TYLKO TYLE

Czasy są teraz trudne, bo ostateczne i jak zawsze stoimy przed wyborem jak się zachować. Tym bardziej że naprawdę trudno zorientować się w sytuacji.

Wśród ludzi pokutuje dziwne przekonanie, że duchowość związana jest z szeregiem wyrzeczeń. Niektórzy nawet twierdzą, że uduchowiony człowiek musi być gotowy do składania nieustannych ofiar lub walki. Walki z ciemną stroną mocy – to oczywiste. Tak tylko mogą twierdzić ludzie niewybudzeni. Tym, którzy aspirują do wymiaru piątego ani w głowie cierpienie i walka, bo mają jedną, jedyną broń – miłość.

Czasy są teraz trudne, bo ostateczne i jak zawsze stoimy przed wyborem jak się zachować. Tym bardziej że naprawdę trudno zorientować się w sytuacji, gdy wszyscy nas okłamują. Wciąż ukazują się jakieś dokumenty potwierdzające plany ludobójcze, jak chociażby ten raport. Kto jednak może zaświadczyć, że jest prawdziwy? Chodzi właśnie o wybór: bać się, śledzić, dociekać prawdy, do której i tak nigdy nie dojdziemy, czy najspokojniej w świecie zawierzyć Wszechświatowi i cieszyć się każdą chwilą pięknych, mglistych dni pełnych jesiennej mżawki.

Jeśli z czymś walczymy, łączymy się z tym na długo. Powstaje pewnego rodzaju zrost, a przecięcie zrostu zawsze potem boli. Im mocniej z czymś walczysz, tym więcej energii mu oddajesz. Nieważne czy to jest głupi sąsiad, czy głupi prezydent, podwyżki cen czy migranci na granicy, to nie ma żadnego znaczenia. Wszystko, z czym walczysz, pochłania naszą energię! Czy nie lepiej zastanowić się co realnie możemy zrobić w tej sprawie? I zrobić to z miłością! Zaprosić na kawę sąsiada, do prezydenta wysłać list zapewniając go o swej miłości i pragnieniu, żeby był trochę mądrzejszy, 😀 wzrost cen potraktować jako sygnał do odchudzania a migrantom wysłać ciepły kożuch po dziadku, w którym już nikt nie chodzi?

Nauczyłem się przyjmować z wdzięcznością wszystko, co oferuje mi Wszechświat, nawet gdy to jest śmierć przyjaciela czy żenujące wypowiedzi naszych reprezentantów narodu. Jeśli coś mi się przydarza, przydarza mi się po coś, przyjmuję każde gówno, starając się znaleźć w nim perełkę dla mnie i tyle! Już dawno zrezygnowałem z walki i odkąd poddałem się, coraz częściej czuję smak szczęścia, bo ze mną zostaje ta perełka, a gówno odpada.

Taka jest moja perspektywa, ale każdy może mieć inną. Jeśli masz nieprzezwyciężoną ochotę walczyć – to walcz! Właśnie po to są ekstremalnie trudne czasy ostateczne, żeby każdy mógł odnaleźć się w nich po swojemu. Nie uważam, że moje postępowanie jest prawidłowe a Twoje nie. Moje jest po prostu MOJE. Na jedno jednak chciałbym uczulić: bez względu na to, co robimy, starajmy się, aby fundamentem naszego działania była miłość. Tylko tyle!

 1,094 – ilość odwiedzin