TRZEBA ZABIĆ TĘ MIŁOŚĆ?

Obawiam się, że piękny odruch solidarności wobec uchodźców z Ukrainy zaowocuje tym samym, co zostało po naszej Wielkiej Solidarności z lat osiemdziesiątych.

Część z czytelników zaglądających na tę stronę zapewne ostentacyjnie ją opuści, część pewnie znowu rozdrażnię do białości, ale… po to przecież piszę moje posty. Zanim jednak to zrobię, bardzo Was proszę o obejrzenie króciutkiego wystąpienia pięknej, anglojęzycznej brunetki tuż pod moim postem, zatytułowanym „Wszyscy dostaliście pierdolca na punkcie solidarności z Ukrainą”. Obejrzenie zajmie zaledwie minutkę a jest niezwykle istotne. Zapraszam zatem do filmiku.

*****

Mam nadzieję, że już zaliczyliście tę minutkę, więc mogę wyznać, że tak wyglądałyby moje filmiki z ogródeczka gdybym je robił jakieś dwadzieścia, trzydzieści lat temu. Byłem wtedy równie bezkompromisowy jak ta pani brunetka, ostry jak fasolka w sosie pomidorowym cayenne i zaciekły jak poseł Braun po szklaneczce bimbru. Zapewne krzyczałbym w ten sam sposób, tym bardziej że pani brunetka ma rację, zarzucając nam tumiwisizm, bierność i otępiałość dotyczącą podstawowych praw obywatelskich. Ale poszła o kilka mostów za daleko gdy sarkastycznie powiedziała „teraz każdy jest za miłością, pokojem, pomocą i wolnością”. Każdy?

Bardzo chciałbym, aby KAŻDY był za miłością, pokojem, pomocą i wolnością. O tym są teraz moje filmiki, ale znakomita większość Polaków ma w dupie miłość, pokój, pomoc i wolność. Bardzo często ta wyeksponowana na ekranach telewizyjnych pomoc dla Ukraińców ogranicza się do oddania starego koca. Dobre i to, tym bardziej że duża część Polaków autentycznie pomaga i jest w stanie wykrzesać z siebie dawno nieodczuwaną solidarność. I za to właśnie mamy z nich drwić?

Próbuję dojść do źródła postawy pani brunetki, co nie jest trudne, bo zapewne miała na myśli tych wszystkich parszywców, którzy urządzili wojnę na Ukrainie. Doskonale zdaję sobie sprawę z niejednoznacznej postawy Ukraińców (tych z kręgu Zełenskiego) nie pomijając Putina, NATO, Bidena, Niemców, Francuzów, Izraela, masonerii itd. ale jak się do tego ma  cierpienie wygnanej z domu, okaleczonej rodziny Dmytra Szewczenko? Też mam z tyłu głowy Wołyń i trudną, bolesną, wspólną historię łączącą nas z Ukrainą, ale przeszłość nie istnieje a cierpiący ludzie i owszem. Mam również wątpliwości co do decyzji naszych władz i uznania wszystkich Ukraińców za Polaków (pesel), ale uchodźca to uchodźca. Pewnie by koczowali pod mostami gdyby Polacy „nie dostali pierdolca na punkcie solidarności z Ukrainą!” I to byłoby w porządku dla pani brunetki?

Gdy ta pani zobaczy potrąconego psa czy kota, czy zastanawia się czyj to zwierzak? Czy ktoś go wygnał, czy uciekł, czy się zabłąkał? Zapewne pomoże mu bez zastanawiania, a my mamy się zastanawiać czy pomóc ludziom? Owszem, przesada Ukrainą, jaką wpychają nam media do podświadomości, może peszyć i  obawiam się, że koniec końcem ten piękny odruch solidarności wobec uchodźców zaowocuje tym samym, co zostało po naszej Wielkiej Solidarności z lat osiemdziesiątych. Otworzysz telewizor –  uchodźcy z Ukrainy, radio – uchodźcy z Ukrainy, szafę – uchodźcy z Ukrainy, lodówkę – uchodźcy z Ukrainy … Polacy okazali ogromną miłość do Ukraińców, ale czy naprawdę trzeba zabić tę miłość?