ODLOT

Katarzyna Szelest opowiada o jednej ze swoich medytacji, w której doświadcza eksterioryzacji, czyli odłączenia od ciała i podróżowania poza nim.

Katarzyna Szelest

Im dłużej wchodzę w medytacje, tym mocniejsze czuję emocje. Wczoraj jak zawsze zaczęłam od relaksu, odliczając od 1 do 10. Potem zwizualizowałam schody, tym razem biegły do góry pomiędzy zieloną trawą, chociaż mistrzowie zalecają, aby iść schodami w dół. Ja to poczułam odwrotnie, szłam nimi do góry i od razu poczułam, że leżę sobie po prostu w lesie. Nad sobą mam widok koron drzew, które mnie otaczają, między nimi widzę błękit nieba. Las jest liściasty, trwa w nim totalna cisza i spokój. Czuję z nim silne połączenie. Nie umiem opisać, co w tym momencie czuję, ale wiem, że to jedność z naturą i że to bardzo mocne uczucie w klatce piersiowej. Wpatruję się w korony drzew i teraz widzę, że są to moje ukochane drzewa – dęby!

Jest ciepło, chociaż pod sobą czuję chłód ściółki leśnej. Nagle w prześwicie między drzewami na tle błękitnego nieba pojawiają się maleńkie szalejące świecące kuleczki, a raczej kropeczki energii. Wyciągam do góry obie ręce, bo wiem, że mogę połączyć się z tymi kuleczkami. Wzlatuję w przestrzeń ponad drzewami, bo chcę teraz poczuć się energią. Czuję lekkość, radość, wolność! Spoglądam z góry w dół i widzę swoje fizyczne ciało. Katarzyna leżąca pod drzewami z wyciągniętymi na boki rękoma, nogi podkurczone. Mam na sobie jasną sukienkę, oczy zamknięte a włosy tak fajnie rozrzucone na boki. Moje fizyczne ciało, które po prostu sobie leży i wygląda jak rzeźba.

Zostawiam ten swój ziemski skafander i wzbijam się w górę. Jestem jak te szalejące świecące kuleczki, przenikamy się nawzajem. Teraz mogę wszystko. Jestem wolna! Mogę wszystko! Po prostu czuję się całkowicie wolna! Niesamowite uczucie, którego nie jestem w stanie zwerbalizować. Przemieszczam się jako kulka energii ponad tym lasem. Niczego mi nie potrzeba. Mam po prostu wszystko. Niepotrzebne mi nic co materialne. Kompletnie nic! Nie potrafię opisać, co teraz czuję. Jestem swoją świadomością i nie mam imienia. Nie jestem już Katarzyną. Spoglądam w dół. Moje fizyczne ciało jest cały czas w tej samej pozycji i wyglądam tak jakbym spała.

Z ogromną prędkością znów wystrzelam w górę, bo tak po prostu mogę! Czuję energię drzew, jest tym samym co ja w tej chwili. Uświadamiam sobie, tak już na serio, że wszystko jest energią. Pierwszy raz mam tę pewność, bo sama czuję się energią. To jest taniec, taki energetyczny taniec. Tysiące świecących kuleczek, ja, energia drzew – tańczymy! Wręcz się rozpływam w tych energiach wokół mnie. Nie mam żadnych ludzkich myśli, mogę się przemieszczać, gdzie tylko chcę. Już wiem, co to znaczy być naprawdę wolnym. Wiem, ale nie mogę tego wyrazić. W każdej chwili mogę znaleźć się w miejscu, o którym tylko sobie pomyślę.

Chcę być teraz nad górami i jestem. Gdzie okiem sięgnąć tylko przepięknie ośnieżone góry. Widzę z ośnieżone szczyty majestatycznych gór. Lecę, bo chcę, bo wolność to zew, dalej i dalej a może raczej płynę? Wokół mnie jest mnóstwo kuleczek energii, jakby mnie zapraszały do dalszej wędrówki. A może zobaczę Amazonię? Zaledwie o tym pomyślałam i już jestem. Las jest przepięknie zielony, gęsty, pełno w nim  cudnych kolorowych ptaków. Gdzieś wśród drzew słyszę krzyki, pewnie małpy. Jest zaje…  cudnie! Tak mi lekko bez mojego ciała. Widzę wszystko wewnętrznym energetycznym wzrokiem. A teraz chcę zobaczyć… Bo to nie koniec mojego lotu, ale koniec postu. Staś ma żelazne zasady, ale jeśli jesteście zainteresowani, opowiem o tym za tydzień, we wtorek! Gdy napiszecie o tym, że chcecie, bo nie chciałabym się narzucać.

Katarzyna Szelest

guest

25 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments