DMSO (dla zdrowotności)

Czy macie w swojej apteczce DMSO? Bo ja tak! To absolutnie naturalna substancja wytwarzana z drewna. Jest produktem ubocznym przy produkcji papieru, dlatego jest taka tania. Mimo to ma cudowne właściwości i nie wiem, czy uda mi się w tym krótkim piątkowym poście o zdrowotności wymienić jej wszystkie możliwe zastosowania. Dla mnie najważniejsze, że to substancja naturalna, którą w niewielkich ilościach znajdziecie na przykład w pomidorach, mleku, kawie czy herbacie. Dlaczego jest taka ważna? Bo jest niesamowitym rozpuszczalnikiem i z łatwością przenosi substancje aktywne w głąb ciała.

Jak doskonale wiemy, skóra jest naturalną barierą ochronną, takim strażnikiem utrudniającym wchłanianie wielu leków i preparatów przeciwbólowych. Dlatego smarowanie różnymi maściami jest mało skuteczne, jeśli nie zawierają DMSO. Ja na przykład smaruję kolano sokiem z aloesu, a potem to samo miejsce DMSO. I dzięki temu mogę jeszcze uklęknąć. Spokojnie, w ogrodzie podczas plewienia, bo chyba nie posądzacie mnie, że robię to w kościele, prawda? Przy moim peselu stawy dają znać coraz częściej i wtedy DMSO daje prawdziwą ulgę, bo samo z siebie również łagodzi ból!

Stosujemy je także w leczeniu trudno gojących się ran lub odleżyn. Pięknie zmniejsza zaczerwienienie, przyspiesza gojenie owrzodzeń i hamuje obrzęk. Mamy mnóstwo środków przeciwbólowych, ale większość z nich ma skutki uboczne, a DMSO nie! Dlatego sięgamy po nie przy bólach głowy, bólach mięśni, bólach nowotworowych czy bólach po zranieniach lub operacjach. Czasami nie tylko poradzi sobie z bólem, ale wręcz może uzdrowić, bo usunie stan zapalny.

Działanie zewnętrzne to jedno, ale jest jeszcze to wewnętrzne. Stosujemy DMSO w mniejszym stężeniu, rzecz jasna, a wtedy wzmacnia działanie antybiotyków, leków przeciwgrzybiczych i przeciwwirusowych. Poprawia funkcjonowanie układu odpornościowego, a także ma właściwości antyalergiczne. Świetnie radzi sobie z zapaleniem pęcherza. Wspomniałem także o raku, bo działa fenomenalnie jako dodatek do wlewu z witaminy C i wody utlenionej. Nawet w chemioterapii ma zastosowanie w zapobieganiu uszkodzeniom i owrzodzeniom skóry oraz okolicznych tkanek.

Wymienię skrótowo chociaż trochę zastosowań DMSO: uszkodzenia kręgosłupa, artretyzm, choroby psychiczne, nowotwory, włókniaki, guzy mózgu, demencja starcza, choroba Parkinsona, siniaki, stłuczenia i zwichnięcia. Czy nie warto mieć coś takiego w swojej apteczce? Uważajcie jednak, bo DMSO kupuje się w stężeniu, a stężonego nie wolno stosować! Zawsze robimy to w rozcieńczeniu innym dla dolnej partii ciała, innym dla górnej i jeszcze innym wewnętrznie. Nie będę podawał szczegółów, bo książka na temat DMSO ma 360 stron, a w dzisiejszym poście chcę Was tylko zachęcić do zainteresowania się tym produktem. I co? Zachęciłem?

Do poniedziałku zatem!