ODKRYWANIE PRAWD O ŚMIERCI

Odkrywanie prawd o śmierci, Być Duszą, lęk przed śmiercią, życie to harówka, kłamstwa polityki kościoła, papież Franciszek, ustawa antyaborcyjna.

Zamiast nowego postu o corocznej wyprawie na cmentarze, dziś i jutro zaproponuję fragmenty rozdziału VII mojej najnowszej książki „Być Duszą”. Zanim dotrą do Was zakupione w przedsprzedaży egzemplarze (wysyłkę zaczynamy po nadchodzącej niedzieli) przeczytajcie sobie fragmencik o sprawach ostatecznych, bo właśnie ostatecznymi problemami zajmuje się ta książka.  

Zastanówmy się teraz nad tym, jakiegoż to potwora zrobiono ze śmierci. Kultura wtłoczyła w nas przerażający lęk przed nią, a przecież żaden człowiek nie kończy się wraz z ostatnim oddechem. Po prostu przechodzi z jednej ścieżki kwantowej na drugą, którą dalej będzie wędrował w tym samym kierunku – w kierunku rozwoju. Tutaj umierasz, tam się rodzisz, normalka! Materia wchłonie ciało, a duch wcześniej czy później znajdzie sobie jakąś wolną macicę, w której zagnieździło się zapłodnione jajeczko. Na całym świecie miliardy ludzi kopulują zawzięcie, abyśmy mogli sobie wybrać swoją komórkę do wynajęcia.

Śmierć zaciera wszystko i mozolnie budowane piedestały rozsypują się w proch wcześniej czy później. Wszystko, co robimy w naszym życiu, to pisanie patykiem po piasku, a wiatr czasu i tak wszystko zasypie i zagrzebie na amen. Czasami nie zdążymy nawet przeczytać tego, co na tym piasku nabazgraliśmy, ale wciąż piszemy i piszemy… A to wymaga wysiłku, trudu, starań, ale przecież wpojono w nas, że życie to harówka, krwawica, mordęga od urodzenia aż do śmierci. Czy z takiej perspektywy śmierć nie wydaje się atrakcyjna i pociągająca?

W sercach Polaków czai się ciemność. Jeszcze nie podłączono nas do sztucznej inteligencji (przynajmniej nie wszystkich), a i tak większość z nas zachowuje się jak bioroboty. Nie zastanawiamy się ani nad życiem, ani nad sobą, łykamy wszystko jak kaczki bez jednej głębszej refleksji, i dlatego jesteśmy okłamywani na potęgę. Księża i politycy, para dobrana od wieków, wykorzystują nas, okłamując w sposób bezczelny, ale skuteczny. Czy to nie nasuwa się samo, chociażby wtedy, gdy oglądamy cmentarze pełne kolorowych śmieci? I jeszcze ten nieustający zachwyt nad tym ukwieconym zsypem!

W Kościele wbija się do głów wiernych same kłamstwa i jakoś to im nie przeszkadza. A gdy pojawi się ktoś, kto chce wpuścić trochę światła i prawdy w zatęchłą kościelną atmosferę, jest zajadle zwalczany w każdy możliwy sposób. To się zaczęło od samego początku, czyli od Jezusa, i ciągnie się aż do dziś. Kłamstwo wciąż zwycięża, o czym przekonali się niepoprawni optymiści liczący na Franciszka, który rzekomo miał zdymisjonować cały nasz episkopat. Żadnemu biskupowi jednak piuska z głowy nie spadła, więc kobiety dalej będą umierać w wyniku noszenia w sobie obumarłych płodów.

guest

13 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Elżbieta
Elżbieta
Gość
02/11/2022 10:34

Taaak, ciekawe te uryweczki : )) …….n i g d y nie byłam i nie jestem zwolenniczką częstego chadzania na cmentarze…. a niektórzy to nawet po śmierci kogoś bardzo bliskiego -bywają tam codziennie… potem co tydzień, następnie co m-c…. i tak coraz rzadziej -kiedy biegną w dzień mężczyzn czy kobiet, urodzin czy imienin, każde święta -w tym obowiązkowo- tych 'zmarłych’. Biegają, sprzątają, ba -nawet niektórzy sadzą kwiatki (chyba po to, by potem je codziennie podlewać, bo zwiędną..)
Tak jak Stasiu piszesz -lepiej te dobre chwile powspominać w miłym dla siebie otoczeniu, ale…… skoro już ten grób Rodziców istnieje -to n a l e ż y -od czasu do czasu- zadbać o jego czystość (tak jak dbałam, kiedy już nie mieli siły sami zadbać o swoje mieszkanie…. Jadę więc ze dwa razy w roku, by umyć płytę, a jak już jestem, to postawię jakąś wspólną sztuczną (nie żywą -unikając szybkiego powrotu, by zwiędłą wyrzucić..) wiązankę, zapalę każdemu światełko (na baterie), które poświeci dłużej niż zwyczajny znicz, chwilkę pomyślę ciepło o Rodzicach i odchodzę bez smutku -ciesząc się, że nie przeżywają tego, co się dzieje w świecie, z którego odeszli. Wracam do mojego normalnego życia…
Pozdrawiam i dobrych myśli wszystkim życzę

Katarzyna
Katarzyna
01/11/2022 11:56

Dziś tylko tu mogę dać komentarz bo festkupa po raz kolejny mnie zablokował ale mi to wisi dynda i powiewa bo tu mogę też coś skrobnąć 😊
Przez lata po prostu zmuszałam się do pójścia w ten dzień na cmentarz. Bo przecież co powie brat siostra ciotka itp. Cmentarz… To prześciganie się w tym kto więcej nastawia obrzydliwych sztucznych kwiatów. Badziewnych zniczy które nawet co po niektóre grają. Ta rewia mody… Czy to coś bliskimi zmarłym daje? Cokolwiek? Nic. Kompletnie nic. Pewnie dalej bym się zmuszała brać udział jak dla mnie w tym cyrku gdyby nie pierwszy post jaki zobaczyłam i przeczytałam na stronie NIE DAJ SIĘ UMRZEĆ. A był to post między innymi jak Pan Stanisław ten dzień spędza. W domu przy kieliszku wina wspomina wszystkich swoich bliskich, przyjaciol, którzy odeszli z tego świata. Byłam pod wrażeniem tego co przeczytałam i od tego momentu jestem wierna czytelniczką tej strony i wielbicielką wszystkich wydanych książek. Od tamtego czasu nie byłam ani razu na cmentarzu. Moich bliskich rodziców brata dwie siostry mam codziennie w pamięci i sercu. I tak jak Pan Stanisław w tym dniu wspominam czas kiedy byliśmy wszyscy razem. To był dla mnie najwspanialszy czas w życiu.
Cieszę się że już za chwilę już za momencik będę trzymała kolejną pachnącą książkę. Ciekawe czy przebije moja ulubioną POPIERDYWANIE METAFIZYKA. 😊😊

Mirosława Pawlak
Mirosława Pawlak
01/11/2022 10:21

Jak zawsze w punkt. Pozdrawiam 🍀

Monika
Monika
01/11/2022 09:48

Ajajajajajaj rozniecac,podniecac,rozgrzewac i zagrzewac to …musze przyznac..umiesz bracie 😊💛. Na chwale ! Nozkami juz przebieram , ale czuje zapach karteluszek i podoba mi sie, co czuje. Strach przed smiercia to pewnie program i pewnie moze nawet da sie go usunac, ale kto by tam szukal takich herezji…no kto? Ja go nie posiadam i na Franciszka nie liczac, sama o wlasne strachy zadbalam. To piekna podroz i ile swiata czlowiek zobaczy? Hoho! Najczesciej pamietam Rosje i tamtejsze przygody, ale coz…bylo tego tak duzo, ze tylko sie cieszyc.
Cmentarne aleje nie sa moimi i wywialo mnie na wyspe od tego korowodu futerek i plastikow. Moja babcia ze mna tutaj i smiejemy zdrowo, ze oni tam jej szukaja 🙈😊. Kazdy swoje sciezki ma i ja szanuje..ale nie wlaze na cudze. Wrodzony wdziek i skromnosc nie pozwala mi w te tlumy ze swoja ironia sie wpychac.
Czekam na knizke ogromnie jak nie wiem i z cala moca zdrawiam autora 💛💛💛