WESOŁY NAM DZIEŃ DZIŚ NASTAŁ

Z przyjemnością donoszę, że jesienią (jak zwykle) wyjdzie na pewno moja przedostatnia książka „Nie daj się umrzeć, czyli Być Duszą”.

Napisałem, że na dziś przygotuję coś miłego i właśnie to zrobiłem. To będzie miłe dla tych czytelników, którzy lubią czytać moje książki, a jest ich troszeczkę. Otóż z przyjemnością donoszę, że jesienią (jak zwykle) wyjdzie na pewno moja przedostatnia książka „Nie daj się umrzeć, czyli Być Duszą”. Zanim napiszę skąd ta pewność kilka słów na temat samej książki. Kieruję ją do swoich zaawansowanych czytelników, więc nie będziecie już mieć poczucia winy, że nie robicie wszystkich ponumerowanych ćwiczeń, tak jak to bywało w poprzednich książkach. To wcale nie znaczy, że tych ćwiczeń nie będzie. Owszem będą, ale ukryte w tekście, aby zorientowany czytelnik mógł natknąć się na nie przypadkiem (nie ma przypadków) i ewentualnie doświadczyć.

A co z czytelnikiem, który nie zetknął się jeszcze z moimi książkami? To może być dla niego szok, pozytywny jak najbardziej, bowiem w tej książce omawiam fundamentalne znaczenie bytu człowieka. Już w pierwszym rozdziale zajmiemy się sensem życia, a wiem, że wielu z nas ma z tym problem. Dlatego zaraz w następnym rozkminiamy rozwój duchowy, czym się to je i po co. A już w trzecim rozdziale pochylamy się  nad głównym tematem książki, aby zastanowić się „po co mi dusza”.  

I od tego rozdziału zaczyna się prawdziwa jazda duchową kolejką górską, czyli praca z duszą a tak naprawdę z podświadomością. Po przeczytaniu nikt już nie pomyli jej ze świadomością. Nie mogłem także nie zamieścić inicjacji, czyli jak poznać swoją podświadomość i nauczyć się nią kierować. Zazwyczaj to ona nami kieruje, ale po inicjacji będzie akurat odwrotnie. A potem to już same tematy, za którymi czytelnicy przepadają: reinkarnacja i odkrywanie prawd o śmierci. Zapewniam, że nie przedstawiam tego w atmosferze grozy, wręcz odwrotnie. Jestem już ze śmiercią za pan brat i staram się, aby czytelnik także przestał traktować jej jako przerażającej bestii.

A teraz skąd pewność, że książka wyjdzie, skoro połowa Polaków nie czyta ani jednej książki w roku, a to przecież nakład wpływa na cenę każdego egzemplarza. Myślałem, że coś takiego się nie zdarza, a jednak! Nawiedził mnie sympatyczny Kuba (powiedzmy), który bardzo ceni sobie moje książki (a jeszcze bardziej jego żona). Wyjął kasę, zostawił na biurku i powiedział, że to na wydanie nowej książki. Kuba chce pozostać całkowicie anonimowy, nie ma żadnych żądań umieszczania swoich reklam, nic! Długo zastanawiałem się jak użyć tego daru i doszedłem do wniosku, że należy obdzielić nim tych wszystkich, którzy kiedykolwiek kupili w moim sklepie autorskim chociaż jedną książkę. Jesienią całą kwotę podzielimy poprzez tych nabywców i zobaczymy, co wyjdzie. Już teraz mogę jednak powiedzieć, że to będzie najtańsza książka z serii „Nie daj się umrzeć”. Oczywiście, ofertę kieruję tylko dla tych, KTÓRZY KUPILI W MOIM SKLEPIE AUTORSKIM CHOCIAŻ JEDNĄ KSIĄŻKĘ! Wszyscy inni będą musieli zapłacić cenę rynkową, czyli 56 zł. To się będzie działo automatycznie, jedyny wymóg to wpisanie do zamówienia tego samego maila, który podawaliście lub podacie przy zakupie poprzednich książek i kuponu, który ogłoszę na stronie w październiku! To upoważni Was do kupna po cenie znacznie zaniżonej.

Tak sobie to wykombinowałem, ale jeśli macie jakiś lepszy sposób, to jestem otwarty na wszystkie pomysły, przecież tylko krowa nie zmienia zdania, jak twierdził niezapomniany Kisiel. I jeszcze coś miłego na dziś. Otóż mam dla Was mały prezencik z okazji dnia pacjenta w śpiączce. Tak, tak, dziś jest takie międzynarodowe święto! A że większość z Polaków jest w śpiączce świadomościowej (z wyłączeniem czytelników tej strony – to chyba oczywiste) mam dla Was książkę mojego mistrza Bruce’a Moena. To ten, który uczył mnie podróży niefizycznych. Temat książki Bruce’a łączy się z moją jesienną świeżynką, stąd ten wybór. Zasady już znacie, ale przypomnę. Proszę podać swój adres mailowy TUTAJ, NA TEJ STRONIE I TYLKO NA TEJ STRONIE. Nie liczą się prośby we wszystkich innych miejscach, bo nie mam zamiaru kopiować adresów z FB czy Gmaila. To, że mam adresy niektórych czytelników nic nie znaczy, bo musiałbym grzebać, żeby je odszukać, więc dla naszego wspólnego dobra napiszcie adres w komentarzu po tym tekstem i kropka. Prezent jest aktualny tylko dziś i we wtorek 19 kwietnia.

Kurczę, za długi mi ten post wyszedł, ale muszę napisać o jeszcze jednej nowalijce. Wiem, że wśród Was są tacy, którzy ZAWSZE proszą o PDF, z czego się niezwykle cieszę. Jeśli jesteś jedną czy jednym z nich wpisz swój adres mailowy po raz ostatni z dopiskiem „NA ZAWSZE”. W ten sposób wpiszecie się do listy permanentnych czytelników i już zawsze będę Wam wysyłał PDF-y bez pytania. Bez tego dopisku potraktuję adres jako mail odbiorcy jednorazowego. UFF, to chyba wszystko, mam nadzieję, że dobrnęliście do końca tekstu. Dzięki za cierpliwość.

STOP! Jeszcze podziękowania za miłe komentarze od tych kilku osób, pod filmikiem „Najważniejsze prawo Wszechświata” na You Tube. Za to, że im się chciało! Serdeczne dzięki! I to już naprawdę wszystko na dziś. Trzymajcie się cieplutko!