BEZTALENCIE NA RENCIE

Beztalencie też może być guru – nie znacie takich? Nie ma ani jednego człowieka na Ziemi, tej Ziemi, który urodziłby się jako beztalencie.

Beztalencie też może być guru – nie znacie takich? Załóżmy, że jesteś rozwiniętym duchowo człowiekiem (płeć nieistotna) XXI wieku. W Twoim sercu mieszka miłość, przyglądasz się światu z pozycji życzliwego Obserwatora i jesteś sam(a) sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Żadnych guru? Żadnych mistrzów i autorytetów? Ależ skąd! A Jezus? A Budda? A Osho? A Tolle? A Braden? Zaraz, zaraz… Czy ja mam podważać TAKIE autorytety? Ty sobie rób, co chcesz, cóż mi do tego, ale ja tak! Podważam wszystkie autorytety, jeśli coś z przekazu tych niewątpliwie wielkich ludzi zazgrzyta w moim sercu.

Jak ja śmiem! Gdyby to były inne czasy, spaliliby mnie na stosie albo zgniłbym w jakiś strasznym lochu. Ale to nie są tamte czasy! Zapomnijcie o dawnych latach, gdzie obowiązywała niepodważalna zasada: jeśli nie urodziłeś się w rodzinie z odpowiednią wysoką pozycją społeczną, nie mogłeś podskoczyć wyżej… wiadomo czego. Ewentualnie wrodzony talent mógł być przepustką do lepszego świata. Dla milionów ludzi lepszy świat to wciąż jakieś ciepłe miejsce w szeroko rozumianej rodzinie Rockefellerów! Jeśli myślisz podobnie, dalsze czytanie tego tekstu jest zupełnie bez sensu!  

To jest świat z seansu w starym iluzjonie w zupełnie starym stylu. Królowa angielska nabzdyczona jak żaba w maju, książę czegoś tam z połkniętym kijem od szczotki… Martwe woskowe figury utrzymywane tylko dzięki energii ogłupiałych współczesnych niewolników. To nie jest świat XXI wieku i ja za żadne skarby nie chciałbym w nim egzystować. Jako książę czegoś tam szczególnie! Gdy człowiek chociaż raz zakosztuje prawdziwej wolności, nigdy nawet o czymś takim nie pomyśli. Zrozumiał to Einstein, gdy zakładał jedną skarpetkę czerwoną a drugą zieloną. I nie po to, żeby szokować tylko, że było mu wszystko jedno!

Ja uważam, że nie ma ani jednego człowieka na Ziemi, tej Ziemi, urodzonego jako beztalencie. Jeśli jednak jest beztalenciem to wynik indoktrynacji, obrzydliwego wychowania i złych wzorców. Takie beztalencie idzie przez życie z klapkami na oczach i naprawdę nie wie, co to jest radość życia.  Jedyną radością, jaką zna to „uchlać się”, tyle że to radość krótkotrwała z długotrwałymi konsekwencjami. Nie wyszło mu tylko dlatego, że nikomu z jego rodziny, szkoły czy kościoła nie zależało, aby mógł się rozwijać. A może zależało, żeby się właśnie nie rozwijał?

Każdy człowiek przychodzi na świat ze zdolnością uczenia się. I w sposób naturalny uczy się oddychać, pić, jeść, siusiać… Przystosowuje się do otoczenia, cały czas się ucząc! Czy znacie kogoś, kto nie umie oddychać, pić, jeść czy siusiać? Każdy się nauczy i nie mówię tu o przypadkach wyjątkowych. Niestety ogromna część dzieci wyrasta w otoczeniu, które nie stwarza im warunków do rozwoju, a nawet niszczy tworzącą się osobowość. I proszę nie powoływać się na geny, bo to stara śpiewka, dawno już obalona. Pewnie, że takie beztalencie często mówi – a ja jestem taki głupi po tatusiu! I on nawet w to wierzy, tyle że to fałszywa wiara.

 1,117 – ilość odwiedzin