MIŁOŚĆ – POROZUMIENIE ENERGII

Polskie małżeństwa oparte na seksie aprobowanym przez Kościół są nieustanną wojną o to, kto kogo wykorzysta. Nikt nie chce przegrać w tym konflikcie.

Kilka osób oburzyło się na mnie gdy napisałem, że seks jest najniższą formą miłości. Być może to zdanie powinno brzmieć trochę inaczej, na przykład: najczęściej seks jest najniższą formą miłości. Najczęściej, ale nie zawsze, to jednak robi dużą różnicę. Co do najczęściej nie powinniśmy mieć wątpliwości, bo w większości kultur partner wykorzystywany jest jako obiekt seksualny, którego obowiązkiem jest dawać. Czytając to zdanie macie zapewne na myśli kobiety, i słusznie, biorąc pod uwagę doświadczenia historyczne, ale to wcale nie znaczy, że mężczyźni nie są takimi wykorzystywanymi obiektami.  

Na sesjach hipnoterapii patientci odkrywają się bardzo głęboko więc mam jakiś ogląd w tej sprawie. Kiedyś nie przyszłoby mi do głowy jak cynicznie i konsekwentnie postępują kobiety, aby zdobyć upatrzonego mężczyznę. Bez najmniejszych skrupułów rozbijają związki, odbierają ojca dzieciom, czy ukochanego przyjaciółce byle go posiąść. I coraz częściej chodzi o seks właśnie! Każdy więc może być wykorzystywany jako narzędzie do uprawiania seksu, bez względu na płeć. Tak dzieje się właśnie najczęściej w naszej ojczyźnie ukształtowanej przez Kościół.

Polskie małżeństwa oparte na seksie aprobowanym przez sukienkowych są nieustanną wojną o to, kto kogo wykorzysta. Nikt nie chce przegrać w tym konflikcie i zazwyczaj wygrywa ten silniejszy. Biologia tak nas ukształtowała, że to mężczyzna jest silniejszy od kobiety, przynajmniej fizycznie i wykorzystuje ją od lat. Kobiety są jednak silniejsze psychicznie, dlatego mężczyźni sprawili, że stały się „nikim”, przez całe wieki nie miały żadnych praw, nie wolno było im uczyć się czytać, nie wolno być kapłanem, nie wolno… Przygotowano dla kobiet mnóstwo zakazów.

Kobieta stała się tanią siłą roboczą. Tyrała w domu na okrągło a jeśli chodzi o seks, traktowano ją jako rodzaj bezpiecznej prostytutki. Małżeństwo nie było żadnym związkiem partnerskim, było posiadaniem. A Kościół umiejętnie odbierał kobietom dusze (nie licząc usług seksualnych po plebaniach i klasztorach), wykorzystując damskie ciała jako maszynki do rodzenia. I tak jest do dziś w naszym ukochanym i umiłowanym kraju. Mimo to, wdowi grosz wciąż jest główną częścią tacy a potęga polskiego kościoła stoi na kobietach. Kolejny paradoks, jakich u nas wiele.

Miłość, którą seks wzmacnia, nie ma niczego wspólnego z wykorzystywaniem. To związek na zasadzie daję i biorę, albo z angielska win-win, gdzie obie strony wygrywają. Partnera traktuje się jako obiekt miłości, a nie rzecz, którą można posiąść. Trzeba się z nim porozumieć, a nie wykorzystywać bez skrupułów. Partnerka czy partner są ludźmi wolnymi i niezależnymi. Łączy ich miłość, czyli porozumienie energii. Właśnie dlatego mamy teraz taką popapraną rzeczywistość, bo jako ludzkość powoli przechodzimy na ten nowy rodzaj związków, opartych na prawdziwej miłości, dzieleniu i porozumiewaniu, a nie wykorzystywaniu. A stare się broni!

 928 – ilość odwiedzin