JAK UMRZEĆ ZDROWO (dla zdrowotności)

Z życiem jest jak z jazdą na rowerze, żeby utrzymać równowagę, trzeba ciągle się ruszać i być aktywnym.

Nie wiem, czy zauważyliście, ale na pierwszym miejscu popularnych wpisów na tej stronie od dawna utrzymuje się „nalewka z muchomora”. Zastrzegam, że popularne wpisy w odpowiedniej kolejności umieszcza jakiś algorytm, o którym nie mam zielonego pojęcia. Ale potrafię zauważyć, że czytelnikom najbardziej odpowiadają proste recepty dotyczące zdrowia. Zioła, jakieś mikstury, suplementy – to lubimy najbardziej. Przepisów tego typu jest zatrzęsienie w sieci, więc staram się unikać takich porad z kilku powodów.

Jednym z nich jest nachalne wmawianie czytelnikom, że (to tylko przykłady) czerwony burak jest remedium na funkcjonowanie mózgu, pokrzywa na alergie, mniszek na układ moczowy, rdest na problemy skórne itd. itp. Gdyby uzdrawianie było aż tak proste, ech! Westchnąłem sobie symbolicznie, bo takie podejście przypomina medycynę konwencjonalną, dla której część jest ważniejsza od całości. Dlatego wymyślono ponad sto specjalizacji, a każda zajmuje się inną częścią ludzkiego ciała.

A ja od czasu mojego opamiętania preferuję holizm, czyli całościowe zajmowanie się ciałem i duszą. Najmocniejszym argumentem za holistycznym podejściem jest wciąż fakt, że z zupełnie zdrowych części martwego człowieka nie można złożyć w całość i stworzyć żywego człowieka, bo całość nie jest sumą części! Medycyna już dawno wymknęła się lekarzom spod kontroli i stali się pospolitymi sprzedawcami specyfików Big Farmy i procedur WHO. Bez zmrużenia oka i najmniejszej refleksji zabijają ludzi zgodnie z procedurami. Gdzie się podział dobrotliwy doktor z „Nocy i Dni” z nieodłączną torbą lekarską, empatią i doświadczeniem życiowym? Ech… pozwolę sobie westchnąć po raz drugi.

Jeśli coś w naszych ciałach zaczyna szwankować, nie staramy się usprawnić chorego narządu, ale najczęściej jesteśmy kierowani na operację. Od pięćdziesięciu lat chcą się dobrać do mojego kręgosłupa, a ja wciąż go usprawniam, ćwicząc, nacierając i wygrzewając w słońcu. I wciąż działa, bo pamiętam, że każdy zabieg to brutalna interwencja w kruchą równowagę naszego organizmu, więc dopóki jest to możliwe, unikam chirurga jak Kamiński i Wąsik Białołęki! Lekarze czyhają na nas ze skalpelem, bo im za to dobrze płacą dlatego mamy tyle „ponadmiarowych” interwencji chirurgicznych.    

Jeśli nie operacja to długotrwałe leczenie medykamentami syntetyzowanymi chemicznie jakie oferują nam białe fartuchy. I wcale nie ukrywają, że nas przy tym trują, wystarczy rozwinąć i przeczytać w długich wstęgach ulotek o skutkach ubocznych. Jedno leczą drugie kaleczą – mawiała nasza babcia, ale połykała piguły jak gęś, bo to jej dawało nadzieję na szybkie wyleczenie, ale czy to było szybkie? Czterdzieści lat połykania piguł? Przy okazji zupełnie zniszczono jej system odpornościowy i naprawdę nie zmarła zdrowa, tak jak ja sobie zaplanowałem swoje odejście. Właśnie dlatego unikam jak mogę służby zdrowia, leków z Big Farmy i wezwań do szprycowania, bo nie chcę umrzeć schorowany. A Ty?

p.s.

Jest trochę takich komentatorów, którzy głośno reagują na niezbyt precyzyjne wielkości, jakie podaję w stosunku do Wszechświata. Dla mnie nie jest aż tak ważna każda liczba po przecinku, bo żeby zrozumieć działanie Wszechświata, warto zachować pewien dystans co do kosmicznych wielkości. Stąd dzisiejsza rolka: ZROZUMIEĆ WSZECHŚWIAT

Subscribe
Powiadom o
guest

8 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments