FUNGO-TERAPIA (dla zdrowotności)

Grzyby mają właściwości terapeutyczne i właśnie dlatego straszy się nimi, aby zniechęcić nas do nich i zapędzić do używania produktów Bigpharmy!

Jak to jest z leśnymi grzybami? Czy trzeba ich unikać, jak to robią mieszkańcy większości krajów zachodnich, czy wręcz odwrotnie – zbierać i zjadać dla zdrowotności? Telewizja od zawsze karmi nas obrazkami ludzi, którzy zatruli się grzybami, a przecież nawet ja nauczyłem się odróżniać muchomora sromotnikowego, a ten tylko jest naprawdę niebezpieczny. To ważne, bo ze mnie taki grzybiarz jak z premiera polityk. Po lesie chodziłem, bo lubiłem, ale tylko wtedy gdy potknąłem się o grzyba, zabierałem go do koszyka. Przez całe lata nie tknąłem olszówki lub piestrzenicy, na którą w naszych stronach mówiono „babie uszy”, bo miały być niezwykle trujące!

Któregoś dnia poznałem, a potem zaprzyjaźniłem się z leśniczym. Bogdan jest prawdziwym leśnikiem, wie o lesie wszystko i to on przyrządził przepyszną jajecznicę na piestrzenicach. W charakterze przekąski, rzecz jasna. Zjadłem tej jajecznicy ogromną ilość, wprost proporcjonalną do ilości wypitego alkoholu i czułem się potem znakomicie! Olszówki w occie także wciągałem bez oporu bez żadnych nieprzyjemnych skutków. W takim razie coś tu jest nie tak z tą szkodliwością grzybów! Teraz już wiem, że nawet osoby ze schorzeniami wątroby czy niewydolnością nerek, którym zakazuje się spożywania grzybów pod karą śmierci, mogą się dzięki nim wyleczyć! 

Tak! Grzyby mają właściwości terapeutyczne i właśnie dlatego straszy się nimi, aby zniechęcić nas do nich i zapędzić do używania produktów Bigpharmy! Nie  bez przyczyny Niemcy kupują od nas każdą ilość kurek, bo ten żółty grzybek, piękne pomaga przy uszkodzeniach wątroby, nadciśnieniu, udarach mózgu, miażdżycy, zawałach serca czy chorobach endokrynologicznych! I jeszcze świetnie sobie radzi z robalami! Widzieliście kiedyś robaczywą kurkę? No właśnie! Wystarczy kurki ususzyć, potem zblendować na proszek i posypywać nim sałatki lub kanapki. Smaczne i skuteczne!

Nawet ta piestrzenica, którą mnie kiedyś straszono, pomaga przy reumatyzmie i bólach stawów, smardze dobre są na wzrok i choroby nerwowe, a czerwony kozak na nadciśnienie i choroby serca. Dobroczynne działanie grzybów można jeszcze wyliczać i wyliczać, ale ja zwróciłbym uwagę na borowika szlachetnego, który ma działanie antynowotworowe. Kiedy miałem swój epizod nowotworowy, niezwykle ciągnęło mnie do suszonych borowików. Jadłem je jak chipsy zupełnie podświadomie, dopiero potem dowiedziałem się, że tak właśnie trzeba! Ususzyć i traktować jak chipsy. Takie postępowanie jest szczególnie istotne w profilaktyce, bo skutecznie zapobiega nowotworom.

Nie namawiam do eksperymentów z purchawkami, sromotnikiem bezwstydnym czy czerwonym muchomorem, bo mają niezwykle silne działanie i trzeba mieć wiedzę, żeby je używać. Dość powiedzieć, że muchomor stosowany jest z dużym powodzeniem w leczeniu epilepsji, choroby Parkinsona, odwraca procesy starzenia się mózgu i może leczyć ponad 200 innych chorób! Do dziś pamiętam opowieść z czasów wojny, kiedy to Niemcy nazbierali muchomorów w naszym lesie, ugotowali je, zjedli i nic im się nie stało. Jeśli zachęciłem Was do poważnego traktowania grzybów – to się cieszę i zapraszam do obejrzenia filmiku na ten temat, który dostałem od naszej Eluni (dzięki): https://youtu.be/JW4awkuC8O4. Zanim jednak wybierzecie się na grzybobranie albo gdy już z niego wrócicie, zapraszam do mojego ogródeczka na jesienną pogaduchę o terapeutycznym znaczeniu przeszłości, która najczęściej truje gorzej niż muchomor sromotnikowy:  https://youtu.be/k7vuaWlUb1c. Do poniedziałku zatem!

guest

10 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Alicja
Alicja
Gość
14/10/2022 10:36

🤔😊🤗❤

Margo
Margo
Gość
14/10/2022 10:29

Ojciec Andrzej Klimuszko, zielarz, naturopata, jasnowidz twierdził, że skoro jest coś tak trującego, jak muchomor sromotnikowy, to musi być jego uzdrawiający odpowiednik wśród grzybów jadalnych. Wiem, że wymieniał pieczarkę jako jeden z bardziej uzdrawiających gatunków, który potrafi odbudować nawet nerw wzrokowy.

Ania
Ania
14/10/2022 10:05

Grzybki duszone, smażone, gotowane, suszone, marynowane, zamrożone, zapasteryzowane, rozdawane. Zbieramy i zjadamy od zawsze ze względu na smak bo o właściwościach terapeutycznych niewiele wiedzieliśmy.💚

Monika
Monika
14/10/2022 09:14

Ach te grzybki, wszelkiego rodzaju😊..uwielbiam choc niekoniecznie zbierac.zbyt dobrze pamietam poczucie porazki🙈 gdy zerkalam na kosze moich rodzicow.ajajaj to byl wstyd.mieszkamy( w Polsce) pod samiutenkim lasem i mama ( z tata) potrafila uzbierac rankiem zanim wstalysmy i pozniej nowe na obiad i na kolacje znowu🙈.i te sznurki pamietam i zapach suszonek i tate,ktory z cierpliwoscia buddy przesuwal je,coby sie nie stykaly.grzybow zawsze bylo mnostwo( jak i innych darow lasu) i jem je od zawsze.pojecia za to nie mialam,ze dobrze robie,ze je jem😊.piekna to sprawa i wdziecznam💛. Amanity i Kanie i inne Borowiki postukuja mi jedynym obcasem od malenkosci.a Wigilia tuz tuz i grzyby zapachna znow na cala dzielnie.tym razem podziekuje im za zdrowie,madrosc,urode i skromnosc,ktora mnie obdarzyly💛

Andżelika
Andżelika
Gość
14/10/2022 09:13

Olszówki to u nas (u moich dziadków) jadło się namiętnie. W róznych postaciach, i smakowały wybornie. Dzieciom też. Inne grzyby, te z blaszkami, również były konsumowane. I nie pamiętam, żeby je demonizowano, wręcz przeciwnie, traktowano jak wartościowe pożywienie. Ja się specjalnie na nich nie znam, ale zbierać lubię, potem wszystkie idą do weryfikacji 🙂 A zupa grzybowa to dla moich wnuów najlepsza ze wszystkich, po pomidorowej 🙂