FAŁSZYWY DOWÓD

WHO twierdzi, że zalecane noszenie maseczek jako ochrona przed zarażeniem to fałszywy dowód.

Wczorajszy post wzbudził duże zainteresowanie, ale w komentarzach łatwo zauważyć głęboką polaryzację. Na tych, którzy łączą świadomość ze stosunkiem Polaków do tego co z nami wyrabia władza i na tych, których uważają antystonkowców za nieświadomych płaskoziemców. Dla jednych plandemia jako przyczyna stonkowania to fałszywy dowód, dla innych nie! Zauważyłem również, że komentatorzy wciąż mają ciągoty do przekonywania innych do swoich racji, ale nie za bardzo im to wychodzi. Pięknie to opisała Kamila: Kiedy rozmawiam z ludźmi (tzw. inteligentnymi intelektualnie) i wspominam o tym, co się próbuje z nami wyrabiać, to nagle widzę, jak zamykają im się umysły. Serio. Jak by ktoś zaciągnął jakąś zasłonę. Po prostu przestają reagować na słowa, nawet nie dyskutują

Sęk w tym, że oni uważają to samo o nas! Że to nam zamknęły się umysły. Ja już wiem, że racjonalne (według mnie) dowody działają na stonkowców tak jak napisała Kamila – przestają reagować na słowa. Wczoraj w warzywniaku zaczepił mnie pan (byłem bez maseczki), który wyglądał na inteligentnego intelektualnie i dość kulturalnie zapytał mnie, czy mógłbym wyjaśnić swój opór. No cóż – nigdy nie odmawiam, skoro mnie proszą. Z maseczkami nie miałem większego problemu. Oparłem się na opinii WHO, która twierdzi, że to fałszywy dowód. Odesłałem do linków na mojej stronie i zapytałem, czy WHO jest dla niego instytucją wiarygodną (bo dla mnie nie jest). – Powiedzmy – odpowiedział, a ja przyjąłem to za akceptację.

– Skoro przekonuje pana WHO, zacznijmy od tego, na czym oparto całą plandemię i w jej imię zamknięto pół świata. Na testach. To też fałszywy dowód. Testy były i są miernikiem pierwszej, drugiej i trzeciej fali. Problem w tym, że testy nie są wiarygodne i generują fałszywe dodatnie wyniki. I to właśnie potwierdza teraz WHO! Wniosek nasuwa się sam: wystarczyłoby nie robić fałszywych testów i po plandemii! Nie byłoby bankrutujących biznesów, nie byłoby wariujących dzieci zamkniętych w domach, nie byłoby galopującej inflacji i nie mielibyśmy zrujnowanej służby zdrowia i tylu zmarłych! – Powiedzmy – mruknął inteligentny intelektualnie pan.

– A czy nie niepokoi pana sam zakup? – kontynuowałem. – Dlaczego umowy, jakie zawierała Komisja Europejska z producentami stonek, były tajne? O czym mieliśmy nie wiedzieć? Czy o tym co teraz powoli wycieka do mediów? Że koncerny nie muszą dawać gwarancji na swoje produkty ani brać odpowiedzialności za wyrządzone szkody? O tym mówiło się już wcześniej, ale teraz jest na to dowód! I to nie jest fałszywy dowód! To uczestnicy tego wielkiego, szemranego eksperymentu, czyli zastonkowani ponoszą konsekwencje zastonkowania, nikt więcej!

Oczekiwałem na kolejne „powiedzmy” pana inteligentnego intelektualnie, ale nie doczekałem się. On po prostu odwrócił się i nawet bez zdawkowego „do widzenia” – wyszedł! Jakby Kamila była przy tym! Widocznie nie był wystarczająco inteligentny intelektualnie. Opisałem ten obyczajowy obrazek  niejako sprowokowany przez Kamilę (dzięki), ale jutro nie będę już kontynuował tematu stonkowania. Wrócimy do czystej świadomości, choć zdaję sobie sprawę, że to będzie niestrawne dla dużej części czytelników.

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments