BYĆ OBSERWATOREM (4)

Od dziś uruchomiliśmy przedsprzedaż książki „Nie daj się umrzeć, czyli Być Obserwatorem”. Jak to działa? Każdy, kto zakupi książkę w przedsprzedaży, otrzyma ją tuż przed premierą.

W ciągu tygodnia przybyło, i to znacznie, zainteresowanych przedsprzedażą mojej najnowszej książki „Być Obserwatorem”. W tej sytuacji nie miałem wyjścia i od dziś uruchomiliśmy przedsprzedaż. Jak to działa? Każdy, kto zakupi książkę w przedsprzedaży, otrzyma ją tuż przed premierą. Wszystkie przesyłki, które będą zawierały tę premierową pozycję, zostaną dostarczone przez In Post dopiero około (dokładnie przed) 15 listopada.

Zainteresowani autografem lub dedykacją proszeni są o zaznaczenie tego w zamówieniu. Proszę pamiętać, że dedykację wybieram, odwołując się do Pola. Otwieram wtedy książkę na chybił trafił i zaznaczam ten fragment, na który padnie mój wzrok. Nie zastanawiam się nad treścią dedykacji, polegając na wskazówce z Pola. Proszę jedynie kupujących, aby napisali, dla kogo ma być autograf lub dedykacja (imię), bo często się zdarza, że ktoś kupuje książkę dla kogoś innego jako prezent.

Wprowadziliśmy także nową formę sprzedaży dla hurtowników. Jak do tej pory moje książki sprzedawane są stacjonarnie w dwóch miejscach w Polsce. W Zgierzu, w księgarni „Pan Tadeusz” ul. Długa 55 i w Zalesiu Górnym, w kiosku na stacji PKP. Pojawiło się jednak kilku kolejnych odważnych księgarzy, którzy nie boją się mafii wydawniczej i mają chęć sprzedawać u siebie książki z serii „Nie daj się umrzeć”. To dla nich uruchomiliśmy sprzedaż hurtową. Wystarczy kupić pakiet dziesięciu egzemplarzy jednego tytułu, aby skorzystać z 20% zniżki.

I to byłoby na tyle jeśli chodzi o ogłoszenia parafialne, więc zakończmy je stosownym krótkim cytatem z premierowej książki:  

„Od napisania drugiej książki nie umieszczam już przepisów na ból brzucha czy stawów. Większość schorowanych czytelników oczekuje tego bardziej niż trudnych (tak to niektórzy określają) tekstów o bólu duszy, ale uważam, że każdy, kto poradzi sobie z bólem duszy, da sobie radę z każdym innym bólem. Dlatego sięgam do fundamentów ludzkiego „być”, żeby każdy mógł tam znaleźć lekarstwo na swój ból duszy i rozprawić się z nim raz na zawsze.

Jeśli zostaniesz Obserwatorem, najprawdopodobniej już jesteś człowiekiem silnym i niezależnym, a taki ktoś często zamyka się na świat. Niby aktywnie w nim uczestniczy, ale już nie w roli aktora, ale bardziej komentatora. Obserwator prawie zawsze stoi nieco z boku wydarzeń nawet gdy spotyka go coś naprawdę dramatycznego. Ludzie wrzeszczą, popadają w histerię, a on patrzy bez zaangażowania, spokojnie i obiektywnie na to, co się dzieje. Gdy jednak zauważy możliwość skutecznej reakcji, nie omieszka włączyć się do akcji. Wciąż jednak zachowuje zimną krew i nie daje ponosić się emocjom.

Jak sama nazwa wskazuje, Obserwator obserwuje swoje myśli i umysł bez angażowania wielkich emocji. To jest nowy stan świadomości. Świadomość takich ludzi przestaje się identyfikować z ciągłym strumieniem myśli w głowie. Nieszczęścia w życiu wynikają przecież z procesów myślowych w naszym umyśle.

Żeby siebie obserwować, trzeba się na sobie skupić, żeby się na sobie skupić, trzeba się na chwilę zatrzymać w swojej polce galopce, a żeby się zatrzymać, trzeba „zmarnować” trochę czasu. A czego jak czego, ale czasu dla siebie to my nie mamy! Mimo to będę namawiał do tego, chociażby raz dziennie. No dobrze, nie będę się targował – raz na jakiś czas! Im częściej, tym lepiej!”

 2,047 – ilość odwiedzin