BYĆ OBSERWATOREM 2

Większość z nas daje się ponosić emocjom jak spłoszonemu koniowi, zamiast obserwować, jak powstają w umyśle, bo to pozwala na ich wyciszenie.

Dominika zapytała mnie, czy w mojej najnowszej książce „Nie daj się umrzeć, czyli być Obserwatorem” będzie wisienka na torcie. I teraz proszę zgadnąć, co jest wisienką na torcie dla Dominiki? Okazuje się, że to dialog z moją sąsiadką, panią Gienią! Pewnie, że będzie. Pani Gienia jest moją ułomną muzą od lat. Dawno, dawno temu, gdy byłem producentem „Tygodnika Satyrycznego KIWI” pisałem dialogi z panią Gienią dla Stasi Celińskiej, która cudownie ją kreowała jako pani Halinka. Jej partnerem był śp. Henio Bista. Stare czasy… Ale w nowej książce będzie absolutnie jak najbardziej premierowa pani Gienia.

Wspominałem już, że są tam również ćwiczenia „duchowe”. Jest ich dwanaście i warto je przećwiczyć, bo to pozwoli  czytelnikowi szybciej wejść w rolę Obserwatora. Niekoniecznie wszystkie, bo niektóre są dedykowane ludziom, którzy znajdą się w określonej sytuacji. Na przykład ćwiczenie dwunaste to nic innego jak wizualizacja trudnego spotkania: rozmowa o pracę, pierwsza randka, te rzeczy… Wielu czytelnikom przyda się na pewno, zresztą wszystkie są niezwykle przydatne, a dziś upubliczniam przedpremierowo pierwsze z nich, czyli „Co to za emocja”.

Większość z nas daje się ponosić emocjom jak spłoszonemu koniowi, zamiast obserwować, jak powstają w umyśle. Nawet nie zastanawiają się jakie emocje akurat rządzą nimi w tym momencie. Jeśli są zdenerwowani, to są zdenerwowani, nie zdając sobie sprawy, że są zdenerwowani. Obserwacja własnych emocji pozwala na ich wyciszenie, gdy są zbyt silne. Można to wytrenować tak jak prawie wszystko. Być Obserwatorem to nie znaczy rozglądać się dookoła, kręcąc się jak latarnia morska. Najważniejsza jest obserwacja siebie, to raczej oczywiste.

Załóżmy, że twój partner wrócił późno z pracy (to tylko przykład), w dodatku wyraźnie „trącony”. Załóżmy także, że taka sytuacja zdarzyła się nie po raz pierwszy. Nie rób natychmiast gigantycznej awantury, poczekaj z tym do jutra, aż wytrzeźwieje. TERAZ skup się na sobie i staraj się dokładnie zidentyfikować emocję, jaka się w tobie pojawiła. Sprecyzuj, jak się czujesz w tej sytuacji, i koniecznie to zapisz albo nagraj. Każdy telefon, nawet ten najtańszy, jest wyposażony w dyktafon, więc żaden problem.

Jeszcze lepiej byłoby się wygadać, czyli opowiedzieć o swoich emocjach komuś, do kogo masz zaufanie. To luksus mieć kogoś takiego, komu można się natychmiast zwierzyć. Nie jutro czy pojutrze, ale właśnie w tej chwili, gdy targają nami skrajne emocje. Większość z nas nie ma kogoś takiego, więc pozostańmy przy długopisie lub dyktafonie, zapisując swoje uczucia, ale… to ważne, bez wyjaśniania powodu. Nie opowiadaj, dlaczego czujesz się tak, jak się czujesz, bo to już będzie interpretacja Ego. Skupmy się jedynie na własnych emocjach, nic więcej. Gdy zrobicie to pierwszy raz, będziecie zdziwieni, jak szybko zniknie dyskomfort, a nawet diabli wiedzą dlaczego, pojawi się lekkość serca.

To tylko pierwsze z dwunastu ćwiczeń z mojej najnowszej książki. Premiera „Być Obserwatorem” tak jak wszystkich moich poprzednich pozycji – 15 listopada. To już za miesiąc! 

 862 – ilość odwiedzin