SZCZĘŚCIE JEST WEWNĄTRZ NAS

Cały makrokosmos i mikrokosmos są w nas i to my tworzymy rzeczywistość indywidualną i zbiorową. Mamy w sobie tę najważniejszą cechę twórcy.

Jak odnaleźć się w zwariowanym świecie, jaki zafundowały nam Gady? Każdy, kto jest na poziomie odrobinę wyższym od imadła, doskonale zna odpowiedź a niezwykle celnie, choć lapidarnie podała ją na tacy Mira:  Rewolucja nie pomoże, ale „rewolucja” w głowie na początek tak. Też tak uważam, bo przecież cały makrokosmos i mikrokosmos są w nas i to my tworzymy rzeczywistość indywidualną i zbiorową. Mamy w sobie najważniejszą cechę twórcy i jak to twórca tworzymy naszą małą rzeczywistość, z której powstaje większa i ta największa także. 

Niestety społeczeństwo zamieniono w stado bezmyślnych niewolników. Owszem, oni także tworzą swoją rzeczywistość, dbając o swoją przysłowiową kurę do rosołu na niedzielę, równie przysłowiowy węgiel na zimę, Juratę na lato i od czasu do czasu butelczynę na balangę. I to jest fantastyczna perspektywa dla kogoś, kto wybiera taką egzystencję ŚWIADOMIE. Ja w tym czułbym się znakomicie. Naprawdę nie widzę w tym niczego złego. Gorzej gdy taki ktoś wyje po nocach, bo ta jego mała stabilizacja uwiera go i wciąż czuje się niespełniony i rwie się do „wielkiego świata”.

Rewolucja w takich głowach to pogodzenie się z rzeczywistością taką, jaka jest. Zaakceptowanie jej, ale to wcale nie znaczy, że nie możemy jej zmieniać. Żeby jednak zrobić coś takiego, musimy mieć wiedzę bo, jak mawia r. Rath, wiedza jest źródłem siły. Dlatego na przykład akceptujemy zarządzenie zmuszające nas do noszenia maseczek, ale ich nie nosimy, bo mamy już wiedzę o szkodliwości używania kagańców. To taki przykład nieposłuszeństwa obywatelskiego, nie taki znowu trudny do wprowadzenia w swoje życie, ale to samo dotyczy przecież wszystkiego innego, chociażby stonkowania!

Wczoraj robiłem zakupy w wielkim sklepie ze sprzętem elektronicznym. Przy wejściu stoi ochroniarz w masce. Zerkam na ogromną halę – wszyscy kupujący w maskach. Podchodzę do ochroniarza i pytam:

  • – Wpuści mnie pan bez maski?
  • – Pewnie, dlaczego mam nie wpuścić?
  • – Bo widzę, że wszyscy noszą maski.
  • – Noszą, bo chcą, ja ich do tego nie zmuszałem. Ja muszę nosić, bo mnie wypier… z roboty, ale oni duszą się, bo chcą.

Świadomie nie podaję nazwy sklepu, żeby ten fantastyczny facet nie miał kłopotów. Wracajmy jednak do akceptacji rzeczywistości. Na czym polega ta akceptacja? Żeby nie odkładać na później swojego dobrego samopoczucia. Muszę jakoś przeczekać tę głupawkę, kiedyś wreszcie się to skończy, a ja będą szczęśliwa(y). Nie o to chodzi. Jestem szczęśliwa(y) pomimo głupawki! Jeśli masz być szczęśliwy dopiero wtedy gdy życie będzie toczyć się w twojej wymyślonej jakości, to nie będziesz szczęśliwy nigdy! Szczęście jest wewnątrz nas, nie na zewnątrz i tam trzeba szukać końca plandemicznej głupawki, ale o tym jutro.