POLITYKA – RZEŹBIENIE W G*NIE

Polityka jest fascynująca, bo skupia jednostki ludzkie najbardziej odrażające, pazerne, szpetne i obrzydliwe.

Dziś kontynuuję odpowiedzi na ważne pytania lub sugestie z ubiegłego tygodnia. Goyę mierzi polityka, więc napisała tak: Drogi Stanisławie, bardzo lubię Twoje posty, ale nie lubię polityki, dlatego proszę Cię bardzo, nie poniżaj się do takiego poziomu, to jest zbyt słabe, uważałam Cię za mądrego faceta, ale jak czytam takie rzeczy to niestety… No cóż, nie tylko dla Goyi jestem niezbyt mądrym facetem, zapewniam. Cytuję jej komentarz tylko dlatego, że podobne kwiatki zbieram dość często. Jedni uważają, że jestem stuknięty, bo piszę o polityce, a inni, że jestem psychiczny, bo piszę o duchowości.

Nie to, żebym się usprawiedliwiał, bo dla kogo jestem stuknięty to i tak będę, święty Boże nie pomoże, ale… Skoro wybrałem życie w 3D, muszę od czasu do czasu opróżnić szambo, włożyć czopek w swój lub czyjś otwór, zrobić kupę, ubabrać się w błocie, a także zająć się tym, co dzieje w polityce, zanim polityka zajmie się mną. Wszystkie te „przyjemności” dotyczą rzeczywistości wymiaru, który sobie wybrałem, schodząc na Ziemię. Nie tyle muszę, ile chcę ich doświadczać, chociażby po to, żeby mieć przekonanie, że nie chcę czegoś takiego przeżywać gdy już znajdę się w innym wymiarze.

Polityka jest fascynująca, bo skupia jednostki ludzkie najbardziej odrażające, pazerne, szpetne i obrzydliwe. Obserwowanie, jak się nawzajem zagryzają, jest związane z postawą Obserwatora, która tak mi odpowiada. Dla Obserwatora jest wszystko jedno czy obserwuje bójkę dwóch obszczymurów, czy całującą i obmacującą się parę. Chodzi przecież o emocje, jakie obserwacja budzi w sercu Obserwatora. To skomplikowany proces dlatego pochylam się nad tym w mojej błękitnej książce, którą akurat mam na warsztacie. Będę miał przyjemność zaprezentować ją publicznie 15 listopada, jak to mam we zwyczaju od pięciu lat.

Zapewniam jednak, że z coraz większym spokojem obserwuję, jak władza profanuje wszystkie świętości. Identyfikuję wszystkie medialne sztuczki, jakie stosuje i już mnie nie dziwi, gdy sejmowa Baba Jaga w spodniach wygłasza straszliwe farmazony na temat opozycjonistek białoruskich. Jeszcze niedawno podobne bzdury na inne tematy wygłaszała Krycha, czyli głupi Jasio w spódnicy. Obydwoje robią to bezkarnie, bo na zamówienie Wodza, który mefistofelicznie chichocze, widząc jakie zamieszanie robi taka polityka. Opinia tzw. suwerena nie liczy się. Na przykład sondaż wykazał, że „większa połowa” ☺ Polaków uważa, że premier Morawiecki powinien stanąć przed sądem i możemy tak sobie uważać, dokąd chcemy skoro Wuc uważa inaczej. Suweren „wypowie się” dopiero w starannie wyreżyserowanych „demokratycznych” wyborach za kilka lat.

Czy obserwowanie tego dziwowiska nie jest fascynujące? Chociażby po to, żeby wybić sobie z głowy ostatecznie i nieodwołalnie utopijne mrzonki o demokracji, prawie, sprawiedliwości, wolności, niezależności i tym podobnych pierdołach? Osobiście zauroczyła mnie możliwość obserwacji tego typu zjawisk, bo wiem, że w innym wymiarze nie doświadczę opróżniania szamba, czopka w otworze, defekacji, babrania się w błocie i polityki! Zdaję sobie sprawę, że coraz bliższa jest chwila gdy przejdę do innego wymiaru i nie będę się „poniżał” do tego wszystkiego, ale dopóki żyję tu i teraz… Mam nadzieję, że Goya choć trochę mnie zrozumie i co najmniej jeszcze kilka osób, którzy myślą podobnie.