SYNCHRONIZACJA – WSTĘP

Samouzdrawianie może zaistnieć na różnych płaszczyznach, synchronizacja kwantowa robi to również doskonale.

Każdy jest w stanie intelektualnie ogarnąć pojęcie świadomości. Nie w tym rzecz jednak, żeby wiedzieć, co to jest, tylko poczuć ją „wchodząc” do źródła. Umożliwia to synchronizacja kwantowa. Opanowanie tej umiejętności ma gigantyczny wpływ na nasze życie z prostej przyczyny: mamy świadomość gdzie wszystko się zaczyna! Napisałem w poprzednich postach, że myśli są energią i powstają w świadomości. Skoro tak, czysta świadomość powinna być źródłem energii. I tu zaczynają się schody, bo czysta świadomość owszem, jest źródłem energii, ale nie jest energią!

Energia to ruch, a świadomość się nie porusza. Jest jak dysk (takie mi się nasunęło porównanie), na którym jest już zapisana jakaś niezwykle skomplikowana gra. Dopóki jednak nie pojawi się gracz, który ją uruchomi, gra jest tylko martwym dyskiem. Jest w nim potencjał skomplikowanych rozwiązań, ale wszystkie czekają na uruchomienie. Żeby zrozumieć, w jaki sposób działa synchronizacja, trzeba studiować fizykę kwantową, a to nie jest łatwe. Dla takiego starego praktyka, który uwielbia uproszczenia, wystarcza jednak informacja, że w świadomości jest potencjał wszystkiego! I że możemy ten potencjał uruchomić, albo nie!

Dotyczy także samouzdrawiania. Samouzdrawianie może zaistnieć na różnych płaszczyznach, posłużę się przykładem problemów z kręgosłupem. Operacja na kręgosłupie to już teraz popularny sposób, żeby przestało łupać w krzyżu, ale jest również kręgarstwo! I to i to na płaszczyźnie fizycznej. Są jeszcze medykamenty, niektóre bardzo silne, które radzą sobie z bólem na płaszczyźnie molekularnej. Na tej samej płaszczyźnie mamy również zioła, niektóre z nich równie silne! A jeszcze mamy uzdrawianie energią, czyli akupunktura czy reiki! Ale czy zdajecie sobie sprawę, że można równie skutecznie uzdrawiać się, czerpiąc wprost ze świadomości? Ale do tego niezbędna jest synchronizacja kwantowa!

To coś, co łączy fizykę kwantową z wiedzą medytacyjną filozofii Wschodu. I naprawdę działa! Można się tego nauczyć bez większych wyrzeczeń. Okazuje się, że jako hipnoterapeuta korzystałem z synchronizacji kwantowej, nie mając o tym zielonego pojęcia. Tak samo jak ten słynny pan Jourdain, który nie wiedział, że mówi prozą. Okazuje się, że synchronizacja jest bliska każdemu! Wszyscy korzystamy z synchronizacji kwantowej, tyle że robimy to nieświadomie, cała sztuka, żeby przeprowadzić ten w sumie łatwy proces intencjonalnie i świadomie!

Gdy zainicjowałem tę praktykę, zaczęły się dziać autentyczne cuda! Czy zdajecie sobie sprawę, że duży guz na karku mojego patienta, wielkości korniszona, i takiego mniej więcej kształtu, znikł w ciągu jednej nocy?! Sam nie mogłem w to uwierzyć! Jeśli Was to interesuje, mogę o tym opowiedzieć w szczegółach, ale ważne jest coś innego. To nie ja sprawiłem, że guz u mojego patienta zniknął.  Zrobiła to czysta świadomość! Wiedziałem o tym od lat, pisząc w każdej z moich książkach o wewnętrznym doktorze”. Teraz wiem, że tym wewnętrznym doktorem jest świadomość, ale czy nazwa coś zmienia? Dla niektórych bardzo, bo jest widocznym przejściem od metafizyki do fizyki kwantowej.