WYLICYTUJMY CISZĘ

Monika Irsmanbet o hałaśliwej orkiestrze Jurka Owsiaka, cierpieniach zwierząt przerażonych hukiem i wybuchami petard i empatii wobec nich.

Monika Irsmanbet

Zbliża się nieubłaganie kolejny finał czerwonej orkiestry, potocznie zwany WOŚP. Orkiestra zrobiła przez ten kawał czasu swojego grania wiele dobrego dla dzieci, starszych i… dla siebie. Chwała jej za to. Mnóstwo ludzi korzysta i wykorzystuje, zarówno sprzęt, jak i inne aspekty. Nie wnikam, co dzieje się za kulisami, bo nie jestem członkiem orkiestry i po prostu nie gram. Generalnie nie bolą mnie czerwone serca, czerwone okulary i czerwone spodnie. Każdy ma swój „stajl” i niech w nim trwa. Chciałam tylko podnieść temat zgiełku, który rozbrzmiewa nie tylko wokół samej orkiestry i dyrygenta. Mam na myśli tzw. światełko do nieba i nie jestem taka pewna co niebo na takie światełko.

Potężny huk, smród i wszechobecny bałagan. Nie tylko zresztą palonych rac. Wiele organizacji, wielu sympatyków orkiestry apelowało do Jerzego o odejście od petard. W 2018 roku obiecał i na chwilę wstrzymałam oddech w nadziei. Czy ktoś naprawdę przebił się do tego wielkiego przecież serca dobroczynności? Jurek ogłosił, ale słowa nie dotrzymał. Dymiło, huczało i śmierdziało. Wiele lokalnych sztabów na własną rękę zdecydowało na inną formę światełka, ale rozkaz od wodza nie popłynął. Cóż taka rola wodza, mówić trzeba a dotrzymywać niekoniecznie. Akcja 2023 rusza i otwiera filantropie wielu moich rodaków, tak jak zrobiły to wcześniej szlachetne paczki, pakowane na wizji (a jakże) przez najsłynniejszych ze słynnych. Już ruszyły aukcje, a najwięksi oddadzą godzinę z własną osobą przy wspólnej kolacji, jeśli kogoś na nią stać.

Istnieją jednak potrzeby niematerialne, niemodne, niechodliwe i niekrzykliwe. One trwają cały rok, a w takie szczególne dni są równie niewidzialne, jak i w inne. Jest taka potrzeba! To potrzeba ciszy. Dla osób wysoko wrażliwych, święta i sylwester to najgorszy, bo najtrudniejszy czas w roku. Wiele dzieci w spektrum autyzmu odbiera hałas jako fizyczny ból. Dzieci mówią: nie chcę, nie lubię, boję się, jestem przestraszony, smutny, stop, przestań!! Czy wielkie uszy i oczy słyszą to wołanie? Czy słuchają, co mówią ornitolodzy, wolontariuszki z psich schronisk? To one (w tym kiedyś ja) siedzą podczas tych „wyjątkowych” akcji przy klatkach, przy budach i próbują utulić rozdygotane zwierzęta. Nie wszystkie przeżyją. Byłam świadkiem zawałów serca i nagłych śmierci z przerażenia. Widziałam psy oszalałe ze strachu, biegnące przed siebie, zgubione na zawsze, szukające domu w oszalałym pędzie. Widziałam martwe ptaki i byłam przy operacjach ratujących życie psów, które w panice próbowały gryźć druty klatek lub skacząc przez nie, rozrywały brzuchy.

Wolontariuszek jest kilka, potrzebujących i płaczących psów kilkadziesiąt. A co z bezdomniakami? Kto je utuli, uspokoi, wyciszy? Nie wszyscy ryczą przy scenie WOŚP, tak jak nie wszyscy strzelali w Sylwestra. Są ludzie, którzy siedzą wtedy w boksach, są tacy, którzy chodzą po lasach, szukając przerażonych dzikusów, są też rodzice, którzy próbują opanować panikę swoich dzieci. Czy to wszystko jest tego warte? Jurek to filantrop, który ma na celu dobro dzieci i w ogóle ludzi wokół. Zabawa trwa, to przecież tylko parę godzin. Naprawdę? Można kochać jedne dzieci, niszcząc inne? Można kochać ludzi, nie kochając zwierząt? Można mieć na uwadze dobro starszych ludzi, mając planetę daleko w poważaniu?

Nie wspieram, bo nie potrafię zgodzić się na taką wybiórczość. Każdy wystrzał boli mnie bardzo mocno. Każdy wystrzał to pisk moich psów, mimo środków uspokajających podawanych już od rana. Telepią się i trzęsą, patrząc na mnie błagalnie, bym to wyłączyła, zamknęła, zabrała i by to się skończyło. Ranek po takich wystrzałowych imprezach w parku to najgorszy dzień w roku. Cisza po ptakach, które były i nie ma, jest tak bolesna i przeraźliwa, że kruszą się serca. One wracają, ale dopiero po paru dniach. Światełko do nieba za ogromne pieniądze. Za ogromne pieniądze kupujemy śmierć, przerażenie, strach, panikę ludzi i zwierząt. My wielcy oświeceni, no bo przecież bez przesady, to tylko parę godzin w roku!!!

guest

17 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments