzewem, partnerem. Deepak Chopra określił to przepięknie: nicość jest źródłem wszystkiego, a rzeczywistość składa się z nicości. Jest niepojęta i niewyobrażalna jak Bóg i ewoluuje wraz z pojawieniem się Wszechświata.
Jest związana ze wszystkim, co istnieje, bo wszystko jest skorelowane, czyli splątane kwantowo. Jest źródłem czasoprzestrzeni i materii. Wszystko w życiu fizycznym przekształca się, wszystko ma swój okres trwałości. Ale źródło jest wieczne i ponadczasowe. To potencjał wszelkich możliwości. Istnienie jest materialne i niematerialne, ponadczasowe i wieczne. Jest nieprzewidywalne, bo to, co jest przypadkowe, ostatecznie pojawia się w świecie fizycznym, a my nadajemy temu cel i sens. Dlatego to, czemu nie poświęcasz uwagi, nie istnieje.
We Wszechświecie wszystko jest skorelowane ze wszystkim, a każdy z nas jest połączony ze źródłem, czyli próżnią kwantową. Gdy jesteś tego świadomy, skupiasz swoją uwagę na tym, na czym chcesz, i nasycasz swoją energię uwagi intencją. I wtedy dzieje się prawdziwa magia – na naszym poziomie podstawowym, czyli materialnym. Tak to widzę i starałem się przedstawić niezwykle syntetycznie rzeczywistość, która istnieje i nie istnieje. Jeśli myślisz podobnie, jesteś moją siostrą lub bratem, a jeśli inaczej – też jesteś moją siostrą lub bratem. ❤
p.s.
Czy w piosence można połączyć miłość do butelki i miłość do kobiety? Jeszcze jak! Jeśli ktoś lubi pijackie wyznania miłosne, niekoniecznie szczere, jak się okaże w poincie, może mieć sympatyczną zabawę, słuchając tej piosenki. „Jutro dam ci jeśli zechcesz i brylanty, i klejnoty, i najdroższe ciuchy w mieście i pierścionek szczerozłoty…” Znacie to drogie panie? To posłuchajcie: NIE ODCHODŹ LALA


Okay, vwincasino, let’s talk. Site loaded fast, which is a HUGE plus in my book. Played a few rounds of Mention generic game, e.g., Blackjack, and no issues. Seems legit! What are you waiting for? vwincasino
22bet is ok. The 22betbonus is worth it! Just be cautious and dont overplay. Check out the bonus: 22betbonus
Looking for sports steams? Got the selcuksportshd apk, works like a charm. Easy to use and find any streams, download it at selcuksportshd apk.
e2betlogin – just the login page, right? Hopefully, their customer support is available if you have login problems. Always a good sign. If you have an account with them e2betlogin is where you start.
Daniel Gralak
Czy rzeczywiście ma znaczenie, czy wszystko jest iluzją, skoro każda myśl o iluzji odbiera nam wolę działania, podważając sens doświadczenia? Możemy zagubić się w rozważaniach o pozorności świata, ale czy to nie paradoks – szukać prawdy w czymś, co sami uznajemy za nierzeczywiste?
Gdyby istniała droga poza iluzją, kto miałby nią podążyć? Nasze ciało, poddane prawom czasu i przestrzeni, czy świadomość, która sama w sobie jest doświadczaniem? Jeśli wszystko jest złudzeniem, to i ta myśl o złudzeniu jest tylko jego częścią – koło, które nie ma końca.
A jednak jesteśmy tu, w tej chwili, zanurzeni w odczuwaniu, w byciu. I właśnie dlatego jedyne, co ma prawdziwe znaczenie, to poznanie siebie. Nie przez negację istnienia, ale przez zanurzenie się w nim. Nie poprzez ucieczkę od iluzji, lecz poprzez jej przeżywanie w pełni. Bo czyż nie jest tak, że nawet jeśli świat jest snem, to właśnie w nim odnajdujemy to, co nazywamy sobą?
Dlatego niech nasze poznanie nie będzie szukaniem ucieczki, ale aktem świadomego istnienia. Niech będzie tańcem w tym, co jest – iluzją czy rzeczywistością, a może jednym i drugim jednocześnie.
To wszystko zależy od tego jaki jest nasz cel. Moim celem jest usunięcie wszystkich zasłon rzeczywistości i poznanie „nagiej” prawdy jaka by ona nie była. Dlatego to czy coś jest iluzją czy nie ma dla mnie fundamentalne znaczenie. Dla Ciebie może być zupełnie inaczej. Być może chcesz doświadczać tego co doświadczamy na co dzień.
Szukam jakiejkolwiek prawdy. Czegoś co jest stałe, niezmienne, niezależne od niczego i nikogo. Nie uznaję tego co pisze Stasiu że każdy ma swoją prawdę. Ja to nazywam przekonaniami.
Być może po usunięciu wszelkich zasłon rzeczywistości nie zostanie nic. I nie będzie nikogo kto mógłby dalej podążać tą drogą. I to jest dla mnie OK. Nie ma już we mnie strachu przed nieistnieniem.
Dla Ciebie znaczenie ma poznanie siebie. W sumie nasze cele wyglądają podobnie. Też chciałem poznać siebie. Takim jakim jestem naprawdę. Być może już siebie poznałem. Ale nic tam nie znalazłem co mógłbym opisać jakimiś słowami. Być może słowo „pustka” jest najbliższe ale ono też nie oddaje pełni tego co znalazłem. To taka pustka bez pustki. Czy to mi odebrało wolę działania? Tak, na pewien czas ale teraz wszystko wydaje się zmieniać. Wszedłem w jakiś tryb działania „bez wysiłkowego” gdzie właściwie wszystko dzieje się samo. Napisał bym że tak jak ja chcę ale to nie jest tak bo właściwie tego nie chcę. Ciężko to wyrazić słowami. Np. piszę te komentarze. Zakładam że dla większości czytelników brzmi to jak jakiś bełkot. A jednak z jakiś przyczyn je piszę. Być może jest tutaj jakaś osoba która dzięki temu coś zrozumie. Nie wiem, w sumie mi to nie wadzi więc jest OK.
Zwróć też uwagę że rozważania o pozorności świata (zresztą jakiekolwiek inne też) zmieniają nasze przekonania. A przekonania są wszystkim tym co kształtuje naszą tzw. rzeczywistości. Więc chociażby z tego powodu warto się nimi zajmować. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie.
Czy to jest ucieczka? Wątpię. Przynajmniej nie w klasycznym zrozumieniu tego słowa gdzie za ucieczkę uważamy oddalenie się od czegoś nieprzyjemnego. Ja raczej wchodzę we wszystkie nieprzyjemne miejsca aby znaleźć prawdę. Wchodzę też w te przyjemne, żeby nie było.
Czym jest prawda? To pytanie, na które ludzkość szuka odpowiedzi od wieków, a jednak wciąż pozostaje bez odpowiedzi. Mówisz, że chcesz usunąć wszystkie zasłony i zobaczyć „nagą” prawdę. Ale czy to nie jest kolejna iluzja? Po czym poznasz, że to, co znajdziesz, jest prawdziwe? Co sprawi, że nie uznasz tego za kolejną warstwę, kolejną iluzję?
Ludzie zawsze szukają prawdy na zewnątrz – w ideach, religiach, nauce, filozofii. I co znajdują? Kolejne interpretacje, przekonania, systemy myślenia, które różnią się między sobą, zależnie od epoki, kultury i osobistych doświadczeń. Dlaczego? Bo prawda nie jest czymś, co można znaleźć – prawda jest i jednocześnie jej nie ma.
Czy prawda ma w ogóle znaczenie? W świecie, w którym nikt jej nie słucha – chyba nie. Ludzie nie szukają prawdy, lecz potwierdzenia własnych przekonań. Nawet jeśli ktoś znajdzie coś, co uważa za prawdę, świat tego nie przyjmie, bo nie pasuje to do jego uwarunkowań.
Piszesz, że nie uznajesz idei, że każdy ma swoją prawdę – i masz do tego prawo. Ale jeśli uznasz, że istnieje tylko jedna prawda, to gdzie jej szukać? W nauce? W religii? W doświadczeniu? A jeśli ta prawda nie istnieje w żadnej z tych rzeczy?
Dualizm, który oddziela prawdę od iluzji, rzeczywistość od nierzeczywistości, jest iluzją samą w sobie. Służy podziałowi i kontroli, dzieli ludzi, prowadzi ich w ślepe zaułki poszukiwań. To pułapka umysłu – szukać czegoś, czego nigdy nie można osiągnąć, bo cel sam w sobie jest konstruktem.
Mówisz, że znalazłeś pustkę – pustkę bez pustki. Ale jeśli wszystko jest pustką, to czym jest ten, kto tej pustki doświadcza? Kto jest tym, kto szuka? I czy ta pustka rzeczywiście jest ostatecznym stanem, czy tylko kolejną zasłoną, w której utknąłeś?
Jeśli nie ma strachu przed nieistnieniem, to dlaczego nadal piszesz, szukasz, pytasz? Dlaczego nadal coś ma znaczenie?
Zatem pytam – co jest bardziej iluzją: świat, który nazywasz fałszem, czy poszukiwanie prawdy, której nigdy nie znajdziesz?
Nie ma dla mnie znaczenia po czym poznam prawdę. Po prostu usuwam kolejną iluzję i idę dalej. Mam tak zamiar iść dopóki będzie coś do usunięcia. Chociaż od jakiegoś czasu nie wiem co mnie dalej ogranicza. Więc może to znalazłem a może potrzebuję czasu. A może i znalazłem i potrzebuję czasu żeby to zrozumieć.
Prawdy szukałem wszędzie. W religiach, filozofii, fizyce. Najważniejsze jest szukanie w sobie. We wnętrzu. Przez obserwacje, medytacje, myślenie, kontemplacje, wyrażenie woli, zadawanie pytań pozostających bez odpowiedzi.
Prawda traktowana jako dualna wartość faktycznie jest i jej nie ma. Ale prawdę można traktować jako jedność, jako wszystko co istnieje. Bo żaden fałsz nie istnieje. Więc istnieje tylko prawda. Ale to w sumie tylko taka gra dla umysłu. Chyba ważniejsze w tych poszukiwaniach jest skupienie się na usuwaniu kolejnych iluzji. Prawda pomaga w tym sensie że nastawia nasz umysł na odpowiednie tory. Przekazuje do nazwijmy to wszechświata że jesteśmy bardzo zainteresowani prawdą. To taki pewien rodzaj modlitwy. To wszystko powoduje że możemy wykroczyć w poszukiwaniach poza konstrukty mentalne.
