OCALEŃCY

To, co działo się z rdzenną ludnością Kanady, wiedzą ą dziś jedynie Ocaleńcy! Gwałcone małe ciała, bicie aż do momentu „wybicia z dziecka Indianina”.

Monika Irsmanbet

Kanada postrzegana była długo jako idylla ciesząca się spokojem. Kwitła, odbijając się w radosnych, zawadiackich oczach uroczego premiera Trudeau. Kolorowe skarpetki i synek na ramionach dodawały Kanadzie uroku i zbliżały serca do tego zielonego bezkresu. I nagle… Kanada zapłonęła!! Widzieliśmy potężne pożary i napisy „wstydź się Kanado”. Za fasadą pełnego wdzięku premiera, kryła się tak mroczna i okrutna prawda, że aż nierealna, nieprawdziwa, niemożliwa, a jednak prawda! Placówki opiekuńcze, szkoły z internatem przez wiele dziesięcioleci nie podlegały żadnej kontroli. To, co działo się za murami z rdzenną ludnością Kanady, wiedzą i opowiadają dziś jedynie Ocaleńcy! Nie mówią o sobie „szczęściarze”, nie widzą, że wygrali los na loterii życia. Oni po prostu ocaleli i przeszli przez dno piekła, jakie tylko człowiek może wymyślić.

Wychowawcy, pasterze w sutannach, misjonarze (jezuici, franciszkanie, kapucyni, urszulanki, często również wcześniejsi wychowankowie). Sadyzm i zboczenie. Degrengolada. Oni urządzili dzieciom indiańskim jatkę i rzeź. Zgotowali obozy koncentracyjne, o jakich naziści mogli tylko śnić. Maltretowanie, gwałty, głodzenie, rażenie prądem to tylko nieliczne z „prezentów”, jakie czekały po zamknięciu bram. Odrywanie dzieci od ich rodzin, rodzeństwa, języka, kultury, historii i akulturowanie do społeczeństwa cywilizowanych i białych ludzi. Kanada podjęła próbę rozliczenia się, a sam premier bez kamer przytulał serdecznie Tobyego. Czy On mu wybaczył? Czy wybaczył im Bóg? To z Bogiem na ustach i krzyżem na piersi dokonywali tych potwornych zbrodni. Czy Bóg wybacza ludobójstwo?

Obozy, do których siłą oderwane dzieci przywożono i golono im głowy, nadawano numer, zamknęły się całkiem niedawno! Historie rodziców, którzy koczowali w namiotach pod murami, znają już tylko kamienie. Historie dzieci opowiadają one same. Te, które ocalały w szkołach a w szpitalach przeżyły doświadczenia tak okrutne, że ciężko ubrać je w słowa. To NIGDY nie powinno się wydarzyć, ale się wydarzyło! A Kościół na czele z papieżem umywa ręce! Gwałcone małe ciała, bicie aż do momentu „wybicia z dziecka Indianina”. Tortury, zmuszanie do jedzenia własnych wymiocin, picia własnego moczu czy zjadanie mydła. Lodowate cele, gdzie zamykane i głodzone były za choćby pragnienie kontaktu z rodzeństwem, za mowę w ojczystym i jedynym znanym języku. Podłączane do krzeseł elektrycznych.

Jak bardzo można nienawidzić innego człowieka, wierząc w swoją wyjątkowość, lepszość, boskość, cywilizacyjność? Jak daleko można się posunąć w okrucieństwie na małym, bezbronnym dziecku? Z Bogiem na ustach? Czy to się skończyło wraz z odkryciem masowych grobów i zamknięciem ostatniej szkoły w 1996 roku? Czy TO się skończyło wraz z ogniem, który zapłonął? Wraz z przeprosinami Trudeau? Otóż nie! Rzeź Indian ubrana w ładne i nowoczesne słowa trwa nadal. Już może nie jest to tak brytyjskie, kanadyjskie? Może nabrało barw amerykańskich, ale trwa nadal. 1 Lipca w Dzień Kanady, Indianki ubierają się na pomarańczowo i protestują. Wciąż ginie spora liczba dziewcząt, wciąż policja umywa ręce, wciąż świat potrzebuje indiańskich organów. Czy kiedyś skończy się ta rzeź? Czy kiedyś staną się słyszalne? Byłam w takim ponurym miejscu, gdzie mieszkają(?) Indianie. Dotknęłam tej rozpaczy i pozostanie ze mną do końca.

W 1973 roku Marlon Brando usłyszał, że otrzyma Oskara za rolę w „Ojcu Chrzestnym”. Decyduje, że nagrodę odrzuci, a w jego imieniu na sali wypełnionej najbielszymi z Amerykanów pojawia się piękna indiańska aktorka, zaledwie 26-letnia Littlefeather, z plemienia Dakota. Czas skrócono jej do 60 sekund, a ochrona siłą trzymała Johna Wayna przed wtargnięciem na scenę!! Hollywoodzka śmietanka obrzuciła dziewczynę wyzwiskami, obelgami, rasistowskimi gestami, a nawet śliną! Po gali grożono jej śmiercią i ostrzeżono Hollywood, że każda produkcja z nią w roli, zostanie zamknięta z konsekwencjami. Ta dziewczyna to potężna siła i odwaga. Dzisiejsze Indianki podobnie. Podniosłam ich głos, bo jest dla mnie niezwykle, niezwykle ważny!

guest

8 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Elżbieta
Elżbieta
Gość
16/10/2022 11:19

W imię Boga k l e r palił na stosach też i zielarki -nazywając ich czarownicami….

Waldemar
Waldemar
Gość
14/10/2022 00:50

Jest to jeden z bardzo wielu szaleńczych „boskich” projektów. Szaleństwo szukania jakiegoś uzasadnienia dla własnych zboczeń, okrucieństwa. Są nieskończone mutacje jak np: śmiercionośne szczypawki w Indiach (tysiące ofiar wśród dzieci)i Afryce. Lista jest długa.Czasem ręce już opadają i serce ścina lód.

Jolanta
Jolanta
13/10/2022 13:02

to przeżyli też Aborygeni. Wszystko w imię miłości do Pana.

Monika
Monika
Reply to  Jolanta
13/10/2022 13:38

Dokladnie tak.wpisani na liste flory i fauny Wielkiej Brytani 💔😡💔😡

Ewa
Ewa
Gość
13/10/2022 12:00

Mi też brakuje słów. Wstrząsające.

Ela
Ela
13/10/2022 11:30

Brak słów! Tego skomentować się nie da! Ja nie potrafię. Czuję tylko ciężar i współczucie.