BZYKANKO

Kobiety wyemancypowały się skutecznie i uczą się tego co kiedyś kurtyzany. Bzykanko jest ważniejsze od miłości.

Mężczyźni mają większy problem w odczuwaniu jedności podczas aktu. Chodzi o męskie Ego, które w tym temacie jest rozbudowane do gigantycznych rozmiarów. Zaczyna się od słynnego „Stachu – jak się to robi?”, a potem obowiązkowa lektura nieskończonej ilości poradników, które traktują o seksie. Tu już nie chodzi o zwykłe bzykanko, tu chodzi o zawodowstwo! Panowie zaczytują się, a potem robią wszystko według instrukcji. Bywa wcale nie tak rzadko, że otwarty podręcznik leży obok łóżka, aby sprawdzać na bieżąco czy wszystko „idzie” prawidłowo. Możemy mówić o jedności w takiej sytuacji?

Zauważcie, że napisałem o męskim problemie, ale teraz dotyczy także kobiet. Jeśli chodzi o seks, kobiety wyemancypowały się skutecznie i uczą się tego co kiedyś kurtyzany. Bzykanko jest ważniejsze od miłości. Rezygnują z jedności na rzecz orgazmu, a w zasadzie techniki, pewniejszej drogi do jego osiągnięcia. Uświadomiona kobieta zastąpiła kobietę oddaną i ja tego nie oceniam. Ja obserwuję. Każdy musi wybrać, czy lepiej być wiedzącym, czy czującym, aby poznać prawdziwy smak życia. Prowadzą do tego różne drogi, nie tylko przez bzykanko. A co powiecie o poezji, muzyce, tańcu?

Bez względu na to co to jest, starajmy się unikać zależności. Od tańca też można się uzależnić, prawda? Czy nie lepiej tańczyć na luzie, bez spinki, gdzie i która noga ma być pierwsza? Dotyczy to każdej aktywności, chociażby pływania w jeziorze, wędrówek górskich czy śpiewów przy ognisku, że skupię się na wakacyjnych przyjemnościach (bzykanko wpisuje się w to również znakomicie). Luz dotyczy wszystkiego. Znacie zapewne popularne powiedzenie „życie jest pełne okazji”. Osho z całą stanowczością twierdzi, że samo życie jest okazją, a więc zachęca nas, abyśmy na okazję nie czekali, bo okazja już jest! I ja się pod tym podpisuję! Okazja do poczucia jedności i ufności z Wszechświatem. 

W ten sposób podchodzę teraz do zapowiadanej na sierpień czwartej, straszliwej fali. Czy nas wykończy ostatecznie? Jak nie ta, to piąta, dziewiąta, albo trzydziesta druga, bo ludzkość wykończy się na pewno. Nieważne czy zrobią to celowo i całkowicie świadomie anonimowi decydenci z tylnego siedzenia, czy będzie to nieświadomy akt głupoty ludzkiej. Tak czy siak, homo sapiens skazany jest na odstrzał wcześniej czy później. Niezawodny Przemek przysłał mi krótki wykład jakiegoś niezidentyfikowanego naukowca, który dość przekonująco przedstawia ten problem.   

Bez względu na to ile wieków, lat czy dni mamy przed sobą istotny jest dzień dzisiejszy – słynne tu i teraz. Gdy już rozwinie się w nas świadomość bycia tu i teraz, pojawi się także świadomość jedności i zaufania. Tylko przebudzenie duchowe może uratować ludzkość. Kiedy już zdobędziemy pełną świadomość jedności ze wszystkim, co istnieje, łatwo stworzymy sobie bogate, spełnione, szczęśliwe życie. Tu i teraz!