Prawda nie ma znaczenia dla nikogo kto nie szuka prawdy.
Oczywiście że dualizm jest iluzją. Ale nie służy podziałowi i kontroli. To bardziej taki plac rozrywki umysłowej. Nie ma w tym żadnego negatywnego podtekstu bo dobro i zło to też dualizm i iluzja. To wszystko jest perfekcyjne. Nie ma w tym nic niedoskonałego. Chociaż to znowu kwestia definicji i zależy od tego jak zdefiniujemy doskonałość. Ale może już nie będę zbaczał w tym kierunku:).
Kto doświadcza pustki? Nie można chyba napisać że pustka jest doświadczana. Ona jest. To wymyka się opisowi. Pustki szuka ego. Trochę na swoją zgubę. Bo to je w końcu unicestwi. Chociaż to zbyt prosty opis. Bo w sumie nic nie zostanie unicestwione. Może napiszę tak: punkt skupienia świadomości przesunie się z ego na „pustkę”. To też nie jest dobry opis ale już tak zostawię.
Pytam i piszę bo być może jest ktoś kto chce zrozumieć. Może komuś brakuje jakiegoś klocka. Może komuś przeskoczy jakiś przełącznik w głowie. Dualizm działa w ten sposób. Nic więcej nie umiem tutaj powiedzieć.
To ostatnie pytanie to jest chyba dla Ciebie? Sam wpisałeś tam swoje ograniczenie. Z takim podejściem nie znajdziesz prawdy. Być może nie chcesz jej znaleźć – tak jest z większością ludzi.
Mówisz, że nie ma dla Ciebie znaczenia, po czym poznasz prawdę, bo po prostu usuwasz kolejne iluzje. Ale skąd wiesz, że to, co usuwasz, rzeczywiście jest iluzją? Jakie kryterium przyjmujesz? A co jeśli to, co uznajesz za iluzję, jest jedynie inną warstwą tej samej rzeczywistości?
Mówisz, że prawdę można traktować jako jedność, jako wszystko co istnieje. Ale jeśli wszystko jest prawdą, to czym różni się od iluzji? Jeśli fałsz nie istnieje, to samo pojęcie prawdy traci sens – bo nie ma jej do czego odnieść. Czy nie jest to po prostu inny sposób na to, by przyznać, że prawda i iluzja są tym samym?
Twierdzisz, że dualizm jest iluzją, ale nie służy podziałowi, tylko jest „placem zabaw umysłu”. Ale czyż plac zabaw nie ma swoich granic? Czy nie podlega pewnym regułom? Każda „gra umysłowa” jest zbudowana na jakiejś strukturze, więc twierdzenie, że dualizm nie dzieli, a jedynie „jest”, to próba pogodzenia sprzeczności. Sam sobie zaprzeczasz – najpierw mówisz, że wszystko jest jednością, potem że dualizm istnieje jako pewna forma zabawy. No to jak w końcu – istnieje coś poza jednością, czy nie?
Piszesz: „Prawda nie ma znaczenia dla nikogo, kto jej nie szuka.” A więc twierdzisz, że coś może mieć znaczenie tylko wtedy, gdy człowiek temu znaczenie nada? Czyli prawda istnieje jedynie w zależności od subiektywnej intencji? To samo mówili ci, których wcześniej krytykowałeś – że każdy ma swoją prawdę. To, co nazwałeś przekonaniami, nagle staje się dla Ciebie metodą docierania do prawdy. Nie dostrzegasz tu sprzeczności?
Podkreślasz, że „pustki nie można doświadczyć, bo ona po prostu jest”, ale jednocześnie piszesz, że to ego jej szuka i że punkt skupienia świadomości się na nią przesuwa. Ale skoro pustka „jest”, to jakim cudem można się do niej zbliżyć? To sugeruje, że jednak istnieje droga do niej, a więc istnieje różnica między tym, co jest pustką, a tym, co nią nie jest. A skoro tak, to gdzie ta granica?
I na koniec – mówisz, że piszesz, by „może komuś przeskoczył jakiś przełącznik w głowie”. Ale jeśli prawda nie jest czymś, co można znaleźć, a jedynie czymś, co „jest”, to po co w ogóle dzielić się tymi rozważaniami? Czyż nie powinieneś po prostu być? A może jednak coś w Tobie wciąż potrzebuje uzasadnienia, potwierdzenia, reakcji – i to dlatego wciąż szukasz?
Więc ponawiam pytanie: co jest bardziej iluzją – świat, który odrzucasz, czy poszukiwanie prawdy, które nie ma końca, bo nie ma żadnego sposobu, by ją rozpoznać?
A jeśli nie jesteś w stanie na to odpowiedzieć, to być może Twoja „droga” nie prowadzi donikąd, bo nie ma żadnej drogi – jest tylko bycie. Ale do tego jeszcze sam musisz dojść
Jeśli coś da się usunąć to jest iluzją. Prawda jest niezmienna, jest zawsze. Wzniecasz pożar. To co zostaje próbujesz dalej podpalić. I tak dalej, dalej, dalej. Aż w końcu być może nic się nie pali.
Czy sen jest rzeczywisty? Czy jest inną warstwą tej samej rzeczywistości? To wszystko zależy od interpretacji jaką nadamy słowom.
Iluzja pokazuje coś innego niż to czym jest naprawdę. W tym świecie widzisz walkę, cierpienie, radość, itp. W czymś co nazwę rzeczywistością (chociaż możesz nazwać to też nie-rzeczywistością) tego nie ma. Strach i miłość w pewien sposób są tym samym. Całe cierpienie które widzisz jest pozorne. Oczywiście tym którzy cierpią wydaje się że przeżywają prawdziwe emocje. Bo na tym polega ten plac zabaw. Znalezienie prawdy jest dostrzeżeniem tego pozoru. Niestety piszemy językiem dualnym którym nie da się opisać jedności. Nawet pisanie o jedności jest błędem bo jedność jest też dualnością. Więc co byśmy nie napisali to będzie błędne. Najbliższym opisem jedności w dualnym języku jest negacja. Stąd się biorą te wszystkie nie-istnienia, nie-wiedza, itp. To niestety rodzi negatywne skojarzenia u typowego człowieka. I zaczyna się zaprzeczenie.
Zwróć uwagę że pojęcie prawdy zyskuje nowe znaczenie jeśli nie odnosisz jej do niczego. Zaczyna być „wartością samą w sobie”. Czymś co wykracza poza dualności. To jest pewien zabieg techniczny który można użyć do tego żeby z wartości która jest dualna zrobić wartość niedualną. I można by tak zrobić też z miłością ale miłość ma wiele pozytywnych skojarzeń wiec ostatecznie zaburzy nasze postrzeganie. Będziemy oczekiwać czegoś miłego. Prawda natomiast jest bardziej neutralna więc jej użycie w takim kontekście może Cię zaprowadzić dalej w poszukiwaniach. Samo pojęcie prawdy jest tutaj stosowane np. w czymś w rodzaju modlitwy/afirmacji która ma otworzyć Cię na postrzeganie. Można użyć tutaj dowolnego tekstu. Ja kiedyś używałem czego takiego. „Jestem prawdą, żyję w prawdzie, kocham prawdę, prawdzie służę.” To ma dosyć dużą siłę jeśli będziesz tego używał z przekonaniem. Jeśli zaczniesz to stosować to na początku będziesz cierpiał widząc jak upadają różne wartości które wyznajesz. To potrafi być bardzo bolesne.
Oczywiście że plac zabaw jest podziałem. Bardziej mi chodziło o przekazanie że nie ma w tym jakiejś nazwijmy to złej intencji przy jego tworzeniu. Zwróć uwagę że to o czym piszemy w wielu miejscach, z punktu widzenia logiki jest sprzecznością. Bo nasz język jest dualny a piszemy o jedności. Typowym przykładem są słowa: „Jestem, ponieważ nie jestem, więc jestem.” Brzmi to bezsensownie jeśli będziemy to interpretować przez pryzmat dualizmu albo logiki. Można by nadać temu interpretację że moje istnienie jest tylko dlatego istnieniem że moja część nazwijmy to nieprzejawiona nie istnieje.
Każde pytanie, w tym „istnieje coś poza jednością, czy nie?” po bliższym przyjrzeniu się jest bez sensu. Każde pytanie zawiera jakieś założenia. Co oznacza „istnienie” w tym pytaniu? Zgodnie z encyklopedią pwn „istnienie to dzięki czemu określany byt jest czymś realnym”. I co dla Ciebie istnieje? Czy sny istnieją? Czy światy astralne istnieją? Czy miłość istnieje? Czy pustka kosmiczna istnieje? Czy bohater książki istnieje? Czy znak + istnieje? Ja byłem np. w światach astralnych. Dotykałem nieistniejących dla przeciętnej osoby rzeczy. Czy one istnieją? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie bo język nie odpowiada rzeczywistości, jest dualny.
Wszystko co znasz: prawda, miłość, strach, rodzicielstwo, radość ma znaczenie tylko gdy nadasz temu wartość. Każda wartość jest subiektywna. Bo to są wartości dualne. Nie wiem czy dobrze rozumiem intencję Twojego pytania ale to co istnieje samo w sobie jest dla mnie prawdą. Reszta to iluzja. Chodzi mi o to że jest pewna nazwijmy to „warstwa” za warstwą którą znamy jako ludzką rzeczywistość która jest stała, niezmienna, i przez to prawdziwa. Wszystko inne jest przemijającą wartością i przez to jest iluzoryczne. Istotność samej wartości nie ma nic wspólnego z samą wartością. Znaczenie prawdy (jej istotność) ma inne znaczenie dla każdego człowieka. Czyli istotność prawdy jest subiektywna.
Niestety powyższy opis nie oddaje tego co chciałbym przekazać. Jeśli mamy dalej pisać to trzeba to podzielić na bardziej zarządzalne kawałki bo inaczej powstaje tylko mętlik. Te tematy są trudne dla języka.
Odnośnie pustki
A jak można przemieszczać się w światach astralnych? Byłeś kiedyś? Można tam się przemieszczać a jest to w wielkim nigdzie. Tak samo jak nasza tzw. rzeczywistość. Nie zbliżamy się do pustki. Jesteśmy w niej, jesteśmy nią. Ale żyjemy w iluzji która pokazuje że nie jesteśmy. Zadajesz pytanie dualistyczne. Nie wiem jak na nie odpowiedzieć z punkty widzenia nazwijmy to jedności bo to nie ma sensu. Gdzie jest granica? A gdzie jest granica między strachem a miłością? W hormonach? Istnienie granicy sugeruje istnienie jakiejś przestrzeni. Albo w ogóle istnienie czegokolwiek. Sama granica też jest konceptem. No tak się nie da.
Odnośnie przedostatniego akapitu.
Gdzieś jestem. Mogę robić wszystko. Akurat wybrałem dzielenie się tym co ostatnio zrobiłem. Przez większość czasu po prostu jestem. Czasami coś robię bo mogę. Nie interesują mnie reakcje ludzi, ich potwierdzenia. Pewnie za jakiś czas w ogóle zapomnę jak to jest być człowiekiem. A może nie. Może zapomnę że jesteśmy pustką.
Przyjrzyjmy się temu pytaniu
co jest bardziej iluzją – świat, który odrzucasz, czy poszukiwanie prawdy, które nie ma końca, bo nie ma żadnego sposobu, by ją rozpoznać?
W pytaniu zwarłeś swoje przekonania:
1. Odrzucam świat
2. Poszukiwanie prawdy nie ma końca
3. Nie ma sposobu by rozpoznać prawdę
4. Założyłeś istnienie świata
Można by jeszcze napisać inne założenia. Pod żadnym z tych założeń się nie podpisuję. Jak miałbym się do tego odnieść? Co jest bardziej iluzją „rząd PISu czy rząd Platformy”? Żadne z tych pytań nie ma sensu.
Czy jest jakaś droga czy tylko bycie?
Jest droga.
Prowadzi do niezrozumienia do zrozumienia.
Od cierpienia do nie-cierpienia.
Od iluzji do prawdy.
Jest bycie.
Ono nigdzie nie prowadzi.
Tylko jesteś.
Czy droga nie jest byciem?
W drodze też jesteś.
Czy bycie nie jest drogą?
W końcu zmieniają Ci się stany mentalne.
To co jest Danielu?
Widzę, że klucz do Twojej narracji to unikanie definitywnych odpowiedzi. Im więcej pytań dostajesz, tym bardziej rozmowa zamienia się w grę słów, w której wszystko może być wszystkim i niczym jednocześnie.
Mówisz, że jeśli coś da się usunąć, to jest iluzją. Ale czy każda zmiana oznacza eliminację iluzji? Przecież nasze własne myśli się zmieniają, ewoluują, a czasem znikają. Czy to oznacza, że wszystko, co kiedykolwiek myślałeś, było iluzją? Jeśli tak, to co daje Ci pewność, że myśl, którą masz teraz, nie jest kolejną warstwą iluzji, którą kiedyś odrzucisz?
Twierdzisz, że prawda jest „wartością samą w sobie” – że nie odnosi się do niczego. Ale jeśli nie można jej odnieść do niczego, to jak w ogóle możesz mówić, że istnieje? Jak rozróżnić prawdę od nie-prawdy, jeśli nie ma żadnego punktu odniesienia?
Mówisz, że język dualny nie jest w stanie opisać jedności. Ale skoro tak, to po co próbujesz? Każde Twoje słowo, każda fraza, każda próba wyjaśnienia czegokolwiek używa dualistycznych konceptów. Skoro nie da się opisać jedności, to każda Twoja wypowiedź jest z góry błędna, a więc… po co w ogóle piszesz?
Podkreślasz, że „każde pytanie zawiera założenia”. Dobrze. Ale co, jeśli założeniem jest również to, że musisz usuwać iluzje, by dojść do prawdy? Może właśnie to założenie jest największą iluzją?
Próbujesz rozmontować moje pytanie, wskazując, że zawiera ukryte założenia – ale Twoje odpowiedzi również zawierają założenia:
Więc pytam: skąd wiesz, że Twoje własne przekonania nie są tylko inną warstwą iluzji?
Na końcu zapytałeś:
„To co jest, Danielu?”
Ja odwrócę to pytanie: a co NIE jest?
Skoro według Ciebie wszystko jest jednością, pustką, byciem, brakiem granic, to czym różni się cokolwiek od czegokolwiek innego? Czy jest jakikolwiek powód, dla którego to, co mówisz, miałoby mieć większą wartość niż cokolwiek innego?
A jeśli nie ma żadnej wartości, to po co to wszystko?
I tutaj wracamy do problemu, którego zdajesz się nie zauważać.
Problemem zawsze będzie ludzka mowa, gdyż nigdy myśli nie da się ująć w słowa. To, co próbujesz wyjaśnić, już na starcie jest ograniczone językiem – każda koncepcja, którą przedstawiasz, w momencie ubrania jej w słowa, staje się niedokładna, niekompletna, zniekształcona.
Tworzysz filozofię, której nie da się przekazać, ponieważ każde zdanie, które wypowiadasz, automatycznie podważa samo siebie. Właśnie dlatego Twoja droga nigdy się nie kończy – bo jej naturą jest samo poszukiwanie, a nie znalezienie czegokolwiek.
I tutaj tkwi błędne koło Twojej filozofii.
Mówisz o poszukiwaniu prawdy, ale każde Twoje kolejne zdanie prowadzi do jeszcze większej abstrakcji i jeszcze bardziej nieuchwytnej koncepcji. Twoja argumentacja działa jak labirynt bez wyjścia – cokolwiek znajdziesz, od razu podważasz i kontynuujesz poszukiwania, zamiast dojść do jakiegokolwiek punktu końcowego.
Jeśli prawda jest czymś, co „po prostu jest”, ale jednocześnie „nigdy nie można jej opisać”, to Twoje własne poszukiwania nie mają końca i nie mogą mieć końca – bo jedynym sposobem na znalezienie prawdy byłoby przestać szukać.
Ale Ty nie chcesz przestać szukać, bo to zburzyłoby sens Twojej drogi.
Więc pytam ostatni raz:
Czy naprawdę szukasz prawdy, czy po prostu chcesz nigdy jej nie znaleźć, by móc szukać w nieskończoność?
Poszukiwanie ma sens tylko wtedy, gdy prowadzi do zrozumienia.Nie wystarczy ciągle podważać, jeśli nie ma się żadnej metody na odróżnienie iluzji od rzeczywistości.
Samo szukanie bez końca nie jest poznaniem – to tylko błądzenie.
Podważanie wszystkiego bez rozumienia nie jest mądrością – to ucieczka od odpowiedzi.
Prawdziwe poszukiwanie to dążenie do zrozumienia, które wnosi coś realnego – czy to przez logikę, doświadczenie, intuicję czy wewnętrzne poznanie. Abstrakcja bywa pomocna ale nie pasuje do naszej rzeczywistości z założenia.
Więc powtórzę: Czy chcesz znaleźć prawdę, czy tylko jej nie znaleźć, by nigdy nie przestać szukać?
Z jednej strony wydajesz się zdawać sobie sprawę że wszystko co napiszemy jest błędne.
Z drugiej strony wytykasz mi „grę słów”.
Tym właśnie to jest ponieważ wszystko co napiszemy jest błędne.
Dlatego szukamy różnych sposobów żeby wyrazić to czego nie da się wyrazić. Możemy jedynie próbować wskazać na coś. I to właśnie robię.
Wszystko co kiedykolwiek myślałem jest iluzją. Wszystko co dzisiaj myślę jest taką samą iluzją. Bo to jest dokładnie ta sama myśl którą nic nie można wyrazić. Myśli tak samo jak słowa są dualne. Myśl jest ograniczeniem. Mowa jeszcze większym. Spróbuj wyjść poza myśli. Spróbuj znaleźć gdzie idzie myśl jak znika z głowy. Spróbuj podążyć za myślą. Nie w sensie jej powtarzania tylko w sensie śledzenia gdzie się przemieszcza. To takie ćwiczenie które trochę „zmiękcza” różne człowiecze struktury energetyczne.
Prawda jest wartością samą w sobie jeśli za taką ją uznamy. Czy prawda istnieje czy nie istnieje? A znasz jakiś warunek istnienia? Prawda istniej ponieważ nie istniej, dlatego istnieje. To najlepsze co można napisać. To co piszę jest pewnym odprogramowaniem umysłu. Usunięciem z niego „sztywnych” przekonań dotyczących istnienia. Można też napisać że jedno z dwóch zdań jest prawdziwe:
1. Prawda istnieje
2. Prawda nie istnieje.
Jeśli dowolne z tych zdań jest prawdziwe to prawda istnieje.
Po co chcesz odróżniać prawdę od nie-prawdy? To tylko koncepcje które możesz użyć do zrozumienia.
Prawda jest stała. Jest zawsze, niezależnie od wszystkiego. Być może jest to założenie. Trudno. Nic lepszego nie znajduję. Dlatego jeszcze raz napiszę że to co może zostać zniszczone nie jest prawdą. Poza tym przyjrzyj się prawdzie. Czy znasz jakąś nie-prawdę która istnieje? Podaj przykład nieprawdy która istnieje. Oczywiście znowu dochodzimy do interpretacji słowa „istnienie”. I tak wkoło.
Piszę bo mogę. Bo pewnie jest ktoś kto chce zrozumieć. Zastanów się czy chcesz zrozumieć czy udowodnić że nie da się zrozumieć.
Iluzja i prawda nie są oddzielnymi stanami. Iluzja i prawda są oddzielnymi stanami. Oba te zdania są tak samo prawdziwe. Można powiedzieć że zależy to od tego czy jesteś dualnym umysłem czy nie dualnym. Ale to znowu tłumaczenie słowami którymi nie da się nic wytłumaczyć.
To wszystko o czym piszę jest bardzo trudne do przekazania. Nie nazwałbym tego filozofią. I trzeba być bardzo otwartym i bardzo chcieć znaleźć prawdę aby coś z tego zrozumieć.
O świecie, pokaż mi prawdę o sobie. Pokaż mi prawdę o mnie. Pozwól mi przeniknąć wszystkie zasłony iluzji które oddzielają mnie od prawdy. Unicestwij mnie jeśli trzeba ale pokaż mi prawdę. Zabierz wszystko co mam za prawdę.
Czy ta deklaracja brzmi dostatecznie poważnie? Nie wiem po co Ci ona. Dla mnie ona nic nie znaczy bo i tak już nic nie mam. Zrozumienie że wszystko jest iluzją powoduje że tracisz wszystko. Jesteś wtedy wolny. Niby nic się nie zmienia ale wszystko się zmienia.
Życie nie ma żadnego sensu. Ma tylko takie sens jaki mu nadamy. Czy to jest sens czy nie-sens? W związku z tym nie ma dla mnie żadnej drogi. Nie muszę sobie nic udowadniać. Nie muszę się obawiać tego że stracę sens życia bo jego nie ma.
A jaki jest Twój cel Danielu? Chcesz znaleźć prawdę czy udowodnić mi że się tego nie da zrobić?
Jeśli chcesz pisać dalej to podziel pytania na jakieś mniejsze zarządzalne kawałki bo w sumie nie wiadomo do czego się odnoszę w kilku miejscach (a pewnie mi coś uciekło).
W poszukiwaniach prawdy nie trzeba mieć super intelektu. Jedyne co trzeba mieć to wolę dotarcia do prawdy.
Trzymaj się.
Skoro życie nie ma sensu, prawda nie ma znaczenia, a wszystko jest iluzją – to po co jeszcze piszesz? Po co próbujesz mnie przekonać do czegoś, co sam nazywasz pustką? Jeśli naprawdę nie masz nic do udowodnienia, to nie masz też powodu do rozmowy.
Bo może ktoś chce zrozumieć.
Bo może ktoś chce przestać cierpieć.
Bo może ktoś coś…
A może nie.
To nie ma żadnego znaczenia.
Jeśli chcesz zrozumieć musisz wykroczyć poza logikę. Poza konceptualne myślenie. Konceptualne myślenie jest tylko warstwą rzeczywistości lub iluzją.
Małgorzata Janiszewska
Lubię wiedzieć więc temat wzięłam z wielu stron od biblii zaczynajac, poprzez N. Hill, Murphy, Nevilla Goddarda, Gregga Bradena, Don Miguel Ruiz(Toltekowie), Emmet Fox, dr. Joe Dispenza, Eckahart Tolle i wielu wielu innych, ogladnelam również świetne materiały na Ted i wszystko sprowadza się do jednego do Kreacji, do życia tu i teraz. Ja uważam że życie jest tak proste, to My ludzie pozwalamy innym je sobie komplikować i oczywiście my sami je sobie w największym stopniu utrudniam i komplikujemy. Wszystko jest w naszych głowach. Spokój w myślach, spokój w życiu.
Pozdrawiam Panie Stanisławie bardzo serdeczniehttps://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t94/1/16/1f49a.png
Złotymi głoskami w marmurze wyryć! https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t6c/1/16/2764.png
Prawie wszyscy mylą się co do prawie wszystkiego.
Ale szanse że w to uwierzysz są raczej nikłe…
Czy słowa Klaudiusza „Wszystko jest iluzją” różnią się zatem od słów Deepaka „nicość jest źródłem wszystkiego, a rzeczywistość składa się z nicości”?
Czy różnica nie polega jedynie na pewnym wydźwięku emocjonalnym który w przekazie Deepaka można odebrać jako „pozytywny” a w moim jako „negatywny”?
Wszak Deepak napisał to pięknie a ja „prosto z mostu”.
Czy przypadkiem nie zgadzamy się wszyscy że wszystko jest iluzją?
Czy nie próbujemy ubrać w ładne słowa „nagiej” prawdy?
O fizyce można by dyskutować długo. Można by przytoczyć argumenty że fizyka jest jeszcze bardzo daleko od zrozumienia świata. Zależy jak liczyć ale może jej brakować około 20 rzędów wielkości (bo taka jest różnica pomiędzy tym co jest możliwe do zaobserwowania przez najlepsze mikroskopy a różnymi wielkościami plancka które wydają się być najmniejszymi kwantami w tej rzeczywistości). Można by też powiedzieć że żadna teoria fizyczna nie obejmuje ciemnej materii i ciemnej energii której jest podobno 95% we wszechświecie – a to co bada obecna fizyka to tylko około 5%. Można by też przytoczyć teorię kwantowej grawitacji pętlowej która obecnie jest jedną z dwóch teorii wyjaśniających czas i przestrzeń gdzie jeden z jej twórców pisze w swojej książce „W teorii fundamentalnej przestrzeń w pewnym sensie nie istnieje – kwanty pola grawitacyjnego nie znajdują się wewnątrz przestrzeni. W tym samym sensie w teorii fundamentalnej nie istnieje też czas – kwanty grawitacji nie ewoluują w czasie.”
Pomimo że teoria kwantowej grawitacji pętlowej pasuje świetnie do mojego oglądu tzw. rzeczywistości to tylko kolejne wierzenia. Można ich użyć na pewnym etapie do pokonania ograniczeń umysłu i nic więcej. Do tego się nadają. Ale to nie istotne.
Czy według Ciebie Stasiu mamy jedną świadomość?
Albo może jeśli to pytanie jest zbyt ogólne to zadam inne.
Czy Ty i ja mamy jedną świadomość?
Miło Stasiu że mogę odbyć z Tobą ten rodzaj filozoficznej dysputy.
Nie mamy jednej świadomości, ale mamy dostęp do wspólnej świadomości. Pytasz, odpowiadam. Czy to jest PRAWDA? W żadnym wypadku to tylko moje przekonanie. I nigdzie nie napisałem, że prawda Deepaka jest pozytywna a Twoja negatywna. Obydwie różnią się od mojej, ani pozytywnej, ani negatywnej – tylko mojej. I dziękuję, że z takim poświęceniem wziąłeś na siebie role mąciwody. ❤
Nie można mieć dostępu do świadomości. Można mieć dostęp np. do pamięci. Świadomość to po prostu stan istnienia. I nie ma to nic wspólnego z osobowością/tożsamością/ego. Oczywiście z pozoru wydaje się że świadomość i tożsamość to to samo. Ale tak nie jest. Świadomość niejako „ożywia” „martwą” tożsamość. Świadomość jest czysta, niczym nie skalana, nie ma żadnych preferencji. Dopiero patrząc przez „oczy” ego/tożsamości świadomość staje się zindywidualizowana. Być może są jakieś inne, lepsze słowa do opisania tego co rozumiem pod pojęciem świadomości.
Mamy jedną świadomość. Cały wszechświat ma/jest jedną świadomością. Dlatego „ja” to iluzja.
Jolanta Brzeska
Tak się składa i układa, że po drodze mi w tych mentalnych podróżach. Szlaki mentalne są nieskończone i przecinają się często i gęsto https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t57/1/16/1f609.png
Lubię swoją bańkę https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t4f/1/16/1f601.png jednak nieposkromiona ciekawość i popęd https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t57/1/16/1f609.png do wiedzy powoduje, że jest mi w niej za ciasno .
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie bracie https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t7f/1/16/1f60a.png
Anna Turska
Przemykały mi przez myśl różne koncepcje naszego bytu, uwielbiam pływać w różnych kontekstach tych ujęć, lecz i tak wszystko sprowadzam do tu i teraz. To jest realne i nie ważne czy jestem wytworem, odbiciem myśli isot wyższych, czy realnym bytem. Pracuję nad swoim światem i spokojem w nim, a tajemnicy życia ludzkiego i tak nie zgłębię, a przynajmniej tak teraz o tym myślę. Zaraz biegnę na pocztę, a to rzadki czyn od czasów technik cyfrowych i wyślę kilku znajomym koleżankom tomiki poezji. A niech mają na Walentynki coś miłego i zaskakującego. To w ramach tu i teraz, bo poezja dotyczy właśnie życia, miłości, tęsknot, piękna przyrody i przemijania. Niby nic zaskakującego, a jednak!
Nie komentuję na temat? Owszem, jak najbardziej, bo w tym całym poszukiwaniu i braku odpowiedzi, jestem realna, tak czuję i na razie tak zostanie.
Miłego i pięknego dnia życzę dopóki mogę, bo jestemhttps://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t6d/1/16/2600.pnghttps://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t71/1/16/1f339.png
Ewa Wrotek
I nie ma jak skomentować, bo wszystko już napisałeś Stasiu https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t57/1/16/1f609.png
Alez dzis intelektualnie. Poza Chopra to niewiele do mnie dotarlo. Moze dlatego, ze ja w biegu porannym☺️🙈. Siostra jednakze jestem w dalszym ciagu i to daje mi spokoj serca♥️. Materia, informacja, kwanty, pole, iluzja…jakzesz to wszystko pokomplikowane i naukowe. Ja oderwana od tych wszystkich badan probuje przetrwac do piatku cieszac sie rozmowa z przyjaciolmi, herbata poranna, postem nad wyraz dzis ” mondrym” i kazdym usmiechem, ktory dzis w parku dostalam w prezencie. Nie mam pojecia o nauce i chyba nigdy w niej dobra nie bylam. Mam zmysly, ktorymi odbieram swiat. Czytalam, ze rodza sie dzieci przyszlosci, ktore tych zmyslow juz nie potrzebuja, sa w zaniku, odwrocie. Rasa ludzka powoli a skutecznie zanika. Dzieci nazywane masowo ” spektrum autyzmu” to wlasnie rave, dzieci, ktore komunikuja sie inaczej i sa odrzucone przez tych, ktorzy nie rozumieja. Problem z mowa jest zamierzony, problem ze sluchem, wzrokiem etc. One sa przyszloscia ,a wysyp raka prostaty i ten caly niby autyzm efektem planu. Ludzie odchodza, biali ludzie odchodza w tempie niebo szybszym…robimy sie ciemniejsi i zanikaja ” ludzkie odruchy”. Ot swiat przyszlosci. Nowa rasa bedzie sie rozwijac obok nas, a globalny problem z plodnoscia jest kolejnym potrzebnym podpunktem. Ot swiecie…pedziisz jak zwariowany po rowni pochylej. Azjaci mowia przekornie ” obys zyl w ciekawych czasach” gdy nie do konca zycza ” dobrze” drugiemu. Coz, zyjemy bez zyczenia☺️♥️. Zejdziemy ze sceny takimi jakimi zejsc zechcemy. Ja glupia, ale calkowicie zakochana i kochajaca. Opuszcze to wariatkowo bez zalu, wszak zylam jak chcialam .♥️☺️♥️. A moze to tylko moje ego i ” ja” , ktore jest iluzja?