TABU

Unikanie tematów, które zakleszczyły się w naszej podświadomości jako tabu, jest zupełnie bez sensu, bo wcześniej czy później dopadną nas i zdołują.

Miałem niedawno patientkę z Portugalii. Większość patientów przylatuje w czasie wakacji z dalekich krajów na cztery dni, robimy wtedy hurtowo wszystkie sesje i okazuje się, że to ma sens. Pod warunkiem że patient sam chce pracować po powrocie do domu i inicjować narzędzia, których nauczył się na sesjach. Ta patientka, Julia powiedzmy, przyleciała z powodu raka piersi. Była już po operacji, ale nie pozwoliła na chemioterapię. Była więc w znakomitej kondycji, niewycieńczona chemią tak jak inni. A tak na marginesie, wszyscy patientci, jacy przychodzą do mnie ostatnio z rakiem, byli zastonkowani. Ze względu na niewielką ilość przypadków nie mogę traktować tego faktu statystycznie, ale fakt pozostaje faktem.

Na trzeciej sesji Julia poprosiła mnie, abym nie używał w jej obecności słowa rak ani nowotwór, bo to natychmiast wywołuje w niej złe emocje. To prawda, mówiłem o raku, w końcu to był główny problem, z którym do mnie przyleciała. Nie przychyliłem się jednak do jej prośby, tylko wyjaśniłem, że musimy poradzić sobie z jej reakcją na te słowa. Czy każdego człowieka, który będzie z nią rozmawiał, poprosi o to samo? Żeby nie używał słowa nowotwór i rak? A jeśli nie poprosi i ktoś niechcący to powie? Zrani ją zupełnie bezwiednie. Zawsze może spodziewać się, że w różnych okolicznościach będzie narażona na cierpienie, tylko dlatego, że rak i nowotwór są dla niej tabu. 

I tak właśnie jest z większością ludzi, którzy w swojej podświadomości przechowują tego typu tabu. Na przykład nie oglądają telewizji, żeby nie wiedzieć co tam na wojnie w Ukrainie. Albo nie chcą słyszeć o sposobach hodowli i zabijania zwierząt. Mają już dość kłamstw w na temat zatrucia ryb w Odrze i gdy słyszą coś o złotych algach, otwiera im się scyzoryk w kieszeni. Takich problemów jest mnóstwo i gdy ktoś porusza temat, który jest dla nich pewnego rodzaju języczkiem spustowym, wchodzą natychmiast w klimaty depresyjne. Unikanie za wszelką cenę tematów tabu jest zupełnie bez sensu, bo wcześniej czy później dopadną nas i zdołują. 

Generał dywizji armii Bundeswehry Carsten Breuer powiedział podobno w wywiadzie dla Der Spiegel, że jesienią będziemy musieli zaszczepić od 50 do 60 milionów ludzi i zbudować niezbędną do tego infrastrukturę. Taka informacja doszła do mnie i ja mam udawać, że jej nie było? Zdaję sobie sprawę, że to zapowiedź obowiązkowego stonkowania, ale w Niemczech. Czy zdecydują się na to w Polsce? Wątpię. W Niemczech też raczej nie. Przecież Austria już wprowadziła takie prawo i w marcu tego roku wycofała się z tego. I teraz najważniejsze pytanie – co ja mogę w tej sprawie? NIC! Jedno wielkie NIC! Odnotowuję więc problem jako Obserwator, bez uruchamiania jakichkolwiek emocji i idę do ogródeczka sadzić krokusy! (właśnie teraz jest na to najlepsza pora)

Postawa Obserwatora jest jedyną postawą wobec trudnej rzeczywistości, która nie powoduje frustracji i niepotrzebnych emocji. Dlatego Julia nabyła drogą kupna moją błękitną książkę „Bądź Obserwatorem”, przeczytała zalecony rozdział VIII i już na następnej sesji spokojnie opowiadała o swojej operacji, używając słów rak i nowotwór bez żadnych emocji. Co prawda podczas hipnozy wyczyściliśmy z jej podświadomości przekonania, które jej nie służą, aby na nic nie reagowała lękiem, ale i bez tego zaszła już zmiana. Z całego serca zalecam takie przewietrzenie Waszych przekonań i pożegnanie się z wszelkiego typu tabu, które zakleszczyły się w podświadomości. Chyba że dalej chcecie bać się i cierpieć z powodu swoich osobistych tabu. Nie mam nic przeciwko temu, bo przecież wszyscy korzystamy z prawa wyboru. Miłego cierpienia zatem. 

guest

16 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments