UMYSŁ A ŚWIADOMOŚĆ

Gdyby umysł był facetem i zapytalibyśmy go, czy istnieje coś takiego jak świadomość, odpowiedziałby bez wahania, że nie! I byłby w przeraźliwie mylnym błędzie.

Wróćmy zatem do naszej czystej świadomości. Ona nie ma kształtu, nie ma granic, nie ma smaku ani koloru, a więc umysł nie jest w stanie pojąć co to za agregat. Owszem, potrafi odróżnić żonkila od narcyza (nie każdy), ale świadomości nie jest w stanie skatalogować. Nie potrafi, bo ona nie ma formy. Wszystko w 3D ma formę, nawet pomysł, przekonanie czy nadzieja nie mówiąc o czymś tak prozaicznym jak imadło, czy łopata. Pomysł, przekonanie czy nadzieja nie są tak ostentacyjnie materialne jak łopata, ale mają swoją formę i umysł radzi sobie z nimi doskonale.

A świadomość jest pozbawiona formy. Skoro nie ma kształtu, nie może być zidentyfikowana przez umysł. I choćby przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów, i każdy nie wiem, jak się wytężał, to ich umysły nie ogarną świadomości. Nie można jej zrozumieć, nie można nią sterować albo zakłamywać. Gdyby umysł był facetem i zapytalibyśmy go, czy istnieje coś takiego jak świadomość, odpowiedziałby bez wahania, że nie! I byłby w przeraźliwie mylnym błędzie.

A my całą naszą egzystencję opieramy na umyśle! Wierzymy umysłom, chociaż gdzieś w głębi serca tłucze się przeczucie, że poza naszym poznaniem może istnieć coś niepoznanego. Przeczuciami zajmiemy się jeszcze kiedyś, na dziś przyjmijmy założenie, że jesteśmy nieświadomi świadomości. Wierzymy przecież umysłowi, nieprawdaż? Podejrzewam, że po przemyśleniu tego wszystkiego pojawia się jakiś cień odpowiedzi, czym jest świadomość. Mam tu na myśli tych, którzy tego nie są jeszcze pewni, bo ci, co już wiedzą, to wiedzą. A może jakaś podpowiedź? Służę uprzejmie!

Najważniejszą cechą wszystkiego, co istnieje, jest zmienność. Wszystko powstaje, albo rodzi się, dojrzewa i w końcu umiera, albo przestaje istnieć. Istniejemy po to, żeby podczas naszej wędrówki zmieniać się, a istnienie niezmiennych kretynów tylko potwierdza tę regułę! Od narodzin do wymarcia – taka jest kolej każdej rzeczy (w tym kontekście człowiek jest także rzeczą). Tylko czysta świadomość jest wolna od tej reguły, bo jest niezmienna! Niezmienna, czyli nie umiera? Dokładnie! Zaczyna już coś świtać, prawda? Zbliżamy się niebezpiecznie do takich pojęć jak duch i dusza, ale one należą do innej bajki. My jesteśmy teraz w bajce, która nazywa się fizyką kwantową.

Dawid Bohm, czołowy teoretyk fizyki kwantowej opisał świadomość jako „bezgraniczną całość, w której zawarty jest porządek”. Nie wiem, czy Wy, ale ja wysiadam przy czymś takim i na swoim przystanku uproszczeń staram się to jakoś ogarnąć. Wygląda mi na to, że świadomość jest pustką, w której pusto nie jest? Właśnie! W niej przecież rodzą się nasze myśli! Powstają z niczego! Czy może powstać coś z niczego? Wszystko! Wszystko może powstać ze świadomości, nie tylko myśli i jest na to mnóstwo dowodów. Jeśli Was nie zanudziłem na śmierć, a Wasz umysł jeszcze się nie zagotował, wrócimy do tego jutro. Chyba że wolicie zająć się n.p. panią Szydło, która już niedługo zostanie sama w radzie muzeum Auschwitz, bo dotychczasowi członkowie panicznie z niej uciekają, żeby się z nią nie spotkać? Decyzja, jak zawsze, należy do Was!