ŻADEN PROBLEM!

Tak jak zapowiadałem wcześniej, od dziś posty będą ukazywać się tutaj w poniedziałki, środy i piątki. I od razu wyjaśniam, że ta decyzja nie jest związana z moim zdrowiem.

Gorąco witam wszystkich wirtualnych przyjaciół na mojej stronie w Nowym Roku! Tak jak zapowiadałem dużo wcześniej, od dziś posty będą ukazywać się tutaj w poniedziałki, środy i piątki. I od razu wyjaśniam, że ta decyzja nie jest związana z moim stanem zdrowia, bo pod tym względem trzymam się zupełnie nieźle jak na swój wiek. Co prawda w Sylwestra przetrzepało mnie okrutnie, więc przeleżałem w łóżku pod pierzyną cały piątek i noc sylwestrową. Co dwie godziny wstawałem jednak aby przyjąć witaminę C i węgiel, wieczorem sauna i znów pod pierzynę. W sobotę rano czułem się już jak skowronek, a po infekcji nie było śladu! Jeden dzień intensywnej, naturalnej  kuracji. Żaden problem! 

Radzę sobie nieźle ze swoimi bolączkami czego i Państwu serdecznie życzę. Teraz zabieram się na poważnie za cukrzycę, bo się bestia rozbuchała nad miarę, a żadnych leków z Big Pharmy nie przyjmuję. Pewnie napiszę o tym, gdy będę miał jakieś konkretne rezultaty. Może nawet zrobię filmik, bo jeśli chodzi o cukrzycę, praktykowałem w ciągu całego życia mnóstwo różnych rozwiązań i mam sporo do powiedzenia na ten temat. Tak czy siak, moje zdrowie nie jest powodem rzadszego pisania postów. Powodem nie jest także czas.

Od śmierci mojego przyjaciela doktora Grodzkiego nie prowadzę sesji hipnoterapii. Po naszej mini przychodni nie ma już śladu, więc nie mam gdzie tego robić. Nie ubiegam się zresztą o to, bo wynajęcie sensownego, cichego pomieszczenia w Warszawie na dwa dni w tygodniu jest piekielnie drogie i nie wytrzymają tego portfele moich patientów. Dlatego dałem sobie spokój, ufając Polu w tej sprawie. Jeśli to jest istotne, pewnie „przypadkowo” pojawi się jakaś propozycja, a jeśli nie, to nie! Żaden problem! Będę miał więcej czasu na napisanie przedostatniej książki, o ile w ogóle ją napiszę.  

Z książkami jest tak, że czyta je znikoma część naszych rodaków. 60% nie przeczytało ani jednej książki w ciągu roku! Powoli przechodzimy na obrazki, a Felicjan podobno szykuje nam wirtualny świat, od którego nie będzie można się oderwać. Gdzie tu miejsce na książki? Nakłady moich książek są małe, dlatego ich cena jest wysoka. Niestety nie trafił mi się żaden wujek Ameryka, który zasponsorowałby wydanie, aby cenę znacznie obniżyć. Dlatego stosuję system ZUS-owski, czytelnicy ostatniej pozycji opłacają wydanie kolejnej, tak przynajmniej było do tej pory. Zobaczymy zatem czy bieżąca sprzedaż pozwoli na wydanie kolejnej, jeśli tak to tak a jeśli nie to nie! Żaden problem.

Czemu zatem będę pisał rzadziej? Żeby się nie powtarzać i nie mleć na okrągło o tych samych problemach – to raz! A dwa – chodzi o dłuższe przebywanie w swoim towarzystwie. Sam ze sobą na sam, najlepiej się mam gdy znajdę się sam, mam wrażenie, że wiem, skąd wziął mi się ten stan, zawdzięczam go Wam! Naprawdę Wam, bo poprzez komentarze, maile, telefony utwierdziliście mnie w przekonaniu, że jeszcze nie jestem stetryczałem dziadem, plującym wokół jadem a moje pokłady miłości są niewyczerpalne i Wy to odczuwacie. To głupio zabrzmi, ale ja się naprawdę lubię, w swoim ogródeczku szczególnie. Za to bardzo, bardzo Wam dziękuję i wraz z nowym roczkiem chcę obdarować małym prezencikiem: kilka sprawdzonych sposobów na siłę i odporność psychiczną! Nie pięć, nie dziesięć, nie dwadzieścia ani trzydzieści, ale… Niech to będzie niespodzianka!

W każdym razie opisała je piękna i niegłupia trenerka biznesu a zasady otrzymania tego PDF-u doskonale znacie. Wolę jednak przypomnieć: Proszę podać swój adres mailowy TUTAJ, NA TEJ STRONIE I TYLKO NA TEJ STRONIE. Nie liczą się prośby we wszystkich innych miejscach, bo nie mam zamiaru szukać Was tu i tam. To, że mam adresy niektórych czytelników nic nie znaczy, bo musiałbym grzebać, żeby je odszukać, więc dla naszego wspólnego dobra napiszcie adres tutaj i kropka. Żaden problem. Prezent jest aktualny tylko do środy. Trzymajcie się cieplutko!