WOJNA O ŚWIADOMOŚĆ

Jeśli uważacie, że człowiek jest wyłącznie materią, nie czytajcie dalej tego tekstu. Jeśli jednak uważacie, że jesteśmy istotami duchowymi, poczujecie, o co tu chodzi.

Przepraszam, powtarzam się, ale będę to robił, bo obserwuję, że większość z nas wciąż nie wie, o co toczy się wojna na Ukrainie. Dlatego powtarzam i powtarzam jak mantrę: to wojna o naszą świadomość! Dopiero co ministrant Niedzielski z wielką nieśmiałością ogłosił koniec wojny z wirusem, więc znów podnieciliśmy się, czekając na 9 maja! Żeby ministrant Putin ogłosi koniec wojny z Ukrainą! Dlaczego nazywam ich ministrantami? Bo są pomocnikami w złej sprawie i służą siłom, które chcą pozbawić nas świadomości właśnie.

Ministrant Niedzielski śmieszył, tumanił i przestraszał całymi miesiącami. Wydawał nasze pieniądze na bzdury (maseczki, respiratory, fałszowanie statystyk), zamiast efektywnie pomagać nieuświadomionym chorym. Ci uświadomieni potrafili obronić się przed wirusem sami i nie pozwolili służbie zdrowia, aby ich uśmiercać na oddziałach covidowych. Fałsz plandemii odsłoniła fala niezaszczepionych Ukraińców, bez maseczek, bez zdezynfekowanych rąk, bez dystansu na zatłoczonych na dworcach! I to ministrantowi nie przeszkodziło ogłosić końca plandemii!

Takich ministrantów jest dużo więcej i to po każdej stronie. Ci, którzy wydają się dobrzy, wcale nie są dobrzy. Czy chodzi o depopulację i ukatrupienie siedmiu miliardów ludzi? Być może, ale prawdziwym celem jest sposób umierania! Gdyby wyłącznie chodziło o naszą śmierć, już dawno poszłyby w ruch bombki atomowe. O co więc chodzi? Żebyśmy umierali w strachu, w ogromnym lęku, bezsilni energetycznie, sprowadzeni do najniższego poziomu z tabelki Hawkinsa. Watykan walczył o to przez całe wieki, ale ludzie zaczęli się wybudzać, a to dla czarnych sił prawdziwa zgroza! Człowiek pozbawiony lęku przed śmiercią  jest dla nich bezwartościowy!

Jeśli uważacie, że człowiek jest wyłącznie materią, nie czytajcie dalej tego tekstu. Jeśli jednak uważacie tak jak ja, że jesteśmy istotami duchowymi, poczujecie, o co tu chodzi. Nasz duch inkarnuje wiecznie i doświadcza w życiu materialnym tego, co mu jest najbardziej potrzebne do rozwoju duchowego. Ustaliliśmy to sami sobie przed urodzeniem, bo taka rzeczywistość odpowiadała naszemu poziomowi świadomości, jaki wtedy mieliśmy. Dlatego tak ważny jest poziom świadomości, w jakim będziemy wychodzić z tej inkarnacji, w jakiej żyjemy teraz. Ma to zasadnicze znaczenie dla naszego nowego wcielenia! Jeśli odejdziemy stąd w spokoju, z miłością w sercu, na wysokim poziomie świadomości, wejdziemy w nowe wcielenie w jakimś pięknym miejscu a jeśli umrzemy w strachu? No właśnie!    

Dlatego chcą jak najmocniej obniżyć świadomość ludzi, aby umierali w najniższych wibracjach. Powinniśmy umierać nienawidząc, nieważne Rosjan czy Amerykanów. Liczy się nienawiść! Totalny strach i  nienawiść! Umierając w takiej świadomości, urodzimy się potem w miejscu, gdzie tego lęku i nienawiści będzie jeszcze więcej. Stąd tak ważne jest, aby w naszych sercach zawsze mieszkała miłość i spokój, bez względu na wszystko. Nawet gdy pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą – ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi z miłością w sercu i spokojem w duszy. Trudne, prawda? Po to właśnie inkarnowaliśmy się tutaj, żeby trudne nie było.