DZIWNA TA WOJNA

Nie jestem bystrym obserwatorem działań wojennych i jak tylko mogę, staram się nie skupiać swojej uwagi w kierunku wojny. Nie da się jednak od niej uciec.

Nie jestem bystrym obserwatorem działań wojennych i jak tylko mogę, staram się nie skupiać swojej uwagi w kierunku wojny. Nie da się jednak od niej uciec. Każdy napotkany znajomy zamiast tak jak jeszcze niedawno, zacząć rozmowę od pogody, teraz zaczyna od Ukrainy. I tak chcąc nie chcąc, docierają do mnie przeróżne informacje, które upoważniają mnie do stwierdzenia, że to dziwna wojna. Dziwna to wcale nie znaczy, że mniej straszna. Też jest krwawa, okrutna i bezlitosna, jak każda wojna! Tylko dlatego, że kilku obłąkanych decydentów realizuje swoje diaboliczne plany, miliony uczciwych ludzi cierpi potwornie lub traci życie.

I wcale nie mam na myśli wyłącznie zdegenerowanego szaleńca Putina, chodzi mi także o zdegenerowanych globalistów, dla których życie ludzkie nie ma najmniejszej wartości czy narodowców każdej maści, którzy w imię własnego narodu nie zawahają się wybić w pień wszystkich innych. Mam jednak wciąż z tyłu głowy, że to wojna o coś więcej niż nam się oficjalnie podaje. Na przykład zupełnie nie rozumiem sztuki wojennej Rosjan. Oni mają tak potężną armię i nie zaczęli inwazji od nalotów? Nie zniszczyli infrastruktury, a pociągi wciąż sobie jeżdżą po torach całej Ukrainy? Nie wyłączyli prądu? Nie zakręcili gazu? Dziwna ta wojna. Nie rozumiem także, dlaczego nie odcięli Internetu. Mogli to zrobić bezkosztowo, a nie zrobili tego. I teraz możemy oglądać wybuchy, zawalające się domy, ginących ludzi. To jeszcze nic! Ukraińcy mogą się łatwo porozumiewać i oglądać filmiki np. o tym, jak prawidłowo przygotować koktajl Mołotowa!

A gdy już wspomniałem o koktajlach, widziałem kolumnę czołgów a obok nich ludzi, którzy rzucali w nią butelki z benzyną. Dlaczego rosyjscy żołnierze pozwalali podchodzić tak blisko? Zawodowcy zastrzeliliby ich z odległości kilometra, a oni pozwalają podejść na odległość ręki? Dziwna ta wojna. A może chodzi o to, żeby trwała jak najdłużej? Mamy przecież gigantyczne przewietrzanie magazynów wojskowych a przemysł zbrojeniowy rozkwita! O co chodzi Putinowi, nie mam pojęcia, ale Bidenowi w to graj, bo słupki poparcia zaczęły mu rosnąć. Chińczycy zacierają swoje żółte rączki z wiadomych powodów, Unia jest zachwycona, bo po cichu zaczyna się jednoczyć i organizować europejskie siły zbrojne, a masoni dostają orgazmu, bo ich wielki reset jest już całkiem realny! Brakuje papierowego pieniądza  (w bankomatach), zastępuje go ten wirtualny (którego nie brakuje), a o to przecież im chodziło! I jeszcze ta Niebiańska Jerozolima, o której mówi się coraz głośniej. 

Poza tym są zabici i ranni, ale nie ma ofiar covida! Ukraińcy nie są zastonkowani, Rosjanie także, więc covid powinien tam zbierać obfite żniwo! A tu trzeba trafu, nie ma ani jednego doniesienia, że ktoś zmarł na covid-19. Już jest u nas milion uchodźców, bez paszportów covidowych, bez maseczek i bez dystansu społecznego. Oni są zwolnieni, restrykcje dotyczą tylko nas, we własnym kraju! Szpitale wciąż nie przyjmują potrzebujących Polaków, bo covidowe miejsca zarezerwowane są dla uchodźców. Ja rozumiem humanitaryzm, ale żeby nasze państwo traktowało Polaków gorzej od imigrantów? Smutny minister od chorób i nagłej śmierci zapewnia, że każdy uchodźca z Ukrainy otrzyma pomoc. A my to co? Dzieci gorszego Boga?!

Na każdym kroku widać naszą ofiarność i to jest w porządku. Tak być powinno. Tyle że to wciąż mało, dla takich Francuzów, chociażby. „Le Figaro” twierdzi, że Warszawa nie wspiera Ukrainy ani humanitarnie, ani wojskowo! Francuzi najchętniej wysłaliby nas na front i może nawet tak będzie, bo od lutego w naszym ukochanym i umiłowanym kraju rezerwiści dostają karty powołań na ćwiczenia. Obecność obowiązkowa – nie ma zmiłuj! Dość! Nie chcę dalej skupiać się na tej dziwnej wojnie, bo można o tym pisać w nieskończoność. Zaczynam teraz tęsknić za czymś, co mnie denerwowało w „normalnych” czasach, np. Dzień Kobiet. To już jutro! Gdzież te piękne czasy z goździkiem i rajstopami dla każdej pracującej kobiety! Nie mam goździka i rajstop, ale mam drugi tom tej samej powieści w PDF którą wysyłałem paniom na walentynki. Drugi tom mogą także dostać panowie dla swoich kobiet, rzecz jasna, a nawet sami przeczytać.

Pomimo wojny zasady otrzymania PDF-u nie zmieniły się. Proszę podać swój adres mailowy TUTAJ, NA TEJ STRONIE I TYLKO NA TEJ STRONIE. Nie liczą się prośby we wszystkich innych miejscach, bo nie mam zamiaru szukać Was po całym Internecie. To, że mam adresy niektórych czytelników nic nie znaczy, bo musiałbym grzebać, żeby je odszukać, więc dla naszego wspólnego dobra napiszcie adres w komentarzu i kropka. Prezent jest aktualny tylko dziś i we wtorek 8 marca.

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments