BIAŁY KRUK

Na sobotnią sesję hipnoterapii zapisał się pewien starszy pan w moim wieku. Okay, nie będę ściemniał, pięć lat starszy ode mnie. Jeszcze nie wiedziałem, że to biały kruk.

Na sobotnią sesję hipnoterapii zapisał się pewien starszy pan w moim wieku. Okay, nie będę ściemniał, pięć lat starszy ode mnie. Jeszcze nie wiedziałem, że to biały kruk. Każdy z moich patientów na dzień dobry podaje mi ankietę, którą wypełnił. Są w niej niezwykle ważne dla mnie informacje, ale na początek zawsze zerkam na trzecią stronę, gdzie jest tabelka z różnymi punktowanymi wydarzeniami, które mogły zdarzyć się w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Trzeba je zaznaczyć a na koniec zsumować punkty. Zazwyczaj jest ich dużo, bo do mnie nie przychodzą ludzie bez problemów, więc liczba punktów mniej więcej oscyluje wokół 500, ale zdarzają się przypadki 700 i więcej.

Pan Eugeniusz miał punktów 24! Patient z taką ilością punktów to naprawdę biały kruk! Okazuje się, że mieszka sam w dwupokojowym mieszkaniu na Żoliborzu. Kiedyś miał w tej dzielnicy piękny dom i rodzinę, ale już bardzo dawno żona odeszła z kochasiem w siną dal, dzieci (dwoje) dorosły i wyjechały za granicę, więc dom sprzedał. Ma większy kontakt z córką, z synem trochę mniejszy, oczywiście na Skype. Pewnie pomyśleliście, że Gienek przyszedł pogrążony w depresji i wyje z tęsknoty w swoim dwupokojowym mieszkanku, albo jest hipochondrykiem i skupia się na każdym swoim bolącym organie. Otóż jesteście w straszliwie „MYLNYM BŁĘDZIE”!

Gienek przeczytał wszystkie moje książki i potrafi cytować na pamkę całe fragmenty. To jeszcze nic! Przerobił wszystkie ćwiczenia, wybrał te, które zarezonowały z jego sercem i według tego poukładał sobie życie. Wstaje punktualnie o szóstej, tak jak to zalecam w Siedmiu Receptach, chodzi spać o dziesiątej, ćwiczy jogę, suplementuje się witaminą C, wychodzi na słońce o dwunastej w południe, a jesienią i zimą zażywa wit. D 3, oczyszcza wątrobę i… jest zdrowy! Pewnie, że czasami coś go zaboli to tu, to tam, ale samo przechodzi. Nie nosi maseczki, nie chodzi do kościoła, chociaż określa się jako wierzący niepraktykujący, jest zdrowy, pogodny, optymistyczny i uśmiechnięty.

Bardzo chciał się spotkać i doświadczyć hipnozy, z ciekawości raczej. Wszedł w nią jak w masło, nic dziwnego, miał do mnie pełne zaufanie. Podczas sesji, gdy już pięknie się kołysał na falach alfa, ustaliłem z jego podświadomością sygnały ideomotoryczne (który palec na „tak”, który na „nie”) i w końcu zadałem pytanie czy w jego polu serca jest energia kogoś, do kogo czuje żal, albo wstyd, poczucie winy, może ktoś mu zrobił krzywdę albo on komuś. A podświadomość wyraźnie poruszyła paluszkiem na „nie”! Zadałem zatem pytanie, czy w jego polu serca jest energia kogoś, kto już nie żyje, ale żal, wstyd czy poczucie winy pozostało. I znowu podświadomość poruszyła palcem na „nie”! Biały kruk, jak Boga kocham!

Tacy ludzi zdarzają się naprawdę bardzo, bardzo rzadko, więc po sesji nie omieszkałem tego Gienkowi powiedzieć. Byłem pewien podziwu, że jego serce jest takie czyste jak dziewczynki przed pierwszą komunią. A on popatrzył na mnie z miłością i zapytał, czy wygląda na kretyna. Sami rozumiecie, że to było pytanie retoryczne. A on spokojnie wyjaśnił: skoro przeczytałem wszystkie twoje książki, już dawno rozwiązałem wszystkie konflikty. Tylko debil ich nie rozwiąże po przeczytaniu twojej zielonej książki.

A nie mówiłem? Biały kruk!