NIE TĘDY DROGA

Żadna rewolucja na przyniosła oczekiwanych rezultatów oprócz kolejnych ofiar, a o to przecież Gadom chodzi. Nie tędy droga!

I teraz się zastanawiam co z tym fantem zrobić, bo ilość zainteresowanych przedsprzedażą nowej książki jakoś mnie nie przytłoczyła. Nie ma sensu wprowadzać jej dla kilku osób, ale też nie w moim stylu jest lekceważenie tych, którzy tego chcą. Muszę to jakoś rozwiązać, ale na pewno nie zostawię obojętnie żadnego z chętnych. Coś wymyślę, odezwę się na priv, jakoś to zorganizujemy, żebyście mogli liczyć na przesyłkę jeszcze przed weekendem 13-14 listopada. A teraz przejdźmy do rzeczywistości tu i teraz. 

Nie wiem, czy każdy, ale ja obserwuję powszechne oczekiwanie na koniec plandemii i powrót do normalności. Normalnością najczęściej są przedplandemiczne czasy, które według mnie normalne nie były, ale dla znakomitej większości i owszem. Z perspektywy tych dwóch lat tamten okres rzeczywiście jest atrakcyjny i ludzie za nim naprawdę tęsknią. Nie mają nadziei, że wróci w najbliższym czasie, ale… może na wiosnę? Nie chcę być wrednym prorokiem, ale mam głębokie przekonanie, że nie wróci nigdy. Zaangażowano zbyt wiele środków, które okazały się niezwykle skuteczne, żeby teraz zrezygnować z głównego celu.     

Scenariusz jest znany od lat i tylko ci, którzy nie chcą otwierać oczu, jeszcze go nie poznali. Celem plandemii jest całkowite załamanie gospodarki i depopulacja. Jak do tej pory rezultaty są niezłe, ale niezadowalające. Mały biznes broni się wszelkimi siłami i nie daje się jak może, przejadając wszystkie oszczędności. Gady (nazwijmy je tak umownie, jak chce jedna z komentatorek) wierzą, że małym przedsiębiorcom środki niedługo się skończą, a jeśli nie (bo ludzie są w stanie przeżyć  na chlebie i wodzie) powoli wprowadzają ograniczenia dostępu do żywności. Celem jest prawdziwy głód i wymarcie tych, których nie załatwią stonki.

Gady zdają sobie sprawę z tego, że człowieka niełatwo zabić. Jesteśmy w stanie przetrwać w ekstremalnych warunkach, więc gdy już święty Boże nie pomoże, zacznie się konwencjonalna III wojna światowa. Na Ziemi ma pozostać 500 – 700 milionów ludzi, którymi rządzić będzie jeden światowy rząd Gadów. Takie są ogólnie znane założenia, pytaniem otwartym jest czy zostaną zrealizowane co do przecinka. To oczywiście zależy od poziomu świadomości i wybudzeniu śpiącej królewny, czyli społeczeństwa.

Niektórzy wyobrażają sobie to wybudzenie jako rewolucję. Naród weźmie w rękę kamienie, sztachety i co tam będzie miał pod ręką i ruszy z kolejną pieśnią rewolucyjną napisaną przez Big Cyca. Na to właśnie Gady czekają. Dysponują przecież policją, wojskiem, służbami specjalnymi i mediami, od których mogą nas odciąć więc bunt skończy się jak zawsze. Historia czegoś nas chyba nauczyła. Żadna rewolucja na przyniosła oczekiwanych rezultatów oprócz kolejnych ofiar, a o to przecież Gadom chodzi. Nie tędy droga! Mamy inne wyjście godne ludzi wybudzonych. Mam nadzieję, że już je doskonale znacie, więc napiszcie coś o tym, a ja się podzielę swoim jutro.