NA TEMAT ROZWIĄZŁOŚCI

Od zawsze wiadomo, że księża molestują i gwałcą. Od lat mówi się na temat rozwiązłości kleru, o dzieciach wykorzystywanych przez zboczeńców w sutannach.

Nie chciałem wczoraj skupiać się na „niekończących się opowieściach” o hipokryzji i obłudzie najwierniejszych sług kościoła, bo to odgrzewane kotlety. Pamiętam jakie wstrząsające wrażenie zrobiły na mnie pierwsze teksty o burdelach w średniowiecznych klasztorach. To było pół wieku temu z dużym hakiem! Jeszcze wtedy myślałem, że penis służy wyłącznie do siusiania, a już wpadały mi w ręce książki na temat rozwiązłości i przestępstw seksualnych wśród duchowieństwa. Wy też właśnie to podkreślacie na pierwszym miejscu, tylko dlaczego, na miłość Boską, na priv? Tak bardzo boicie się Kościoła?

Od zawsze wiadomo, że księża molestują i gwałcą zakonnice. Od lat mówi się na temat rozwiązłości kleru, o pedofilii i krzywdzie dzieci wykorzystywanych przez zboczeńców w sutannach. Niechętnie i opieszale Kościół przyznaje się już do tego typu praktyk, a Wy boicie się pisać o tym, podpisując się swoimi imieniem i nazwiskiem? Oprócz Claudii i Margaret, rzecz jasna. Czy w tej sytuacji nie łatwiej zrozumieć przerażone kobiety w habitach, które w zasadzie są zwykłymi służącymi po parafiach? Gotują, sprzątają, piorą za darmo, a jeszcze ich panowie władcy dobierają się do nich, traktując jak seksualne niewolnice. Przykościelne trawniki usłane są grobami owoców tych praktyk zakopywanych pod osłoną nocy.     

Te kobiety najczęściej pokornie milczą, bo się boją swoich gwałcicieli. I jeszcze ten wstyd, który jest najskuteczniejszym zamkiem na zapewnienie dyskrecji. Proszę wczuć się także w położenie gwałconych dzieci, które za żadne skarby nie przyznawały się do tego co ich spotkało, aby nie być skutecznie stygmatyzowanymi w swojej parafii. Watykan doskonale wiedział i wie wszystko na temat rozwiązłości i przestępstw seksualnych wśród księży, ale podchodzi do tego jak pies do jeża. Co prawda coraz częściej pojawia się słowo „przepraszamy”, ale w znakomitej większości wypadków sukienkowi nie trafiają za kraty.

W tej sytuacji opinia Kasi: No cóż, niech sobie będą te wszystkie religie, mi nie przeszkadzają – troszeczkę mnie poruszyła. Pewnie, gdyby sobie tylko były, ale one wydają zatrute owoce! Nie można tego nie widzieć i udawać, że deszcz pada. Nie zgadzam się na to, że wciąż utrzymuję finansowo czarną kawalerkę, chociaż tego nie chcę. Z moich podatków, rzecz jasna. Kiedyś mój stary przyjaciel odpalił, gdy to powiedziałem, że on utrzymuje Platformę i też tego nie chce. I miał rację! Jesteśmy niewolnikami i nie mamy najmniejszego wpływu na to kogo i co finansuje się z naszych podatków.

I to się naprawdę nigdy nie zmieni jeśli świadomość w społeczeństwie nie obudzi na dobre. Wciąż jest jak jest tylko dlatego, że parafialne owieczki milczą. Tak samo zresztą jak „obywatele” (cudzysłów uzasadniony), którzy za heroiczny akt odwagi uważają ustawienie białego miasteczka. Trawestując Becketta:  Białe małe miasteczka rodzą małe umysły.

 1,600 – ilość odwiedzin