ROZZWÓJ DUCHOWY

Rozzwój duchowy utrudnia życie na maksa – oświadczył mi jeden z moich patientów, młody biznesmen, gdy zaraz po wejściu do gabinetu założył maseczkę.

– A ja uważam, że rozzwój duchowy nie tylko niczego nie daje, ale utrudnia życie na maksa – oświadczył mi jeden z moich patientów, młody biznesmen, gdy zaraz po wejściu do gabinetu założył maseczkę. Rozmawialiśmy na ten temat dobrą godzinę. Próbowałem wytłumaczyć młodemu człowiekowi, że chodzi na przykład o wolność. Że rozwój otwiera nam drogę życia według norm płynących z serca, a nie tych od władzy. Że prawo jest zawsze rygorystyczne i nie nadąża za potrzebami ludzi rozwiniętych duchowo, bo to są indywidualiści.

Zrozumiałe, że jakoś tam musimy dostosować się do prawa, ale człowiek, dla którego rozzwój duchowy jest priorytetem, nie będzie skrupulatnie przestrzegał bezsensownych zarządzeń – tu wymownie spojrzałem na jego maseczkę, którą jednak w końcu zdjął. W tłumie zawsze raźniej nawet wtedy gdy jest to tłum idiotów, ale jeszcze raźniej kierować się swoim sercem. To nie jest proste, bo najpierw trzeba siebie poznać, przekonać się kto tam siedzi w środku naszego ciała i co jest dla niego ważne. Mnie to zajęło kilka ładnych lat i tylko dlatego piszę swoje książki, od czerwonej po fioletową, że nauczyłem się kochać ludzi. Każdy, nawet taki młody biznesmen, może iść teraz moją drogą jak po sznurku i dostać swoją gwiazdkę z nieba jeśli tego zechce, rzecz jasna.       

Ale ludziom się nie chce, bo to się wiąże ze zmianami, a większość z nas nie chce się zmieniać. Narzekają, wyśmiewają, przeklinają rzeczywistość, ale nie zrobią niczego, żeby ją zmienić. Czują, że tak dłużej być nie może, że te zmiany kiedyś przyjść muszą i że trzeba zacząć od siebie, a mimo to wybierają marazm, ciepłą wodę w kranie i kolejny sezon swojego ulubionego serialu. Co prawda coraz więcej ludzi budzi się z takiego marazmu. Gdy już poczują silną potrzebę zmian wiedzą, że trzeba to po prostu zrobić. Człowiek na ścieżce rozwoju duchowego wycisza intelekt i wsłuchuje się w serce.

Na początku może być trochę straszno, bo rozum zacznie natychmiast atakować różnymi „a jeśli”, „a może”, „ale”… Zawsze będzie jakieś „ale” i możemy się spodziewać różnych komplikacji. Nawet w drewnianym kościele może spaść nam cegła na głowę – jak mówiło się za moich czasów. Nie ma nic bez ryzyka, tylko widz, tylko widz go unika, a kto chce być wewnątrz zdarzeń, musi żyć wciąż z bagażem, musi mieć walizeczkę i koc, i latarenkę na noc. Gdybyśmy od początku naszego istnienia obawiali się zmian, wciąż siedzielibyśmy na drzewie lub mieszkali w jaskiniach. A podróżujemy samolotami i rakietami!

Dopiero rozzwój duchowy pozwala poczuć sercem (nie zrozumieć intelektualnie), że jesteśmy duszą, która po coś tu przyszła. Tu, czyli do rzeczywistości trzeciego wymiaru, ale ta rzeczywistość jest czymś więcej, niż dostrzegają nasze zmysły. I że na tę rzeczywistość mamy wpływ poprzez nasze myśli i emocje. Mamy ogromne możliwości, z których nie zdajemy sobie sprawy i możemy naprawdę sporo jeśli tylko zechce nam się chcieć. Magia jest na wyciągniecie ręki, bo dla ludzi rozwiniętych duchowo magia jest nauką XXI wieku.  Wejdźcie w ten link, bo tam macie niezwykle pogodny i optymistyczny filmik, który ustawi pogodnie i optymistycznie cały nowy tydzień.