PRZYCIĄGANIE WKŁUCIA

Przyciąganie metalowych przedmiotów to żadna magiczna sztuczka, to się dzieje naprawdę. Nie zawsze, bo gdy ktoś przyjął placebo, jego ciało niczego nie przyciąga.

Od jakiegoś czasu trwa gorączkowe poszukiwanie zastonkowanych. Wśród moich znajomych takich osobników jest mało, więc czują się teraz jak gwiazdy, bo są proszeni, aby pokazali miejsce stonkowania i wtedy przykładają im różne metalowe przedmioty: monety, magnesy, klucze francuskie. Jeśli jest przyciąganie i nie odpadają od zastonkowanej ręki mogą liczyć na brawa i aplauz, jak prawdziwi iluzjoniści, którym wyszła sztuczka. Tyle że to żadna magiczna sztuczka, to się dzieje naprawdę. Nie zawsze, bo gdy ktoś przyjął placebo, jego ciało niczego nie przyciąga.

Dochodziły do mnie teorie, że chodzi o metale ciężkie, które wprowadzane są do ciała stonkowanego. Jest w tym ziarnko prawdy, tyle że dzwonili, nie wiadomo w którym kościele. Okazało się, że przyciąganie jest efektem eksperymentalnej technologii magnetofekcji. Do ciała wprowadza się magnetyczne nanocząsteczki wykonane z tlenku żelaza, pokryte specyficznymi, cząsteczkami kationowymi, różniącymi się w zależności od zastosowania. Problem w tym, że zostały opracowane, zaprojektowane, przeznaczone i sprzedawane wyłącznie do użytku badawczego. Nie należy ich używać do diagnostyki ludzi ani żadnego zamierzonego leku – jak ogłosił jeden z producentów tego badziewia.

Po jaką cholerę wciskać to do naszych ciał? Bo gdy już się zagnieżdżą w mózgu, można wpływać na zachowanie człowieka! Badania są prowadzane od dawna i np. w roku 2017 naukowcom udało się zmienić odczucie przyjemności u badanych słuchających muzyki korzystając z tej nieinwazyjnej techniki nazywanej przezczaszkową stymulacją magnetyczną. Zabieg nie tylko zmienił sposób oceniania muzyki przez uczestników, ale nawet wpłynął na ilość pieniędzy, jaką byli gotowi na nią wydać.  Naukowcy opracowali nową metodę kontrolowania pewnych komórek nerwowych w mózgu w celu manipulowania ich zachowaniami, jest ona dostarczana do ciała poprzez wstrzyknięcie. Jeśli macie ochotę możecie to wszystko przeczytać językiem naukowym, zapraszam do artykułu Prison Planet.pl

I teraz już wiadomo skąd to przyciąganie i po co! Mogą ludźmi stymulować, jak chcą! Armia niewolników będzie zapimpalać za miskę ryżu, przy tym radosna jak szczypiorek na wiosnę tańcząc w rytm pioseneczek Zenka Martyniuka! Naukowcy udowodnili już, że odpowiednie pola magnetyczne, mogą być np. indukowane przez telefony komórkowe, stąd ta super wydajna sieć 5G. Eksperyment trwa, więc może już to robią? I dlatego Polacy nie protestują nawet w formie łażenia po ulicach, nie mówiąc już o ulubionych w ubiegłym wieku radykalnych metodach takich jak strajk.

Faktem jest, że te wredne magnetyczne nanocząstki podano setkom milionów ludzi na całym świecie. Czy ten eksperyment, aby nie wykracza daleko poza walkę z plandemią? Czy nie pokazuje jak na dłoni, o co tu naprawdę chodzi? Niektórzy panikują, twierdząc, że każdy zastonkowany, który stwierdził przyciąganie, jest już w czarnej dupie i nie ma wyjścia. Ja tak nie uważam! Człowiek to nie tylko ciało, ale również dusza i duch z ogromnym potencjałem samouzdrawiania. Wystarczy je uruchomić, ale do tego z kolei potrzebna jest świadomość. I tu kółko się zamyka, bo tak czy owak, zawsze Nowak! Nowaki, róbta co chceta, ale budźta się!