TWOJA WARTOŚĆ NIE ZLEŻY OD INNYCH! CZAS ODZYSKAĆ SIEBIE

Człowiek jest egoistą do szpiku kości, bo kiedy odchodzi ukochana osoba, opłakujemy nie tyle jej śmierć, ile swoją samotność. - Nerea Riesco

Z cyklu: Pokochać siebie (21)

Czym jest Twoja wartość? To proste – dokładnie tym, czym zdecydujesz, że jest. Nie więcej, nie mniej. Brzmi pięknie, prawda? A jednak przez całe życie wmawiano Ci, że Twoja wartość musi być weryfikowana przez innych. Rodzice, nauczyciele, ksiądz na kazaniu – wszyscy uparcie wciskali Ci do głowy, że dobry człowiek to ten, który się poświęca, który stawia innych na pierwszym miejscu. Kochanie siebie? Skandal! Egoizm! Samolubstwo! I tak, krok po kroku, nauczyłaś się, że jeśli chcesz zasługiwać na miłość, musisz przestać kochać siebie.

Ale przypomnij sobie siebie jako dziecko. Nie taką zahukaną nieśmiałą smarkulę, która przeprasza, że żyje, ale te prawdziwą, dziką kocicę. Tę małą rozrabiakę, która broniła swojej ulubionej lalki jak lwica. Nie oddawałaś jej koleżankom, bo była Twoja. I miałaś rację! Ale potem przyszli dorośli i wmówili Ci, że bycie sobą to wstyd, że dzielenie się (nawet wbrew sobie) jest cnotą, a Twoje potrzeby są mniej ważne niż potrzeby innych.

No i zaczęło się: Ustąp miejsca. Daj się pobawić. Nie bądź egoistą. Bądź dobrą dziewczynką, niech się pobawią twoją lalką. Czy kogoś interesowało, że to był twój skarb? Opiekunowie kazali ci oddać skarb koleżankom. Ale gdy troszeczkę dorosłaś, zauważyłaś, że ci sami dorośli, którzy kazali Ci się dzielić, jakoś nie pożyczają sąsiadom swoich samochodów, nie dzielą się wypłatą z biedną ciocią i nie oddają ukochanego fotela teściowej. Cóż, wtedy już było za późno – nawyk zadowalania innych wżarł się w Twoją psychikę jak dobrze zakorzeniony chwast.

A co potem? Nie chciałaś być samolubem, ze względu na innych! Byłaś grzeczną dziewczynką,  dygałaś, dziękuję, proszę, przepraszam i nie protestowałaś gdy cię poklepywano po głowie! Zabiegałaś o miłość dorosłych! I teraz siedzisz w tym po uszy. Wciąż robisz wszystko, by zasłużyć na miłość, bo myślisz, że miłość trzeba zdobywać. Ale coś powiem: nie musisz nic robić, by zasługiwać na miłość. Nie musisz udowadniać swojej wartości. To, że istniejesz, nadaje Ci wartość. Jeśli w to nie wierzysz, to tylko dlatego, że wmówiono Ci coś przeciwnego.

Więc może czas na refleksję? Może czas odkochać się w cudzej aprobacie i zakochać w sobie? Tak po prostu, bez warunków, bez zasług. Jeśli nie pokochasz siebie co do swojej wartości, to jak możesz oczekiwać, że zrobią to inni? Gdy ta wartość zależy od innych, jesteś bezwartościowa jako dusza. Zacznij od najprostszej rzeczy – nie przepraszaj za to, kim jesteś. Bo jesteś cudem, tylko jeszcze Ci tego nie powiedzieli i nie licz na to, że powiedzą.

p.s.

Wybrałem rodzaj żeński ze względu na szacunek do wrażliwości kobiet i inteligencji mężczyzn, którzy potrafią ten rodzaj zamienić. 

15 komentarzy

Dołącz do dyskusji i podziel się swoją opinią.

  1. Hey, have you guys heard about luk8? I just saw it. I gotta say it looks awesome! Totally digging the vibe. luk8

  2. Alright, j884genuk… Let’s see what you’ve got. Hope this doesn’t disappoint! Fingers crossed! j884genuk

  3. Jili123 ph, I’ve heard rumblings! Time to see if it’s legit. Hoping for a smooth experience and some winnings! Let’s goooo using jili123 ph

  4. Lu88vnco, never heard of this site before, has anyone has any experience with it? If so can you give me a recommendation? lu88vnco

  5. O bosh! Jaki ten wpis jest o mnie. Co więcej – nauczyli, że trzeba się dzielić, pożyczać, a potem mówili, że to moja wina, bo „po co pożyczałam”, gdy pożyczający zepsuł. A ja przecież wraz z moją najulubieńszą zabawką oddałam serce. Naprawdę! Nie dość, że zostałam zdradzona przez koleżankę, która zniszczyła, to jeszcze przez tych, którzy powinni stać za mną murem, w tym przypadku mamę. Jak ja czuję ten swój ból z wtedy… I jak wiele zajęło mi zobaczenie, uświadomienie sobie tego, że ze zdradzania mnie przez opiekunów, zaczęłam zdradzać siebie. Coraz częściej zauważam, ale nadal nie zawsze. To wdrukowanie jest jednak hiper głębokie i o niezwykle inwazyjnych korzeniach.

  6. Czytam i prawie popadam w depresję. Tak właśnie mnie tresowano od dziecka – „ty egoisto” , „podziel się..” , „nie rób tak” , „nie rób tego czy tamtego” itp. Później to procentowało tak, że coraz bardziej popadałem w stan bardzo niskiej samooceny i stanów depresyjnych, aż w końcu wylądowałem u psychologa. Teraz dzięki takim ludziom jak m.in. Pan Stasiu i jego książki bardzo wolno i z ogromnym trudem staram się oduczyć tego, czego przez tyle lat nauczył mnie tzw. system. Jestem już po 50-tce i nie jest to takie proste – przynajmniej dla mnie. Wiem, że wielu ludzi powie, że nawet wtedy się da. Nie zaprzeczam. Wiem jednak, że coś, co przez tyle lat było ładowane do umysłu młodego człowieka, nie jest łatwe do wyrzucenia. Jednym to pójdzie łatwo, a innym być może w ogóle się nie uda. Każdy jest inny.
    Wybaczcie, ale dla mnie osobiście takie miejsca jak to, są czasami jedynymi gdzie mogę poruszyć dławiący mnie temat.
    Serdeczności.

    1. Wspieram Cie w tej karkolomnej drodze♥️😊♥️. Kazdy krok jest okupiony wysilkiem jaki znasz tylko Ty,ale warto. Zawsze warto. To wlasnie Twoj wysilek sprawi,ze odejdziesz inny niz zszedles. Inny na zawsze. Zdrowszy na zawsze. To najpiekniejsze co mozesz sobie ofiarowac i kiedys spojrzysz w stecz….docenisz kazda lze. Zobaczysz jak wiele juz za Toba i jak ogromna robote wykonales. Spotkasz kogos, kto jest tam gdzie kiedys byles Ty…i zobaczysz jak daleko i wysoko jestes dzis. Powodzenia i nigdy sie nie poddawaj. Z wdziecznoscia za tych, ktorzy deptali nie wiedzac,ze jestes nasionem. Wzrastaj w Sloncu. Serdecznosci

      1. Jestem Ci wdzięczny za każde słowo. Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczą.

        1. Wdzieczna jestem, ze zechciales je wziac. Tez mam swoj czubaszek i ide♥️😊, potykam sie, leze i wstaje znow. To najpiekniejsza praca swiata. Do zobaczenia na szlaku♥️

    2. Jestem już po 50-tce i nie jest to takie proste – przynajmniej dla mnie”. Rysiu! Gdy ja miałem pięćdziesiątkę, na słowo dusza otwierały mi się hemoroidy! Bylem materialistą do szpiku kości! Moja podróż do tego miejsca, gdzie jestem teraz, zaczęła się po sześćdziesiątce! I tylko dlatego, że miałem umrzeć na raka. Mam nadzieję, ze nie jesteś w takim położeniu i że Twój rozwój duchowy wynika z dojrzałości, której ja w Twoim wieku nie miałem. Trzymaj się cieplutko! ❤

  7. Mathilda Sicard

    Mnie tam nie musztrowano, nie heblowano. Przynajmniej nie pamietam i nawet jak sie staram, to niczego takiego nie jestem w stanie sobie przypomniec. Filozofowalam od zawsze, od kiedy zaczelam poslugiwac sie ludzka mowa i wszystko to co uslyszalam przetwarzalam na SWOJE : znaczenie slow, widzenie swiata, kreacje wlasnych zachowan. Zdecydowanie nie jestem przykladem na „grzeczna dziewczynke”, ani wtedy, ani teraz, ale tez nie jestem przykladem upiora, ktory sie wszystkiemu przeciwstawia, buntuje sie permamentnie, jest na NIE, bo tak. Jak juz wspominalam onegdaj drazni mnie pojecie „wartosci” w stosunku do istoty ludzkiej, ale widze, ze to ciagle operuje w mowie potoczneja a nawet w tej pseudonauce jaka jest psychologia. Jakie to smutne, ze musimy starac sie udowadniac, ze jestesmy cos warci i do czegos komus mamy sie przydawac. Nawet temu ” komus”, ktorym jestesmy sami. I jeszcze to pojecie MILOSCI podzielonej na warunkowa i bezwarunkowa. Jest sie w czym platac uzywajac tego ulomnego jezyka.

    1. Jasne! Semantyka! A może Liryka, liryka, tkliwa dynamika, angelologia i dal? https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t6c/1/16/2764.png

  8. Stasiu, poczatek tego tekstu, to tak jak bym czytala o sobie.”Dzika kocica” obudzila sie dopiero po ponad pol wieku! A i to nie do konca. Resztki tego co wpajano mi przez cale zycie ciagle gdzies sie odzywaja, choc staram sie to odrzucac. Najbardziej boli presja ze strony rodzicow, rodzenstwa, maza, dzieci… Tak. Presja ze strony osob najblizszych! Zaczynasz sie zastanawiac, czy oni nie maja racji? Bo moze rzeczywiscie powinnam inaczej sie zachowywac, inaczej cos robic, inaczej reagowac itd, itd. Druga czescia presji to juz srodowisko. Zwlaszcza to, w ktorym sie obracalam. Tyle, ze dziecinstwo juz mnie ustawilo na straconej pozycji. Srodowisko tylko to ugruntowalo. Poczucie wartosci czolgalo sie gdzies na czworakach. W prywatnym zyciu toksyczny zwiazek, ktory kolejny raz udowodnil mi, ze „jestem, glupia, gruba, brzydka, i nikt mnie nie kocha”. To taki cytat, ale odzwierciedla stan ducha. No i lata przelecialy! Przelecialy w walce o siebie. A wszystko zaczelo sie od dziecinstwa. Sadze, ze i ja popelnilam mnóstwo bledow w wychowaniu wlasnych dzieci. Zupelnie nieświadomie. Dzis wiecej wiem, wiecej rozumiem, ale coz z tego! Czasu nie cofne. Teraz dbam o swoj dobrostan. Przede wszystkim w sensie duchowym. Juz swiadomie koncze toksyczne znajomosci. Nie slucham dobrych rad co mam robic i jak zyc. Dlugo to wszystko trwalo. Ale mam nadzieje, ze choc na finiszu mojej sciezki , jak kazda dzika kotka , moge bez problemow pokazac pazurki. I nie miec z tego powodu poczucia winy!

    1. Wspieram Cię w tym całym sercem ❤

  9. Piekne slowa♥️😊. Pokochac siebie to tez dac sobie pozwolenie na ” niedoskonalosci, nieposluszenstwa, zawody” ktore popelnilismy. Wszystkie cierpienia mozna skoncetrowac w tzw piciu ranach ” odrzucenie, porzucenie, upokorzenie, zdrada i nisprawiedliwosc”. Tam zaczyna sie caly bol. Kiedy damy sobie szanse na poczucie ich, na to, ze mozemy, ze czujemy, ze bolalo/ boli, ze mamy prawo to przezywac…zacznie sie droga do siebie. Droga do milosci wlasnej, do uzdrowienia. To nie jest trudne, ale nie dzieje sie od razu. Dostrzec,ze doskonali rodzice popelniali bledy, ze autorytety sie mylily, ze jako dzieci nie moglismy nie poddac sie ich wladzy. To wszystko spowoduje otwarcie krateru z bolem lub z ulga. Jesli wystawimy to na slonce i skonfrontujemy to uzdrowimy caly gnijacy bol♥️. Jesli rodzice juz nie zyja to zamiast ” o zmarlych nie mowi sie zle” , pomyslmy o zyjacych, czyli sobie. ” Mamo/ Tato bolisz mnie. To nie jest oskarzenie, to nie jest udreka, to nie jest zlosliwosc i arogancja. Bolisz mnie i chce to puscic♥️😊. Cialo mamy bylo na chwile. Bylo, by nas uczylo. Wyciagnijmy wiec lekcje, doswiadczenie, nauke. Badzmy szczsliwi, badzmy zdrowi, badzmy radosni. O to tutaj chodzi. Dajmy sobie szanse, czas, cierpliwosc, opieke, empatie. Tylko my mozemy ja sobie dac ,a przez to dac rowniez swoim dzieciom. Niosac w sobie milosc uzdrawiamy siebie, rod, swiat♥️😊♥️. To co bylo to rana, ktora jestesmy w stanie uleczyc. Naprawde! Z Miloscia♥️

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *