POSTAWA OBSERWATORA

Byłem cholerykiem, nie zdając sobie sprawy, że to nieuważność była powodem moich furii. Teraz już nie zapominam, czym jest postawa Obserwatora.

Im jestem starszy, tym bardziej jestem uważny, co kiedyś było dla mnie nieosiągalne. Bom ja z tych, co to chodzą z głową w chmurach i dlatego bardzo często wpadałem w różne czarne dziury, a potem się wściekałem. Byłem nie tylko cholerykiem, ale wręcz Stanisławem Wścieklicą nie zdając sobie sprawy, że to nieuważność była powodem moich furii. Teraz już wiem, że mogę się rozgniewać tylko wtedy gdy zapomnę, czym jest postawa Obserwatora.

Sprawdźcie to na sobie. Spróbujcie się rozgniewać i jednocześnie być uważnym. Nie da się, panie majster! Albo jesteś obserwatorem tego co się dzieje, albo aktorem, a gdy jesteś aktorem, to się wściekasz. Proste jak barszcz, ale czy trzeba być starcem, żeby to wreszcie doszło? Pewnie, że nie. Warto się nad tym zastanowić i nie popełniać moich błędów, bo postawa Obserwatora pozwala uniknąć bólu. Nie chodzi tylko o ból fizyczny, żeby nie wyrżnąć łbem w ścianę, ale również o ten wewnętrzny ból drążący nas od środka.

Zacząłem właśnie pisać piątą książkę pt. „Być Obserwatorem” na podstawie problemów patientów, przychodzących na moje sesje hipnoterapii. Niektórzy z nich są zaskoczeni, że nie leczę żadnych chorób i może trochę zawiedzeni gdy słyszą, że od chorób są lekarze. Sam się jednak zdziwiłem, gdy doszło do mnie, że dojście do zdrowia, czy równowagi psychicznej ma zawsze jedno i to samo źródło. Jesteśmy nieuważni i dlatego skazujemy się na cierpienie. Wystarczy trochę się skupić, dojść do źródła problemów, wejść w swój gniew, ból, czy rozpacz, wyciągnąć go na powierzchnię i problem znika.

W zasadzie postawa Obserwatora jest lekiem na całe zło. I nadzieją na przyszły rok, jest gwiazdą w ciemności, mistrzem świata w radości, oto cały Ty. Jako Obserwator. Nic więcej! To nie łatwe stwierdzić, czy już osiągnęliśmy postawę Obserwatora. Uważność jest przecież czymś nieuchwytnym, wewnętrznym, głębokim, nie można jej zważyć i zmierzyć. Ale zauważą to wszyscy wokół Ciebie. Jeśli będziesz zagłębiał się w każde zdarzenie, w każde swoje uczucie, w każdą emocję zawsze odkryjesz prawdziwe źródło wszystkiego – miłość. I zaczniesz tą miłością emanować.

Jeśli jeszcze tego nie czujesz, to może już czujesz współczucie? Emocja współczucia zawsze pojawia się przed miłością, tak przynajmniej twierdzi Budda: zapal świecę uważności w swoim sercu, a całe twoje istnienie będzie emanować współczuciem. Jeśli nie czujesz jeszcze miłości do naszych prawicowych oszołomków to może już jesteś w stanie wykrzesać trochę współczucia? Otacza ich przecież społeczna pogarda i ostracyzm i wciąż muszą drżeć o swoją pozycję, podlizywać się, wykonywać każde, nawet najgłupsze polecenia. Nie mają wyjścia, albo będą rządzili, albo siedzieli. Jak napisała Claudia, wszystko mija nawet najdłuższa żmija i oni znają to porzekadło. Czy więc nie stać Cię na trochę współczucia dla nich?

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments