Wracam na Ziemię, by ustosunkować się do maili dotyczących chorób. Większość dolegliwości, które nas dręczą, wcale nie potrzebuje leczenia, medykamentów i tej całej machiny służby zdrowia. Może zabrzmi to jak prowokacja, ale nią nie jest. Stwierdzam to dość odważnie, opierając się na własnych doświadczeniach – a tych miałem naprawdę sporo. Aby wyjść z większości chorób, nasz organizm (ciało i dusza) powinien wrócić do równowagi, czyli do homeostazy, jak to nazwano naukowo. Proste jak barszcz!
Nie po to jednak indoktrynują nas przez całe życie, żebyśmy wybierali prostą drogę do zdrowia. Standardowa ścieżka prowadzi do lekarza pierwszego dotyku, potem do specjalistów, gdzie koniecznie trzeba nazwać to, co nam dolega, nadać temu symbol i procedurę. W efekcie poddajemy się leczeniu, faszerując się medykamentami, które owszem, łagodzą objawy, ale przy okazji ładują w nas chemiczne świństwa. I one już w nas zostają na długo, czasem na zawsze.
Wymyśla się coraz więcej nazw dla chorób, a przecież choroba to tylko sygnał, że straciliśmy równowagę i powinniśmy jak najszybciej do niej wrócić. Niestety, niewielu chorych to robi, bo w naszym zwariowanym świecie po prostu nie może. Nasze ciało pragnie całodobowego rytmu, by osiągnąć homeostazę. To jeden z najważniejszych warunków powrotu do zdrowia. Wstajemy między piątą a szóstą rano, wracamy do łóżka między 21:30 a 22:30 – i to ma ogromne znaczenie.
Dlaczego? Ze względu na somatotropinę! To hormon wzrostu, który wzmacnia mięśnie i kości, redukuje tkankę tłuszczową, odnawia metabolizm i – uwaga – wspomaga libido. Problem w tym, że jego maksymalną dawkę dostajemy między 23:00 a 1:00 w nocy, podczas głębokiego snu. Potem, do piątej rano, mamy jeszcze dwa wyrzuty hormonu, ale już znacznie słabsze.
Dlatego regularny sen jest kluczowy. Tylko jak go utrzymać w świecie nocnych zmian, barów otwartych do rana i nieustannego pośpiechu? Czy prawdziwa homeostaza to luksus dostępny jedynie dla emerytów, którzy wreszcie mogą pozwolić sobie na zdrowie? Większość moich pacjentów odpada, gdy słyszy warunki, jakie im stawiam: dwie godziny TYLKO DLA SIEBIE – od szóstej do ósmej rano i od dwudziestej do dwudziestej drugiej wieczorem. Dla większości to niewykonalne. Nawet za cenę zdrowia.


MV66bet, huh? I’ve seen some folks around town talking about it. Said the payouts are pretty good. Might be worth a look. Quick link: mv66bet
Yo, 33winb! Been kickin’ it with you guys. Site’s pretty smooth, easy to navigate. Good selection og games! For all you newbies, check out 33winb. You might get lucky bro!
899betvip sounds kinda exclusive! I’m curious. Maybe the VIP treatment is worth it. I’m willing to investigate, see if it’s worth the hype. Click here to explore more 899betvip.
Heard some buzz about leon89, so I figured I’d check it out. The site is fast and responsive, and they seem to have a good selection of esports. That’s my jam, so I’m gonna give it a go!
Oj, z tym zdrowieniem… Moja żona w ubiegłym roku skończyła roczny kurs detektywistyczny dotyczący zdrowienia (a później jeszcze kilka innych, ale w podobnym temacie) – bo naprawdę trzeba być detektywem, żeby dotrzeć do źródła choroby. Bo to dusza choruje, a nie ciało. Ciało tylko mówi poprzez symptomy i objawy, że coś jest nie tak z duszą. Lekarze tylko potrafią recepty pisać, chorób i leków szukają z wujkiem googlem (sam widziałem, jak musiałem kiedyś skorzystać). Dusza mówi poprzez ciało. Odkryłem to kilka lat temu i tak zaraziłem tym żonę, że poszła na kurs totalnej biologii. Teraz ze swoimi klientami szukają razem przyczyn, starają się wyleczyć duszę, aby ciało było zdrowe. Niestety nie wszyscy ludzie na to idą, bo jak napisano powyżej, jesteśmy tak wytresowani, że wierzymy tylko w lekarza i tabletkę, a nie w to, że należy się zająć człowiekiem, a nie chorobą. Ludzie chcą, aby im pomogło, ale sami nic nie chcą robić,a cały wic właśnie na tym polega, żeby się wziąć w garść i przede wszystkim zająć swoimi emocjami. Oj, ciężka to praca, a jeszcze cięższa, żeby się oduczyć tego, czego się przez całe życie uczyło i czego się nasłuchało od innych. Ale… małymi kroczkami i do przodu.
Serdeczności dla wszystkich czytających.
Stasiu wychodzi na to że nie chcą wyzdrowieć. Ja od czasu rozmowy z Tobą kładę się koło 22.00 wstaję o 6.00, czasami zaszaleję w niedzielę i wstaję o 7.00 😁 i choć wiele zmieniłem w swoim życiu to jeszcze uskarżam się trochę to na skoki ciśnienia, trochę na bóle stawów, ale wiem doskonale że żaden lekarz mnie nie wyleczy. Jedyne co może zrobić to przepisać piguły. I mimo dobrych wyników nie potrafią powiedzieć co się dzieje. Za to ja wiem bo mnie uświadomiłeś. Trzeba zacisnąć pośladki i robić wszystko co się da żeby wyjść z dyskomfortu. Niestety nie wystarczy tylko chcieć, trzeba zapimpalać 😉. Samo się nie zrobi 😊
Brawo! Całodobowy rytm to fundament, ale fundament to jeszcze niekompletny dom! Jest jeszcze mnóstwo czynników i tyle samo narzędzi, żeby wyprowadzić budowle pod dach. Kto budował dom, doskonale wie, ile to wymaga wysiłku. ❤
Mathilda Sicard
Ja tez mam doswiadczenia. Trzy miesiace jesienne w lozku z roznymi symptomami, bez wizyty u lekarza, czy lekarza u mnie, bo NIE !!! Myslalam sobie, ze juz czas schodzic z tej ziemi, wiec niech sie dzieje. Tylko, ze w pewnym momencie zabralo mnie pogotowie z 240 cisnienia i podejrzeniem zawalu. I to zmienilo stan rzeczy bo po przebadaniu okazalo sie, ze nie ma na co umierac. Potem zajela sie mna przyjaciolka, lekarz holistyczny, ktora jednak konowal i wprowadzila proces eliminacji poprzez jeszcze szczegolowsze badania. Wszystkie organy w porzadku, zadnej patologii. Wiec dociekamy razem i jeszcze do tego wlaczyla sie jej znajoma kreglarka. Dwa seanse u kreglarki i tanecznie wychodze z konajacego stanu. Konkluzja : perturbacje nerwu blednego. No gdzies cholera pobladzil, ale sie odnalazl, a ja odnalazlam forme i chec do zycia. Inteligentny jednak ten nerw, chociaz taki wagabunda. Zaprowadzil mnie tam gdzie trzeba bylo.
Niezmiernie się cieszę! Pozdrowienia dla wagabundy! https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t6c/1/16/2764.png
Małgorzata Janiszewska
Proszę się nie obrazić, ale polecę dwie książki są dowodem na samouleczenie. Pierwsza z nich to Anke Evertz”Dziewięć dni w nieskończoności”, druga to Anita Moorjani”Umrzeć aby stać się sobą”, oczywiście przykładów na samouleczenie jest bardzo dużo, ale te są warte przeczytania i zadania sobie kluczowego pytania Czy ja jako istota ludzka, robiąc to co kocham, będąc szczęśliwa mam wpływ na swoje szczęśliwe dobre życie?
Panie Stanisławie pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę Panu cudownego dniahttps://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t6c/1/16/2764.png
Pewnie, bo jeśli nie Ty, to kto? ❤
Nawet za cene zdrowia😔. Tak wlasnie jest i nie zawsze chodzi i bary. Sa tacy, ktorzy nie spia calymi latami, mimo technik, dotykow, medytacji. Znam ludzi, ktorzy przed 3 nie zasna…od lat. Brzmi strasznie, ale tak po prostu jest. Wali sie w nas chemia, nawet w herbacie, a odpoczynek na trawie i patrzenie w niebo moze skonczyc sie depresja. Sama osobiscie nie spie kamiennym meskim snem choc nie narzekam. Kobiety maja sen ” matki” , czujny, lekki, gotowy do skoku♥️😊♥️. Taki mam i ja choc juz nie wstaje do zmiany pieluchy. Budzi mnie szum wiatru za oknem, chrapanie psiaka, deszcz na szybcie i rancem…smieciara😁. Smieciary w Anglii to jakies szalenstwo. Zaczynaja prace ok 5 rano i na dodatek kazdego dnia inna 😁🙈. Zycie na wsi jest dla mnie wciaz marzenien, ale to juz za chwilke i za momencik. Szalenstwo smieci, szkla, odpadow organicznych, recyklingu, a jak cokolwiek platkow sniegu spadnie to solarki wyja niemilosiernie. Mamy tutaj kumbaya😁. Planeta ledwo dyszy od tych wszystkich dogodnosci ,a smieci produkujemy wciaz tyle, ze ludziom nie starcza jeden kubel. Moje zwykle pelne do polowy i panowie radosnie mi machaja, ze u mnie znowu leciutko😁♥️. Zdrowie szlachetne nasze…jakze ono kruche w swiecie szalonym, gdy dymia ulice i niebo sie sypie na glowy. Krowy pierdza a nieumuty sloiczek po ketchupie powoduje odrzucenie takiego kubla🙈😊.
A jak sie bawia brytyjscy bogacze?. Ano powiem Wam jak sie bawili w ubieglym tygodniu. Pan zrobil impreze w samolocie i miala byc cala ona w powietrzu, bez ladowania. Ale klops ..i braklo szampana😁🙈. Co tu robic? Ladowac nie mozna wiec moze szampan doleci do gory? Poderwal sie drugi samolot i w locie szampan dostarczony na poklad. Ufff mozna odetchnac z ulga i nie przerywac zabawy. A my nie zapomnijmy umyc sloika po ketchupie…bo sroga kara nas czeka. I badz tu zdrowy…psychicznie😁♥️
OJ, oj…. Najgorsze jest przebudzenie w poniedziałek? Co zrobiłaś ze swoją wrodzoną pogodą ducha przez weekend? Gdzie się podziała nasza Monika cała w skowronkach? Poszukaj jej dzisiaj koniecznie! ❤
Jestem na posterunku 😁♥️. Zabrzmialam inaczej? Musze popracowac nad skladnia♥️