NAJTRUDNIEJSZY PIERWSZY KROK

Celem naszej wędrówki w naszym wymiarze 3D (i nie tylko) jest zmiana siebie. Oczywiście nie chodzi o zmianę dla zmiany. Chodzi o smak życia.

Jeden z moich przyjaciół, autor wielu książek zachęcał mnie, aby zapisać się do związku pisarzy. Nie powiem jakiego, bo stowarzyszeń literackich jest teraz sporo. Nie będę się jednak ubiegał, bo już poczułem smak prawdziwej wolności i nie oddam jej za cenę ułatwień, grantów i promocji. Poza tym, aby nazywać się pisarzem, trzeba napisać co najmniej kilka książek, a ja napisałem jedną „Nie daj się umrzeć”. Owszem, z roku na rok staje się coraz grubsza, na dziś ma 1171 stron, a już wkrótce będzie miała ich 1508, ale to wciąż jedna książka, tyle że w kilku tomach. 

Jeśli ktoś przeczytał wszystkie, zapewne wie, że jej głównym przesłaniem jest zmiana. Z całą odpowiedzialnością twierdzę, że celem naszej wędrówki w naszym wymiarze 3D (i nie tylko) jest zmiana siebie. Oczywiście nie chodzi o zmianę dla zmiany. Zmieniamy się po to, aby poczuć prawdziwy smak życia, delektować się nim i afirmować go. Niestety dla większości z nas życie ciągnie się jak sierp z dupy, ale to żaden argument, aby się zmieniać. Pewnie, że nie ma takiego obowiązku i jeśli ktoś uważa, że cierpienie jest drogą do raju po śmierci (ech, ten nasz Kościół), to niech sobie cierpi z Bogiem.

Nie zapominajmy jednak, że każdy z nas jest małą cząstką czegoś wielkiego, mam tu na myśli ludzkość. Ludzkość zmienia się zmianami poszczególnych ludzi i już nawet nieuzbrojonym wzrokiem widać, że coraz szybciej pędzimy w przepaść. Jeśli miłość nie zamieszka na stałe w naszych sercach i człowiek człowiekowi wciąż będzie wilkiem, w końcu w tę przepaść wpadniemy. Nie trudno domyślić się, że nie mamy za dużo czasu. Tu już nie chodzi o tysiące czy steki lat, tu chodzi o dziesiątki co najwyżej. Potwierdzają to naukowcy wielu dziedzin, ci jeszcze nieskorumpowani, ostatni Mohikanie zdrowej ludzkiej Nauki przez duże N. 

Tylko w literaturze i w religiach zmiany przychodzą błyskawicznie, a oświecenie można dostać w darze od anioła Gabriela na przykład. W życiu to żmudna praca nad sobą ciągnąca się całymi latami. Ale najważniejszy jest nasz pierwszy krok. Najtrudniejszy pierwszy krok, zanim innych zrobisz sto, najtrudniejszy pierwszy gest, przy drugim już łatwiej jest! Pamiętacie jeszcze Anię Jantar? Mała dygresja. Ktoś mnie zapytał, dlaczego częściej cytuję słowa banalnych piosenek niż wersety z Biblii. To proste! W banalnych piosenkach jest więcej prawd niż w Biblii.  

Żyjemy w czasach ostatecznych i wcześniej czy później każdy musi się określić, po jakiej stronie mocy stoi. Jeśli po stronie prawdy, nie boi się jej wyrażać bez względu na represje, jakie nam funduje władza. Nie takie znowu straszne zresztą. Nasi ojcowie musieli liczyć się ze śmiercią od kuli hitlerowskiego, czy radzieckiego żołdaka na każdym kroku. My najwyżej dostaniemy mandat za brak maseczki, albo nie wpuszczą nas do teatru Krystyny Jandy. Dlatego nie bójmy się tej prawdy wyrażać i nie zgadzajmy się na to co napisała Kasia w komentarzu:  Trudno, wymrą po szczepionkach Ci, co mają umrzeć i tyle. We mnie nie ma na to zgody i myślę, że każdy powinien zajrzeć w głąb własnej duszy, aby wiedzieć, co można zrobić, aby jednak po szczepionkach nie wymarli ci, co mieli umrzeć. Szczęśliwego nowego weekendu życzę!

 1,074 – ilość odwiedzin