WIELKA ILUZJA MAŁEGO IMPERIUM

Monarchia - skostniały kolos na glinianych nogach. Brokatu nasypane, ale upadek bliski. Właśnie runęła podpora, pokerowa maska okrucieństwa.

Monika Irsmanbet

Mija tydzień od najgorętszego (jak wyją gazety) pogrzebu świata. Nie pracowałam ja, nie pracowały szkoły, fryzjerzy. Stało metro i autobusy. Na parę godzin świat wstrzymał oddech. A jak umarł pan bogaty, to mu nieśli wieńce, kwiaty… Nie obyło się oczywiście bez skandalików i wpadek. Dostrzeżono, że ciało monarchini przewożone (tu i owdzie) było niegodzienne, bo w „nieangielskim” aucie. Gazety zawyły. Później ktoś krzyknął do księcia Andrzeja, że pedofil. Chłopaka aresztowano.

Elity zapakowano w piętrowy autobus. Wyjątek to Biden, (jak pojeździ sam po mieście, to załapie, gdzie jest!) Wytknięto niezaproszonych przedstawicieli Rosji, Białorusi i Birmy. Do tego Irlandczycy świętowali głośno a premier Antigua i Barbuda Gaston Browne ogłosił, że nie chcą już być monarchią konstytucyjną tylko republiką. Beckhama jakiś dron wypatrzył w kolejce. (szukałam naszych, ale pewnie reklamy kręcą) Na koniec uporządkowano ulice z bezdomnych. Maskarada. W TV tłumy jak okiem sięgnąć, ale jak wiemy, TV ma swoje bajki. Byłam pod Pałacem i tłumów nie widziałam. Natknęłam się natomiast na protesty (cóż, nie przebiły się na wizje).

Część z Państwa zna już mój stosunek do monarchii. Tego skostniałego kolosa na glinianych nogach. Rzekłabym nawet – nogach z papieru. Chwieje się on bardzo i pusty w środku jak bębny The Rolling Stones. Brokatu nasypane, ale smrodu się tam przez setki lat uzbierało całe tony. Upadek bliski. Właśnie runęła podpora, pokerowa maska okrucieństwa. Wasza najlodowatość! Cokolwiek obserwujący scenę wiedzą, że Charles nijak do funkcji się nie nadaje. Zagubiony dzieciak, punktowany bezlitośnie przez ojca i odseparowany od matki, uchodzący za dziwaka – psychopatę. Oto właśnie ten z tyłu, ten drugi został gwiazdą zaranną i wieczorną. Oto dali mu koronę i każą lud prowadzić. Lud wyje, bo przecież słabość doskonale wyczuwa. Sam Charles jakby w euforii i niedowierzaniu, zachłyśnięty nagłym blaskiem i tytułem niespodziewanym. Tłum czeka!

Czy w tłumie jest William, który niewątpliwie ochotę wielką na koronę posiada? Ostatnie dziesięć lat jak cień babci, szykowany na króla, z daleka od znienawidzonego ojca. Zadziwiony i wściekły do granic, nie potrafi nawet ukryć swojego oburzenia i rozczarowania. Obietnica na łożu dana odchodzi w dal. Czy na długo? Cóż, jak wiemy, za każdym mężczyzną stoi kobieta, a tutaj kobieta nad wyraz silna i idąca do celu. Zniosła już zbyt dużo, by odpuścić cokolwiek. Twarz ma pokerową, ale to lata praktyki. Przecież to Oni mieszkali najbliżej, to Oni byli namaszczeni. To Will-Am (JA BĘDĘ) miał być królem. Za Willem stoi gromada Royalsów, za Charlsem Schwab i całe forum jemu podobne. Kto wygra to starcie? Iskrzy w powietrzu i ptaki śpiewają, że król nie doczeka koronacji. Może zapadnie na nieżyt żołądka? Albo sam zrezygnuje? Charlesa już niesie euforia i nie widzi nawet, że opinia zastygła nieruchomo w zadziwieniu. Jest chory na władzę i ma ogromny kompleks odsunięcia. Obaj panowie, ojciec i syn zastygli. Obaj gotowi na inne role!

Są też i przejawy niezwykłej dobroduszności. Książę Andrzej i Sara Ferguson przygarniają Corgi królowej, sztuk trzy. Niespotykana filantropia. Rzekłabym, staruszka jednoczy rodzinę z zaświatów. Co mi rzuciło się w oczy w ten szczególny dzień? Imperium, z którego Churchill był tak dumny, iż dał sobie przyzwolenie na pogardę dla każdego, kto z Imperium nie był… Nie! Wcale znowu nie takie brytyjskie. Gdyby tylko każdy zechciał zabrać swoje! Korzystając z okazji transmisji i pustych ulic, wyszłam na spacer. Co ja paczam, cytując klasyka. Tradycyjne danie brytyjskie Tikka Masala. Ale że coo?? Tradycyjne to ja jadłam Kornwalijskie Cornish Pasty. Cóż za pewny siebie, zadufany, hermetyczny naród śniący sen o potędze. TO SE NE VRATI! Tak mi pogalopowało. Niemiecka rodzina, indyjska herbata w chińskiej porcelanie, na bawełnianych poduszkach z Kolonii Amerykańskich. W powietrzu zapach Fiji, Barbadosu, Keni, Nigerii, Egiptu. Nawet nazwisko Windsor ukradzione! (dopiero w 1917 roku nastąpiła zmiana z niemieckiego na angielskobrzmiące). Wielka iluzja małego imperium!

p.s.

Wrześniowy prezent już jutro. Zapraszam.

guest

22 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments