PUSTA LISTA

Nasza lista najlepszych lekarzy w okolicy jest w zasadzie pusta, bo takich lekarzy jest bardzo mało. Być może im niepotrzebna jest reklama, ale nam, pacjentom, są potrzebni!

Podsumowanie akcji „najlepszy lekarz w okolicy” wypadło niezwykle wyraziście. Na ponad 2 tys. osób, które odwiedziły tę stronę, tylko dwie z nich (nie licząc mnie) wskazały na lekarza, do którego mają pełne zaufanie. To fantastyczne, bo świadczy o świadomości czytelników, którzy doskonale potrafią ocenić lekarza i jego umiejętności. Przerażające jednocześnie, że poziom białych fartuchów, którzy zawodowo, za nasze pieniądze opiekują się zdrowiem Polaków, jest tak  mizerny! Etyka, przysięga Hipokratesa i zwykła uczciwość coraz bardziej omijają lekarzy i mamy na to mnóstwo przykładów, chociażby ten upubliczniony przez Grzegorza Płaczka.

To jedna z niewielu zalet plandemii, że w tak jaskrawy sposób odsłoniła nam prawdę o służbie zdrowia, która jest zastraszona, posłuszna procedurom, sfokusowana na pieniądze i odporna na wiedzę. Konający pacjent czeka na korytarzu, dopóki nie przyjdzie wynik testu na wirusa i coraz częściej na tym korytarzu umiera. I oczywiście ta śmierć jest statystycznie liczona jako covidowa, chociaż każdy patolog jest w stanie wskazać prawdziwą przyczynę zgonu. Czy teraz w szpitalach nie ma czegoś takiego jak konsylium? Kiedyś to był standard! Gdy prowadzący lekarz miał wątpliwości co do terapii, zwoływał konsylium, na którym spierano się o diagnozę i sposób leczenia! Dzisiaj królują procedury covidove jako jedyna opcja!

Naukowcy powoli zaczynają się budzić i coraz potężniejszym głosem świadczą o fałszywości narzucanych szczepień. Pojawia się także coraz więcej sceptyków wśród lekarzy! Niektórzy z nich zaczynają ratować życie pacjentom, stosując wlewy z witaminy C, wody utlenionej i DMSO. Tyle tylko, że robią to „w podziemiu”. Jerzy Zięba cieszy się jak dziecko, bo jakaś garstka lekarzy zdecydowała się na ratowanie życia, a mnie szlag trafia, że nie robią tego wszyscy. A nie robią, bo są tchórzami i boją się Matyi. Andrzej Matyja jest profesorem, wróć… zdobył tytuł profesora i jest prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej. Bez żenady i najmniejszej refleksji mówi, co zrobi z lekarzami, którzy stosują skuteczne, ale niekonwencjonalne metody: My wszystkich tych lekarzy w tej chwili, będziemy, brzydkie słowo użyję, przesłuchiwać, czy wzywać do wyjaśnień ich postawy, przed organy odpowiedzialności zawodowej.

Oczywiście Adam Niedzielski, nasz minister od chorób i nagłej śmierci jest wniebowzięty taką postawą i nie omieszkał tego wyrazić: Chciałem w kierunku pana profesora Matyi złożyć naprawdę ogromne wyrazy szacunku i podziękowania za to, że NIL prezentuje taką nieugiętą postawę wobec kołtuństwa, bo tego chyba inaczej nie można nazwać. Jaka słabość taki grzech, nie dziwi nic, bo przecież Niedzielski jest tylko agentem i nawet nie podlega pod jurysdykcję polskich sądów, ale Matyję wybrali chyba polscy lekarze? Czy któregoś dnia, gdy się wreszcie na dobre ockną, zwołają się wreszcie i odwołają go z tej prezesury? Tak, ale muszą być tacy jak np. lekarz Piotr Wojciechowski!

Nasza lista najlepszych lekarzy w okolicy jest praktycznie pusta, bo takich lekarzy jest bardzo mało. A może Jan Olszewski ma rację, pisząc w komentarzu: Takich lekarzy trzeba chronić przed NIL i nie podawać ich nazwisk. Ci ludzie ryzykują własną karierą a często czymś więcej i jak dobremu rzemieślnikowi niepotrzebna im reklama. Według Jana mamy mądrych lekarzy, tylko się boją, a to mnie trochę razi. I być może im niepotrzebna jest reklama, ale nam, pacjentom, są potrzebni, dlatego zaproponowałem stworzenie tej listy. I myślę, że kiedyś taka długa, bardzo dłuuuuga lista będzie. Najpierw jednak lekarze muszą się opamiętać, zdjąć maseczki i przestać się bać swoich pacjentów, wirusa, Matyi i wszystkich świętych, ale to jeszcze daleka droga do Rio.

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments