UFNOŚĆ CZY ZALEŻNOŚĆ?

Jeśli ufność wynika z lęku - odpuśćcie sobie, a jeśli z miłości - poprowadzi na zielone pastwiska, gdzie możemy odpocząć i orzeźwić swoją duszę.

Czy w tej nieciekawej sytuacji polityczno-covidowej, w jakiej przyszło nam żyć, możemy sobie pozwolić na ufność? Skoro już tyle razy sparzyliśmy się na zaufaniu czy warto znowu zbliżać rękę do ognia? Trzy razy tak i złoty przycisk na dodatek. Zaufanie to 250 hawkinsów na mapie świadomości, a więc mamy już silny wektor skierowany ku górze, ku rozwojowi! Problem w tym, że niektórzy mylą ufność z zależnością. To nie jest takie trudne do odróżnienia, bo ufność wynika z miłości, a zależność ze strachu.

Z jakiego powodu się zastonkowałeś? W znakomitej większości wypadków ze strachu. Najpierw nastraszyli Cię tym potworem z Wuhan, naoglądałeś się spreparowanych zdjęć z setkami trumien, poczułeś lęk i pobiegłeś się zastonkować. Wpadłeś w zależność od propagandy jak śliwka w kompot, i wektor Twojego rozwoju skierował się w dół. Gdy jednak powodem decyzji była ufność do naukowców z Wuhan, korporacji farmaceutycznych i naszego profesora Simona, Twój wektor idzie w górę! Nie zżymajcie się, mówię to do tych, którzy uważają, że to jest niesprawiedliwe. Tak działa Wszechświat i tyle!

Uczucie zaufania przypomina stan uczucia kiedy to do zakochania mamy jeden krok, ale jeszcze miłością nie jest. Mam tu na myśli tę zwykłą miłość, która przecież jest kolejną zależnością. Trochę inną od tej stonkowej, ale każda zależność jest inna, to chyba oczywiste. Jeśli kochamy, stajemy się zależni od tego, kogo kochamy. Jak nie jak tak?! Znaleźliśmy kogoś w całej masie ludzi, trzymamy się kurczowo, bo kiedy jej czy jego nima samotnyś jak pies! O tę samotność bardziej chodzi niż o miłość. Chcemy jej uniknąć za wszelką cenę i liczymy na to, że ona czy on wypełnią czarną dziurę pustki, jaką mamy w sobie.

Paniczny strach przed samotnością nie jest prawdziwą miłością, nie oszukujmy się. Prawdziwa miłość polega na dzieleniu się z partnerem radością z bycia w samotności. Czujesz się szczęśliwy gdy jesteś sam ze sobą na sam i chcesz się tym szczęściem z kimś podzielić  – to jest prawdziwa miłość! Tak, ale najpierw trzeba pokochać siebie, nie ma zmiłuj! Przepraszam, że przeskakuję z kwiatka na kwiatek miłości, ale wszystkie skomplikowane zależności w jej odczuwaniu umieściłem w książce Miłość rządzi, więc tutaj tylko dotykam strun lutni tego cudownego uczucia.

Mam nadzieję, że zwróciłem Waszą uwagę na to, czym kierujecie się, wzbudzając w swoim sercu ufność? Jeśli wynika z lęku – odpuśćcie sobie, a jeśli z miłości poprowadzi na zielone pastwiska, nad wody, gdzie możemy odpocząć i orzeźwić swoją duszę. Aż mnie korci, żeby teraz pochylić się nad tym czy ufność w sobie można wypracować? Czy świadomie i z premedytacją można się „zasimonić”, a potem zastonkować? Albo popatrzeć całkowicie trzeźwym okiem i pomyśleć: tej nie kocham, tej nie lubię, tej nie pocałuję, a chusteczkę haftowaną tobie podaruję. Pewnie, że napiszę jutro, co myślę na ten temat, ale chętnie poczytam, co Wy macie do powiedzenia dziś!