KOMPLEKS NIŻSZOŚCI

Jeden z moich patientów podejrzewał, że ma kompleks niższości. Wszyscy w jego pracy są zastonkowani a on jeden, jedyny nie.

Jeden z moich patientów podejrzewał, że ma kompleks niższości. Wszyscy w jego pracy są zastonkowani a on jeden, jedyny – nie. Opór przed stonką był intuicyjny, coś mu mówiło, że nie powinien tego robić i nie zrobił. Na początku czuł się z tym źle. Z czasem przekonał się, że jego decyzja była uzasadniona, naczytał się, naoglądał, wiedział prawie wszystko o wariantach kolca białka, jego pochodzeniu i działaniu komórkowym. Dzielił się swoją wiedzą z zastonkowanymi kolegami z pracy a oni się coraz bardziej od niego odsuwali. Teraz jada lunch samotnie, czuje się jeszcze gorzej, zamknął się w sobie, bo uważa się za wyobcowanego i twierdzi, że cierpi na kompleks niższości.  

Kompleks niższości to tylko nazwa, a w zasadzie żargon korporacyjny psychoterapeutów. Każda grupa zawodowa tworzy swój hermetyczny język, żeby się odciąć od dyletantów. Kompleks niższości jest związany z ego, które też zresztą wymyślił Zygmuś Freud. Od tamtych czasów ego istnieje i ma się coraz lepiej, a jego siłę warunkuje potrzeba porównywania się z innymi. Nasze ego rośnie w siłę gdy często (niektórzy nawet zawsze) porównujemy się z innymi i niknie gdy tego nie robimy. W naturze ego nie istnieje. Im bliżej jesteśmy natury, tym łatwiej jest pozbyć się kompleksu niższości. 

Jeśli jesteśmy na spacerze w lesie czy w parku widzimy mnóstwo drzew. Jedne są wysokie, potężne i wyniosłe a inne cieniutkie i cherlawe. Czy uważacie, że to cherlawe cierpi na kompleks niższości wobec wyniosłej lipy? Zapewniam, że nic takiego nie ma miejsca, bo żadne drzewo nie porównuje się z innym. Owszem, walczy o światło, wodę i związki mineralne i guzik je obchodzi, że lipa, obok której rośnie, jest taka wielka. Żyje tak jak może i cieszy się życiem.

Możemy czuć to samo jeśli zrezygnujemy z porównań. Ale to nie jest takie proste, bo my kochamy porównywać się z innymi. Wtedy pojawia się ten doskonale znany impuls wprost z ego i czujemy się albo lepsi, albo gorsi. Najczęściej gorsi, bo przecież wokół nas jest mnóstwo ludzi! Piękniejszych, mądrzejszych, silniejszych, bardziej wykształconych, bogatszych, sławniejszych… Jeśli będziemy się permanentnie porównywać z nimi, szybko poczujemy się jak zbity pies! W końcu wybierzemy się na wizytę do psychologa, a on bez wahania zdiagnozuje kompleks niższości! I po co Ci to? Sami sobie stwarzamy coś, co nie istnieje, przez porównywane się z innymi właśnie.

Gdy mój patient uświadomił to sobie, w zasadzie było po sprawie. Większość naszych problemów, a nawet dysfunkcji znika gdy sobie uświadomimy, jak to działa. Poczuł nową energię i zaczął opowiadać, że w zasadzie jego koledzy z pracy to dupki, sami nie wiedzą, co sobie pozwolili wstrzyknąć, a już niedługo będą go błagać, żeby ich ratował gdy zaczną się kłopoty z zatorami. A on wtedy powie, bujajcie się cienkie bolki, nie chce mi się z Wami gadać! I w ten sposób mój patient łatwo mógłby popaść w kompleks albo jeszcze gorzej w manię wielkości. Nie pozwoliłem, rzecz jasna, na to, a o manii wielkości napiszę jutro. 

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments