JAK TRENOWAĆ ODPORNOŚĆ PSYCHICZNĄ (dla zdrowotności)

Trenowanie siły i odporności psychicznej wymaga wysiłku jak każdy inny trening. Można trenować na siłowni, ale można to robić w domu.

Wczorajszy post Moniki uzmysłowił mi, że warto pochylić się nad naszą różnorodnością. Gdyby czwartkowe posty gościnne stały się mini Hyde Parkiem – to byłaby piękna perspektywa! Nie polemizuję z autorką, nigdy zresztą nie polemizuję z nikim, bo każdy ma swoje święte prawo do swojej, niepowtarzalnej nierzeczywistości (matriksu). Każde pojęcie, słowo, emocja, dla każdego coś innego znaczy, chociażby duma, że odniosę się do wczorajszego tekstu. Rzeczywiście ani razu to słowo tam nie padło, ale w moim odczuciu było go po kokardę! I to mi akurat nie przeszkadza, tym bardziej że przez całe lata byłem dumny z tego, że jestem Polakiem, potem z tego, że jestem Penksykiem, a teraz nawet to uczucie jest mi całkowicie obce. W każdym razie zachęcam każdego do zmierzenia się z postem gościnnym, tak jak Monika, Ewa, czy Klaudiusz, a potem z komentatorami, którzy jak zauważyliście, nie przepuszczą żadnego intelektualnego potknięcia. Po latach autorka czy autor przeczyta to co napisał i sam się przekona, jak bardzo się zmienił. 

Wszystko się zmienia, nawet nie wiecie jak bardzo! Zmienili się nawet moi patientci. Dawniej znakomita ich większość przychodziła z nowotworem a teraz… z depresją. Ludzie naprawdę nie radzą sobie z rzeczywistością i bardzo się boją! Tu nie chodzi o jakiś racjonalny powód, ale o głęboki, kiedyś uśpiony lęk. W każdym z nas tkwi to uczucie jako relikt emocji z przeszłości naszych przodków, często bardzo odległej. Ten lęk obudził się z powodu braku bezpieczeństwa, zagrożenia wirusem, wojną, stratą pracy, niepokojem o przyszłość dzieci… Jest mnóstwo lęków, które teraz podnoszą łby i otwierają paszcze, czekając na psychotropy.  

Jeszcze trochę obrzydliwego straszenia z ekranów telewizorów i wszyscy zaczniemy żyć w lęku, nawet ci najbardziej odporni psychicznie. Taka odporność jest cechą osobowości, która kiedyś wskazywała na to, w jaki sposób reagujemy na rzeczywistość pełną wyzwań i stresów. Nieważne gdzie i kiedy przyszło nam żyć, w czasie wojny, za komuny czy po jej upadku, ta odporność była związana z osobowością, a nie z okolicznościami. Dlaczego teraz tak się nagle obsunęła? Czytałem gdzieś, że to zamierzony efekt stonkowania, ale nie ma na to żadnych dowodów naukowych. Skąd je zresztą wziąć? Nauka wymiękła w obliczu plandemii, widać to nawet nieuzbrojonym okiem.

Moi patientci mają raczej niski stopień odporności psychicznej, ale ja kocham właśnie takich. Oni są po prostu bardziej wrażliwi od innych. To wspaniali ludzie, którzy potrafią odnosić sukcesy tyle, że są podatni na wpływ otoczenia. Właśnie dlatego dramatycznie reagują na ocenianie i krytykę. W idealnym świecie byliby u szczytu, w naszej rzeczywistości to jednostki silne i odporne psychicznie częściej osiągają swoje cele i odnoszą sukcesy. Czy można w jakiś sposób dodać więcej odporności naszym wrażliwcom? Pewnie! A niby co robimy na sesji hipnoterapii? Hipnoza to autostrada do podświadomości, dlatego efekty są wręcz ekspresowe, ale każdy może trochę dłużej dojść do celu lokalnymi drogami a czasami nawet ścieżkami. 

Trenowanie siły i odporności psychicznej wymaga wysiłku jak każdy inny trening. Można trenować na siłowni, ale można to robić w domu. Trzeba tylko chcieć sięgnąć po… książkę. Nawiasem mówiąc, wciąż się dziwię, dlaczego patientci wolą zapłacić za jedną sesję hipnoterapii tyle, co za komplet moich książek. A wolą naprawdę! Chociaż w książkach mają mnóstwo narzędzi, aby poradzić sobie z większością dysfunkcji! Miłego weekendu życzę! 

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments