NIEWIDOCZNY KONWÓJ

Podobno polski konwoje jeździ tyle tylko, że jest niewidoczny! Że jest niewidoczny w mediach, to raczej oczywiste, bo dziennikarze są teraz bandą zalęknionych pismaków i prezenterów.

Jak tam nadzieje związane z polskim konwojem wolności? Ależ wciąż jest! Podobno nawet jeździ tyle tylko, że jest niewidoczny! Że jest niewidoczny w mediach, to raczej oczywiste, bo dziennikarze są teraz bandą zalęknionych pismaków i prezenterów tylko tego, co im wolno pokazać. Wciąż więc pokazują ofiary wiadomo czego i przyszłe ofiary wojny ukraińskiej. Straszą tą wojną przeraźliwie, bo bardziej boimy się Putina niż covida. W Internecie także niezwykle trudno znaleźć coś sensownego na ten temat, Felicjan przecież czuwa! W takiej medialnej atmosferze trudno o miejsce dla konwoju.

Ale dlaczego nie widać go na ulicach? Bo kierowcy dają się zmanipulować w bardzo prosty sposób. Co jakiś czas wbijają się w konwój policyjne suki, spowalniają resztę i dzielą jak tasiemca na maleńkie człony, które gubią się na warszawskich ulicach. Policja odrobiła lekcje i przygotowała się do konwoju, a jego organizatorzy nie! Gregor G. skwitował to tak: Protest polega na czymś spontanicznym. Ale jak się o tym pieprzy przez dwa tygodnie przed i robi się zbiórki wszystkiego, co tylko możliwe i tamci o tym wiedzą, no to jaki to protest?! Ludzie myślcie! To jedna wielka ściema, jak wszystko zresztą w tym kraju!

Może dlatego Daniel G. polemizuje ze mną, co do roli wybudzania ludzi, jaką miał spełnić? Nie, konwój nie wybudza ludzi. Konwój daje im nadzieje, że ktoś inny załatwi za nich sprawę. Owszem, zgadzam się z tym w 100%, bo to mnie akurat osobiście dotyczy. Wciąż mam nadzieję, że młodsi załatwią za mnie sprawę, bo ja już jestem za stary na buntownicze ruchy. Robiłem to w latach 70-tych, 80-tych i liczyłem na solidaryzm młodego pokolenia teraz! Co mogą zrobić ludzie z laseczką, sztucznymi szczękami i aparatem słuchowym, gdy zrobienie kupy jest dla nich problemem? A młodzi, zapatrzeni w ekran swoich ifonów i smartfonów ani myślą wyjść na ulicę. 

Polska już nie wyjdzie na ulicę, bo przywykła do narzekania i nic nierobienia, a bohaterów w rurkach też za wiele się narobiło – napisała Milena J. –  Teraz kobiety mają większe jaja od facetów. Nie rozumiem określenia „bohaterzy w rurkach”, ale ja coraz mniej rozumiem język nowego pokolenia, więc mogę się tylko domyślać, a to do niczego nie prowadzi. Czy mogłem się domyślać w latach 90-tych, że za trzydzieści lat kierowcy będą organizować konwoje wolności, zamiast jako easy riderzy cieszyć się życiem i tym, co przynosi na poboczu? Ale wielkie jaja u kobiet rozumiem, choć mnie to nie podnieca.

W związku z tym, że mamy dzisiaj narzucone przez okupanta święto walentynek, które jako starszy pan jednak kojarzę z kobietami, chcę taką skromną walentynkę sprezentować kobietom z jajami i tym bez, bo kocham wszystkie. To będzie książka w PDF, jakże by inaczej. Słyszałyście coś o dzwoniących drzewach z Syberii? I o kobiecie stamtąd, która opowiada autorowi prawdę o wychowywaniu dzieci, seksualności, religii i wielu innych ważnych problemach? Nie podaję tytułu i autora, bo to, co robię, jest trochę nielegalne, ale podpowiem, że to pierwsza książka z serii. Jeśli zasmakujecie, może sięgniecie po resztę. Aha, panowie mogą też dostać dla swoich kobiet, rzecz jasna.

Zasady otrzymania tego PDF-u pewnie doskonale znacie, wolę jednak przypomnieć: Proszę podać swój adres mailowy TUTAJ, NA TEJ STRONIE I TYLKO NA TEJ STRONIE. Nie liczą się prośby we wszystkich innych miejscach, bo nie mam zamiaru szukać Was tu i tam. To, że mam adresy niektórych czytelników nic nie znaczy, bo musiałbym grzebać, żeby je odszukać, więc dla naszego wspólnego dobra napiszcie adres w komentarzu i kropka. Żaden problem. Prezent jest aktualny tylko do środy. Trzymajcie się cieplutko!