KOCHAĆ ŚWIAT TAKI JAKIM JEST

Gdy pokochamy świat taki jakim jest, dopiero wtedy zacznie się zmieniać pod wpływem naszego spokoju, miłości i wdzięczności.

Wspomniałem wczoraj o szukaniu szczęścia wewnątrz siebie, bo nie wszyscy wiedzą jak to działa. Działanie nie jest zbytnio skomplikowane i polega na tym, że Wszechświat zewnętrzny odzwierciedla ten wewnętrzny, nie odwrotnie. Jeśli marzysz o pokoju, miłości, uczciwości musisz mieć w sercu pokój, miłość i uczciwość. Czy tak właśnie jest w Twoim przypadku? Jeśli nie, to jakim prawem oczekujesz, że wokół Ciebie będzie raj?

Najpierw musimy pokochać świat taki jakim jest, a dopiero wtedy zacznie się zmieniać pod wpływem naszego spokoju, miłości i wdzięczności. Żeby jednak pokochać świat, najpierw trzeba pokochać siebie. Opieka nad sobą ma być priorytetem, bo tylko wtedy gdy będziemy wypełnieni spokojem i miłością po kokardę, oddamy te piękne uczucia innym. Stąd niezwykle ważna jest jakość naszego życia: pokarmów, zadbanie o optymalne nawodnienie, wysypianie się, spokój i rodzaj naszych myśli. A nic tak nie zmieni ich jakości jak medytacja.

Ludzie doceniają już dobrodziejstwa medytacji, ale prawie zawsze słyszę powtarzające się usprawiedliwienie jej niepraktykowania – brak czasu. No dobrze, a masz czas na jedzenie i spanie? Medytacja jest równie ważna, a może nawet ważniejsza dla życia na nieco innym poziomie niż ten szary przypisany przysłowiowemu Kowalskiemu. Medytacja uruchamia w nas uważną świadomość, a bez niej przegapiamy rzeczywistość. Biegamy od ściany do ściany, często waląc głową to w jedną to w drugą, a z każdą minutą ucieka możliwość cieszenia się radością z życia, takiego, jakim jest. 

Podejrzewam, że każdy myślący człowiek ustawił sobie jakieś priorytety w swoim życiu. W moim medytacja jest na wysokim miejscu, tuż obok rytuałów porannych, których od lat uczę moich patientów. Jestem w stanie bez większego problemu zrezygnować z obiadu czy kolacji, ale nie z medytacji! Dopiero wtedy gdy jestem sam ze sobą na sam, widzę ostrzej fałszywość ogólnie przyjętych przekonań. I nie omieszkuję o tym pisać, a to nie robi mi zbyt dobrze w społecznej przestrzeni, ale za to w przestrzeni serca jak najbardziej. 

Dlatego z ogromnym spokojem mogłem obejrzeć kilka migawek z Brukseli, gdzie mądra Unia rozjeżdżała premiera Morawieckiego. Wolicie inną bajkę? Premier Morawiecki rozjeżdżał wredną Unię. Która wersja jest prawdziwa? Obydwie! Jeszcze tego wiecie? Rzeczywistość zewnętrzna jest taka, jaka tkwi w waszych sercach! Czy macie już o tym przekonanie i możecie je zaakceptować? Po tym co napisałem, domyślacie się zapewne jaka Unia jest w moim sercu. Pewnie, że tak! Ani taka ani taka. Biorę ją taką, jaką jest, tworząc w myślach taką, jaką być powinna, proste jak barszcz!