(NIE) IDŹ W STRONĘ ŚWIATŁA!

Monika Irsmanbet

Śmierć nie jest tematem, którego moi rodzice się boją i kiedy ich odwiedzam, rozmawiamy również o niej. Oswajamy ją, odczarowujemy, oddemonizujemy. Czasem żartujemy, a czasem jest śmiertelnie poważnie. Czasem wybuchamy śmiechem, a czasem jest grobowa cisza. Wiemy, że mamy zgłębiać ten temat po to również, aby gdy nadejdzie chwila rozstania nie wpadać w panikę niezałatwionych spraw, niezłożonych życzeń, niewypowiedzianych tajemnic. Nie wpadać w panikę leku, że może wciągnie nas nicość, że może tutaj utkniemy, że zostaniemy, że pobłądzimy. Chcemy odejść od lęku i oswoić się ze swoją śmiercią i śmiercią najbliższych.

Zwykle nie uświadamiam moich rodziców, nie zmieniam ich poglądów na swoją modłę i nie próbuję wpływać na ich decyzje. Czasem jednak mnie poniesie i lecę z krzykiem „idźcie w stronę światła”. Upieram się i argumentuję swoje tezy, żeby za jakiś czas przylecieć z sekwencją „tylko nie w stronę światła. To machina inkarnacyjna. Nie dajcie się zmanipulować”. Tata czasem traci cierpliwość i mówi „jak ustalisz ostateczną wersję, to daj znać. Na razie nigdzie się nie wybieram, bo nie wiem, gdzie mam iść”. Wtedy właśnie do mnie dociera, właściwie dotarło tego pięknego dnia – haaalooo kobieto! Wyluzuj, wycisz się, odpocznij i zrelaksuj. Schowaj swoje kwocze pióra. To są dorośli ludzie i pójdą, gdzie tylko pójść zechcą. Każdy może wierzyć, w co chce. W końcu najważniejsze jest, abyśmy żyli po ludzku, najbardziej po ludzku jak się da. Abyśmy zostawili jak najmniej bólu i ran po sobie, połamanych drzew, zabitych zwierząt, nieuleczonych ran w ludzkich sercach.

Tybetańska księga umarłych uświadamia nas, że takie odłączanie się energii od ciała, taki start odchodzenia, taki czas przed ostatecznym odłączeniem trwa 40 dni. To bardzo dużo i tak niewiele zarazem. Dziwne jest, że lekarze, pielegniarki, którzy ze śmiercią mają do czynienia na co dzień, nie mówią nam tego, nie tłumaczą, nie szykują naszych umysłów i serc. Byłoby tyle łatwiej się przygotować na te wieczną rozłąkę. Wieczna, bo przecież kiedy się spotkamy znowu, będziemy już zupełnie inaczej patrzeć na powinowactwo. Chciałabym znać ten czas, zauważyć go i wychwycić, aby mieć ten moment na przywołanie wszystkich żeńskich lub męskich energii, istot, aby były i by pomogły przejść ukochanej mi osobie, by jej towarzyszyły, by ułatwiły jej przejście, by zdjęły z niej ból i cierpienie i dały spokojną, dobrą śmierć. Chcę dać zgodę na to odejście, chcę dać akceptację, chcę pomóc odejść komuś, kogo kocham. Chciałabym nie wpadać w panikę „ale Ty nie możesz odejść, nie zostawiaj mnie”! Inaczej to sobie wyobrażam.

Chce zostać tutaj dla siebie i tych, którzy zostali ze mną i nie zalewać ich wiadrem swoich łez. Chcę móc powiedzieć komuś, kto odszedł: nie przejmuj się mną, ja zostałam i muszę sobie z tym poradzić, ty zajmij się tylko sobą, tylko sobą… Ty leć tam, gdzie jesteś wolny(a), gdzie nic nie boli, gdzie możesz robić to wszystko, za czym tęskniłaś na ziemi. Chcę wiedzieć jaką piosenkę odtworzyć w dniu pogrzebu, chcę wiedzieć, że powiedziałam „kocham” ile razy mogłam powiedzieć, chcę, aby dzień pogrzebu był takim wspomnieniem, jakie wymarzyłaś(eś). Nie chcę przytłaczającej ceremonii, demonicznej i trudnej. Chcę widzieć piękne zdjęcie otoczone kwiatami, urnę, która nie będzie opuszczana w ponurym milczeniu na sznurach. Chcę pięknej opowieści i wspomnienia tego kto odszedł, a nie demonicznych rytuałów i tonowej muzyki. Nie chcę się bać w tym dniu, a chcę być blisko, najbliżej i wysyłać tę miłość w kierunku szybującej duszy.

Idź w stronę światła, albo nie idź w stronę światła. Nie będę wpływać na Twoją koncepcję. Moja jest taka, że nie chcę tu wracać, ale jeśli Ty pragniesz iść do swoich bliskich i tam ich spotkać – idź! Nie będę zabierać Ci wolności w życiu, ani po śmierci. To moja wiedza o inkarnacji, ale Ty wędruj, gdzie tylko chcesz. Być może znowu zejdziesz na Ziemię, być może będę daleko od Ciebie, ale ja odpuszczam. Nie mogę czuwać i kwoczyć w imię swojej egoistycznej miłości. Wędruj wędrowcze, a ja dziękuję za wspólny czas, który był nam dany!

Monika Irsmanbet

Subscribe
Powiadom o
guest

16 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments