JESZCZE O JAJACH

Najlepiej jeść jaja na miękko i nie łączyć ze skrobią (ogólniej z węglami). Tak u nas popularna pajda chleba z jajecznicą to nieciekawe połączenie.

Wydawałoby się, że nie ma niczego prostszego niż przygotować sobie jajka na śniadanie. Jak to wygląda w polskich domach? Jajecznica! Najczęściej usmażona na sztywno! Z chlebem! Po moim ubiegłotygodniowym poście „Zacznijmy od jajka” dostałem sporo pytań jak jeść jajka. Serio! Wykorzystuję więc ten około wielkanocny czas i z pewną nieśmiałością odpowiem jak przygotować jajka, aby zjeść je w takiej postaci, by przyniosły największą korzyść dla naszego zdrowia. Jak? Na miękko! I taka odpowiedź zapewne wystarczy, tyle że nie dla wszystkich.

Nie wszyscy bowiem zwracają uwagę na świeżość jaj i nie wszyscy wiedzą jak to sprawdzić, a to sprawa zasadnicza jeśli nie kupujemy z zaufanego źródła. Na bazarze też mogą nas oszukać, bo chyba nie kupujecie jaj w supermarkecie?! Na targu trudno sprawdzić świeżość, ale zróbmy to w domu. Wkładamy je do zimnej wody po prostu. Jeśli utoną na samo dno, możemy je spokojnie zjeść, ale jeśli wypłyną na powierzchnię, nadają się raczej dla psa czy kota, bo system trawienny zwierzaków doskonale sobie z nimi poradzi.

To nieprawda, że kolor żółtka jest znakiem jakości i zdrowia kur. Kolor żółtka zależy wyłącznie od tego co kury zjadły. Dawno temu moja mama dawała kurom marchew i żółtko były prawie pomarańczowe. A jak to się robi teraz w masowej hodowli? Do paszy dodaje się barwnik spożywczy E – ileś tam! Z kolorem skorupki jest trochę inaczej bo zależy od rasy kur. Między bajki włóżcie więc przekonanie, że te z ciemniejszą skorupką są lepsze. Większość kur hodowanych na świecie dla jajek należy do rasy Leghorn. Ale my mamy swoje Zielononóżki! Znoszą jaja z małą zawartością cholesterolu, a ich skorupka jest lekko kremowa. Natomiast zielone albo niebieskie jajka znoszą Araukany, więc nie bierzcie ich za te od Zielononóżek.  

A gdzie przechowujecie jajka? W lodówce! Dlaczego? Bo są myte! Gdyby nie były myte, nie musielibyśmy je wpychać do lodówki, bo są pokryte błoną mucynową która pokrywa skorupkę. Jedna z moich patientek przyniosła mi w prezencie jaja od kur ze swojej wsi i była lekko zażenowana, że były trochę obsr… zabrudzone. A ja się szczerze ucieszyłem, bo wiedziałem, że mają tę błonę, która chroni jajko przed utratą wody i utrudnia wnikanie do wnętrza bakterii!

A teraz to zasadnicze pytanie: jak i z czym jeść jaja. Oczywiście na miękko i nie łączyć ze skrobią (ogólniej z węglami). Tak u nas popularna pajda chleba z jajecznicą czy jajkiem na twardo, to nieciekawe połączenie. Po zjedzeniu białko i skrobia nasiąkają w buzi zasadowym enzymem, a gdy tak wstępnie strawiony pokarm wpadnie do żołądka, zostaje potraktowany enzymami trawiących skrobię! I białko praktycznie nie ulega strawieniu, a my nie przyswajamy składników odżywczych z jaj. Cała filozofia.

O jajkach można w nieskończoność, ale na koniec opowiem, jak ja gotuję jajka na miękko. Wyjmuję je z lodówki (bo przecież wszystkie są myte) i wkładam do garnka z zimną wodą. Stawiam na gazie i wpatruję się jak hiena kiedy woda zacznie bulgotać. Wtedy czekam 2 i pół minuty (dla mnie) lub 3 minuty (dla małej żonki) i wtedy pod zimną wodę! Białka są ścięte, a żółtko całkowicie płynne. Pycha. Z chrzanem, rzecz jasna. O sadzonych na boczku już pisałem, więc nie będę się powtarzał. Teraz mogę jedynie napisać tylko jedno słowo: smacznego!!!