MEDYTACJA W BIZNESIE

Biznesmeni są najczęściej w rozsypce psychicznej, często również cielesnej, ale wcale tego nie widzą. Medytacja może im pomóc ale oni nie chcą medytować.

Pytacie, czy na moich sesjach hipnoterapii stosuję Synchronizację Kwantową. Tak, ale to zaledwie maleńki procent metod, których używam. Hipnoza, medytacja, sugestie, autohipnoza, uzdrawianie energią, wybaczanie, RTT – jest tego trochę. Zawsze dobieram je indywidualnie, bo każdy patient jest wyjątkowy, jedyny we Wszechświecie. Czasami przychodzą do mnie ludzie przypadkowi, którzy nie chcą pracować i otworzyć się na tyle, aby im pomóc. Na przykład zagonieni biznesmeni. Są najczęściej w rozsypce psychicznej, a często również cielesnej, ale wcale tego nie widzą. Zajęci swoim biznesem nie odbierają sygnałów ani z ciała, ani z duszy! Przychodzą, aby sobie kupić u mnie doskonałe samopoczucie, prowadząc niedoskonały styl życia. Jak się domyślacie są głęboko rozczarowani gdy tłumaczę im, że pomylili mnie z coachem. Celem hipnoterapii jest zdrowy i szczęśliwy patient, a to się ma nijak do wyścigu szczurów, w jakim tkwi każdy biznesmen.

Oni doskonale wiedzą, kim jest coach, ale oczekiwanie jest takie: naucz mnie jak się wyciszać. Mam ciągłe problemy ze snem, nie umiem się wyluzować, odpocząć i nawet gdy pozwolę sobie na przerwę, to w głowie mam tabun myśli a wyłączona komórka doprowadza mnie do szału. Dopiero jak ją włączę, trochę się uspokajam, ale zaraz zaczynają się telefony i sms-y! Chciałbym się nauczyć jakiejś krótkiej medytacji. Medytacja 5-10 minut, która dałaby mi energię do walki z moimi obrzydliwymi konkurentami.

Nauczyć medytacji? Ja mu nawet nie mogę powiedzieć jak zwolnić tempo, bo jeśli to zrobi, jego biznes rozleci się na amen! Każdy biznesmen zdaje sobie sprawę, że jego sukces wiąże się z pokonaniem konkurentów, a to wymaga nieustannej spinki. Prawdę mówiąc, nie ma już konkurentów w biznesie, są tylko wrogowie! Oni starają się zniszczyć jego szanse na sukces, on niszczy ich szansę i to się nazywa teraz konkurencją. To walka do pierwszej a często ostatniej krwi, nie ma zmiłuj!

Wyobrażacie sobie, że ja teraz położę gościa na leżance i będę mu opowiadał o przyjaźni i miłości? Albo o współczuciu? W biznesie tego typu emocje nie występują! Medytacja również. Tylko dlatego, że w umyśle biznesmena tkwi jedno wielkie pragnienie osiągnięcia celu! Nawet gdy mu się uda osiągnąć, bo konkurenci zasną, natychmiast wyznacza sobie kolejny cel! Jest pewne, że na którymś z kolei połamie sobie zęby i wtedy nagle dojdzie do niego, że ciało i psychika wysiadają. Dopóki szaleje adrenalina, jego ciało egzystuje na wysokich obrotach ostatkiem sił, ale gdy tej adrenaliny zabraknie mamy załamanie i psychotropy od pana doktora.

Jest za późno, żeby nauczyć takiego kogoś medytacji, wyciszenia i nic nierobienia, chyba że zechce całkowicie porzucić biznes i zająć się hodowlą kóz w Bieszczadach. Wtedy medytacja jest zbawienna! Nie śmiejcie się, bo takie przypadki też się zdarzają. Ale miałem kiedyś niezwykle hojnego patienta biznesmena, który przychodził do mnie raz w tygodniu tylko po to, żeby się dwie godziny przespać. Twierdził, że nigdzie nie jest w stanie wyluzować się tak głęboko jak u mnie na leżance. Zaprzyjaźniliśmy się w końcu, a ze względu na tę jego hojność nie byłem w stanie odmówić i przychodził do czasu, aż wyjechał z naszego ukochanego i umiłowanego kraju. Ale medytować się nie nauczył!  

guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments